Złodziej czasu kontra dobry człowiek + wyniki konkursu.

Złodziej czasu kontra dobry człowiek + wyniki konkursu.

Nie wiem jak to jest u innych ludzi. Nie skonfrontowałam swoich przemyśleń z żadną inną osobą prócz męża, ale akurat w tej kwestii mamy podobne podejście  więc mogę nie być całkowicie obiektywna. Doszłam jednak do wniosku, że czasami musi być naprawdę źle, żeby człowiek docenił ( o ironio!) jak dobrze jest. Podła pogoda za oknem, zepsuty samochód, oblany egzamin i setki innych podobnych spraw drążą nas od środka, aż w końcu przychodzi taki moment i człowiekowi jest tak źle, że potrafi nabrać dystansu i zacząć się z tego śmiać- tak zwyczajnie... Pamiętam momenty, gdzie z nerwów o rozwiązanie pewnych spraw nie spałam po nocach. Auto psuło się setny raz w roku, a naprawa pochłaniała tysiące. Nabierałam sobie do głowy różnych głupich rzeczy.Przerabiałam najczarniejsze scenariusze katując się nimi , aż w końcu przelało się.Czara goryczy pękła i odkryłam jedną z najprostszych prawd  o tym, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Przyszedł taki moment, że z kolejnej awarii silnika zaczęliśmy się śmiać. Bo w końcu za kolejnymi awariami szły tysiące przejechanych kilometrów... i wspomnień. Ostatnio dopadło mnie jednak kilka spraw.  Cała masa rzeczy do zrealizowania online i upierdliwy brak internetu. Niemoc, bo wzięłam na siebie kilka spraw i nie mogłam doprowadzić ich do końca w takiej formie w jakiej bym tego chciała. Ludzie , którym ufałam kłamiący prosto w oczy. Żenujące gierki ze strony dorosłych już osób. Miałam przesyt tej obłudy i brakowało mi normalnych ludzi, jeśli wiecie o co mi chodzi... Odliczałam dni do... 


Śmiało mogę powiedzieć, że żyłam tym spotkaniem  i myślą, że w końcu mamy też z mężem weekend dla siebie  i oboje możemy robić to co najbardziej lubimy - być w trasie. Zapomniałam, że kubek kawy i hot dog zjedzony w środku nocy  gdzieś na zapomnianej stacji paliw mogą dać tyle radości. A świadomość, że gdzieś tam przygotowują się do spotkania kolejne  dziewczyny dodawała powera.  I muszę Wam powiedzieć, że w tym wszystkim stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam, a co spokojnie mogę oznaczyć we wspomnieniach hasztagiem #mademyday. Osoba z którą znalazłam wspólny język już po pierwszej edycji zrobiła mi bezinteresownie prezent.  Do końca nie dała nic po sobie poznać , więc zaskoczenie było ogromne.  Podwójnie szczęśliwa poczułam się, gdy już na spokojnie odpakowałam paczkę i zobaczyłam jej zawartość. Wiem, że Justyna - Elfie's Planet musiała poświęcić chwilę , by znaleźć coś odpowiedniego dla mnie. A ja jak na prawdziwą czarownicę przystało marzyłam o kalendarzu szytym na miarę moich potrzeb.


Oglądając wczoraj telewizję można nabrać przekonania, że pomoc i bezinteresowność to jednak obce większości ludzi pojęcia. O mały włos komuś upiekło by się morderstwo, ktoś inny znęcał się nad dzieckiem i nikt o tym nie słyszał, a jeszcze do kogoś śmierć przyszła w autobusie pełnym ludzi. Tym bardziej doceniam to, że wśród mnie trwają Ci jeszcze naprawdę ludzcy,z odruchami.  Trochę dlatego, że tyle teraz dziwnych spraw, a też i przez to, że mam skrzywienie w kierunku historii kryminalnych w moim konkursie książkowym wygrywa osoba, która podała nieznany mi dotychczas tytuł.  Nasunęły mi się proste wnioski- albo tak mało osób czyta książki na faktach albo są tacy którzy w ogóle nie czytają a ich działania w tej sferze ograniczają się tylko do "kopiuj-wklej" 🙈🙉🙊
podczas brania udziału w konkursach.   Nie przedłużając- wygrała osoba dzięki której przeniosę się na poznańskie blokowisko z lat 90., gdzie to... no właśnie!  Powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami " Mężczyzna w białych butach" zaciekawiła mnie najbardziej. Wygooglałam wszystkie podane przez Was , a nieznane mi jeszcze tytuły , ale to propozycję Eweliny Rączki chciałabym możliwie jak najszybciej przeczytać i to do niej powędruje nagroda. Przypominam, że do końca grudnia można jeszcze zdobyć bon na 100zł do wyboru Empik/Rossmann. 

Całuję ;* 
m.


Liferia. Bajka o listopadowej edycji...

Liferia. Bajka o listopadowej edycji...

Za górami, za lasami  na dalekiej Ukrainie... Młoda  dziewczyna jak co dzień stawała przed lustrem w swoim domu i dalece było jej do uwierzenia w swoje naturalne  piękno . Zadecydowała więc już jakiś czas temu, że zdobędzie wszelkie informacje o produktach i składnikach, które sprawią, że w końcu zaakceptuje samą siebie. Do jej chatki trafiały najróżniejsze mazidła z całego świata o różnym przeznaczeniu i właściwościach, bo jak większość kobiet wszędzie dopatrywała się wad. A to za mało blasku, a to za sucha skóra... Kompleksom nie było końca! Do czasu...


Nadszedł ten dzień, gdy Liferia, bo takie było imię tej piękności znalazła w końcu skuteczne antidotum na swoje bóle i smutki. Testowała i zużywała całą masę kosmetycznych nowości by z czasem  móc wybrać te najlepsze i najskuteczniejsze. Wpisywała ja na swoją listę must have, która szczęśliwie powiększała się z każdym dniem. Aż w końcu... Kosmetyków uzbierało się tyle i efekty były tak dobre, że zdecydowała się podzielić swoim szczęściem ze światem. " Być może w Polsce są dziewczyny , które mają podobne problemy jak ja?"- pomyślała. Zapakowała więc najlepsze i trudno dostępne produkty do pudełeczka , owinęła papierem i przewiązała różową wstążką na znak solidarności. A następnie posłała je w świat...



W środku edycji listopadowej umieściła kosmetyki dedykowane piękniej buzi i ciału. O skuteczne oczyszczenie twarzy zadbać ma mleczko do mycia twarzy HydraPlus od Naobay przeznaczone do skóry suchej.  W jego składzie znaleźć można m.in olej z palmy kokosowej czy słodkich migdałów. Kolejną propozycją pielęgnacyjną jest maseczka do twarzy od Unani  o szerokim spectrum działania. Czegoż ona nie robi?! Nawilża , odżywia oraz usuwa zanieczyszczenia, a do tego ma przyjemną żelową formułę.   Specjalne miejsce znalazło się także dla produktu dedykowanego okolicom oczu. Tym razem propozycja od rodzimej firmy Flos-lek i dobrze mi już znany, ale niezawodny żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą.Co do niego śmiało mogę powiedzieć, że robi dobrze moim powiekom i okolicą pod oczami. Od pielęgnacji przechodzimy w tym miesiącu do kolorówki , a dokładniej  pudrów mineralnych VG Professional zamkniętych w poręcznym kompakcie. Nie tylko mają za zadanie wygładzić i zmatowić twarz, ale także ochronić ją przed promieniami dzięki SPF 15. A na deser czekolada w asyście kawy  i "7 wspaniałych" od Mr.Scrubber - takie złuszczanie i wygładzenie zadziała lepiej niż Photoshop. Oprócz drobin złuszczających w składzie znajdziecie także  olejek z pestek winogron, z orzechów makadamii, masło Shea, oliwę z oliwek, olejek z awokado , arganowy i z pestek brzoskwini


Liferia  w drugiej edycji zaskoczyła mnie przede wszystkim pojemnościami. Obstawiałam, że w przypadku produktów Naobay czy Unani  otrzymamy miniatury, a  trafiły do nas produkty pełnowymiarowe, na które w normalnej cenie nie każdego byłoby stać. Dobór odpowiedniej pielęgnacji twarzy nie jest łatwym zadaniem, więc tym bardziej cieszy mnie, że zespół kompletujący różowe pudełko się tego podjął. Pomimo, że rozpiętość cenowa pomiędzy produktami jest spora, jestem z każdego z nich zadowolona. Ten najtańszy  kosmetyk znam od lat  i uważam, że jest warty polecenia, a być może jeszcze komuś nieznany. Plusem było umieszczenie peelingu do ciała w takim wydaniu. Od kilku miesięcy mam wrażenie , że rynek w tej kwestii zdominowała jedna firma, więc miłą odmianą było poznanie alternatywy dla niej :) Pierwszym wydaniem byłam mocno rozochocona i zachwycona  jego zawartością, ale... przyznaję, że edycja listopadowa  pobiła tą pierwszą. W moje ręce trafiło pięć produktów, z czego cztery były mi do tej pory nieznane , a jeden już dawno sprawdzony osobiście ( i obecny cały czas w mojej kosmetyczce). W pudełku brakowało  mi jedynie karty z opisem produktów, ale nie wiem czy taka sytuacja miała miejsce w przypadku każdego z pudełek czy zwyczajnie do mojego zapomniano jej włożyć. Wiem, że opisy można sprawdzić online na stronie , ale jednak co papier to paper :)  Więcej grzechów nie pamiętam, a Was zapraszam do  tej bajki...

W listopadzie polecam...

W listopadzie polecam...

Zbliża się koniec miesiąca, a ja mam dla Was kilka polecanych rozwiązań i pomysłów na zapełnienie długich zimowych wieczorów.  Właśnie ze względu na nie  kocham tą porę roku, bo kiedy jak nie teraz możemy poświęcić chwilę na przyjemności ?! 



znak.com.pl /aros.pl 

Książki towarzyszyły mi od dziecka, więc nic dziwnego, że w dorosłym życiu również są obecne. Czytanie to jednak stosunkowo drogie hobby biorąc pod uwagę  , że tylko po nieliczne książki sięga się 2 razy lub więcej. Biblioteki są świetnym rozwiązaniem o ile nie mieszkacie na małej wsi , gdzie niestety nowości książkowe docierają tak późno, że niewielu już o nich pamięta. Poza tym są egzemplarze, które chciałoby się mieć na własność. Ot tak, po prostu! Wszystkie swoje ostatnie książkowe zakupy  robię w dwóch serwisach , z prostej przyczyny- wszechobecnych promocji. 
Dla przykładu o ile Aros ma spore obniżki na pojedyncze tytuły, o tyle Znak często kusi pakietami. To co widzicie na zdjęciu to efekt zamówień z dwóch różnych promocji. Pierwszym razem udało mi się skorzystać z pakietu " 5 książek za 48zł" (z darmowym odbiorem w punkcie) , drugim natomiast z promocji na wybrane tytuły w cenie 2,90zł oraz 3,90zł. Do 6 tanich pozycji dobrałam jeszcze jedną droższą by osiągnąć próg dla darmowej wysyłki. Za 7 książek  zapłaciłam niecałe 30zł, a dzięki tej kwocie zapewnioną mam rozrywkę na najbliższych kilka wieczorów.



Krew z krwi / Glina / Oficer

Od lat jestem fanką polskich filmów, a od niedawna pochłonęły mnie również seriale. Naszym numerem jeden bezsprzecznie jest serial "Krew z krwi" ( oba sezony).Mafia w Polsce - czujecie ten temat? Nieprzesadzony obraz życia w kryminalnym światku. A w roli głównej Agata Kulesza. Nie można nie obejrzeć!  Pozycja numer dwa - "Glina", to jedna ze starszych produkcji. Specyficzny serial utrzymany w ponurym klimacie. Ciekawe wątki, ale dość długo rozwijająca się fabuła. Nie mniej jednak dajcie mu szansę, bo im bliżej końca serii tym ciekawiej. No i ten młody Stuhr... "Oficer" , " Oficerowie "  oraz  "Trzeci oficer" - czyli produkcja w którą równie mocno się wkręciliśmy.  Kilka zarwanych nocy, wielogodzinne seanse , trzymające w napięciu wątki sprawiały, że jesień wcale nie była taka zła :) 



hurtowniaswiec.pl


Znana Wam już  pewnie pod nazwą "Polskie świece" .  W moich postach zapachowych nie raz przedstawiałam Wam produkty jakie ma w swojej ofercie ta strona, a właściwie pokazywałam Wam ledwie minimum  tego co jest tam dostępne. Nic nie robi takiego klimatu podczas wieczornego relaksu jak zapach i ciepłe światło igrających płomieni. Niskie ceny tej przyjemności szybko powodują uzależnienie. A na sklepowych półkach pojawiają się kolejne , wymyślne zapachy.



Blogi 

Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja w ramach naszej akcji zapraszam Was do Justyny oraz Anety , gdzie poczytacie o ich sposobach na tą porę roku.

________________________________________________________


Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger