poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wybierz zapach dla siebie [konkurs]

Wczorajszy etap wyzwania delikatnie zainspirował mnie w kolejnym konkursie. A ponieważ u wielu z Was widziałam zapachy Avon lub też wspominałyście w komentarzach, że ich używacie , pomyślałam sobie, że to one będę stanowiły nagrodę. 


Tym razem dla ułatwienia i sobie i mam nadzieję Wam zadania zamiast komentarza proszę o wypełnienie krótkiej ankiety ( pod postem). Dodatkowo jak ktoś chce się upewnić , że jego zgłoszenie zostało przyjęte, proszę o pozostawienie dowolnego komentarza pod postem ;) Warunkiem udziału jest zapoznanie z regulaminem dostępnym TUTAJ oraz odpowiedź na pytania konkursowe podane w ankiecie.Konkurs trwać będzie do 1.10.2016r od dnia dzisiejszego. Jeśli liczba zgłoszeń przekroczy 70- nagrody będą dwie. Nagrodą będzie wybrany przez Was zapach dostępny w ofercie Avon ( koszt przesyłki na terenie PL pokrywam ja).




niedziela, 28 sierpnia 2016

Pachnę jak...

Nie pisałam do Was przez cały tydzień, ale zwyczajnie nie miałam na to siły tyle rzeczy spadło mi na głowę. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej, a żeby dobrze zacząć tydzień pojawiam się z wdzięcznym tematem na post. Dzisiaj pokażę Wam moje zapachy, bo taki jest temat kolejnej wyzwaniowej niedzieli.

Największą miłością darzę zapachy Yves Rocher. Obecnie zużywam namiętnie So Elixir, który trafił do mnie w jednym z rozdań. Wcześniej miałam m.in Comme une Evidence oraz Neroli. Kilka innych miałam okazję wąchać u znajomych i na chwilę obecną wydaje mi się, że każdy ich zapach wpisałby się w moje gusta.  Lubię dość mocne aromaty, fajnie gdy są one przełamane dodatkowo jakimś nieoczywistym zapachem. Zwykle szukam w nutach zapachowych czarnej porzeczki, bergamotki czy drzewa sandałowego. Nie jest mi również obojętny pieprz chętnie w asyście jaśminu lub gruszki.Najrzadziej sięgam po czysto kwiatowe pozycje , ale od czasu do czasu zdarza się taki dzień , że czuję potrzebę zmiany.   Zupełnie nowym odkryciem jest dla mnie zapach z edycji limitowanej Pani Walewska Sweet Romance czy opisywany już przeze mnie na blogu C-Thru Pure Illusion. Oba można dostać w przystępnych cenach , bo na promocjach już od około 20zł. Wiadomo, że nie są one tak trwałe jak oryginalne zapachy, ale spokojnie da się ich z powodzeniem używać :) 



Mam kilka zapachów jak Bruno Banani Absolute Woman czy Britney Spears Midnight Fantasy , które używam wyłącznie wiosną jak i wczesnym latem, bo z jesienną czy zimową aurą zupełnie nie mogę ich sobie pokojarzyć. Jesienią lubię natomiast również bardzo tanie zapachy od Tesori d'Oriente, a zwłaszcza Białe Piżmo, które jest mocno pudrowe i trochę kojarzy mi się z zapachem kosmetyków dla dzieci.Pozostałe zapachy jakie mam trafiły do mnie jako zupełne niespodzianki. JFenzi i ich Anathea czy Savon Nuit  były dołączone w pudełkach Face&Look , które zamawiałam. Po opisie wydawało mi się, że oba nadadzą się dla mnie idealnie i o ile czarna butelczyna podbiła moje serducho o tyle drugi nabytek używam okazjonalnie, bo jednak zapach jest dla mnie za słodki i trochę kojarzy mi się z tandetą .  

A Wy czym pachniecie?!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Czego potrzebuje moje ciało?!

Jestem zaskoczona faktem jak skromnie wygląda moja pielęgnacja ciała. Przejrzałam kosmetyczne zasoby i wybrałam kilka produktów , których obecnie używam i które naprawdę lubię.I pewnie takie które są Wam w większości znane, bo akurat tutaj nie ma żadnych udziwnień i sięgam po  to co jest powszechnie dostępne.


Jeśli śledzicie mojego bloga już jakiś czas to znacie moją słabość do wszelkich peelingów. W mojej łazience goszczą zarówno mocne jak i naprawdę delikatne zdzieraki. Pod prysznicem najchętniej zużywam peelingi od Tołpy ( dostępne w różnych wersjach- o jednej z nich pisałam tutaj) . Teraz jest to wersja zielona , ale równie ciekawa jak poprzedniczka. Nie zapewnią mocnego tarcia, ale są idealne do stosowania na co dzień.  Równie ciekawy okazał się produkt od firmy z regionu czyli peeling do ciała Vianek . Wersja solna energetyzująco- detoksykująca przypadła mi do gustu.  Przyjemny zapach, chociaż mocno roślinny. Drobiny stosunkowo ostre lecz jest ich mało. A całości dopełnia m.in oliwa z oliwek. Po użyciu na skórze pozostaje delikatnie tłusty film. 


A jak już usuniemy martwy naskórek i wszystko to co niepotrzebne, to warto zadbać o nawilżenie.Ostatnio jako, że nie przepadam za mocnym natłuszczeniem ratuję się balsamami pod prysznic Lirene. Oszczędność czasu jest. Dodatkowo skóra nie jest lepka, ale czuć miękkość. Zamiennie używam wersji z algami oraz tej o działaniu brązującym, jako że opalać również niespecjalnie się lubię. Na naprawdę problematyczne miejsca, ulegające przesuszeniu jak  łokcie czy kolana aplikuję masełko Shea o słodkim zapachu od Indigo. Chociaż przyznaję , że bardziej wolę je wykorzystywać przy masełkowym manicure. 


Moim must have w pielęgnacji ciała są również szczotki do stosowania na sucho. Pisałam już kiedyś na blogu o tym jak to się stało, że sama zaczęłam szczotkować ciało.  Zamiennie używam albo szczotek z rączką o której też wspominam w tamtym poście albo mniejszych nakładanych na dłoń. Obie wersje są przydatne, a wybór uzależniony jest głównie od tego czy chcecie działać w ten sposób na całe ciało czy tylko na wybrane partie.  Oczywiście mam jeszcze kilka produktów jak olejki rozświetlające czy mgiełki zapachowe, ale nie są one niezbędne i stanowią tylko dodatek więc pozwolę sobie napisać o nich innym razem.

Pozdrawiam