poniedziałek, 21 listopada 2011

Nieobecność usprawiedliwiona!

Tak intensywnego i owocnego weekendu nie miałam już dawno.Zaczęło się od piątkowego wieczoru , kiedy to razem z TŻ udaliśmy się do  rzeszowskiego studenckiego klubu "Pod Palmą". Otóż tego dnia miał tam miejsce koncert jubileuszowy zespołu Brown. Obchodzili oni bowiem swoje X-lecie. Z racji tego, że nasz znajomy gra w tym zespole, nie mogło nas tam nie być. Impreza była przednia zwłaszcza dla fanów pomieszania z poplątaniem alternatywy, rocka i podobnych im gatunków. W swoim kochanym łóżku pojawiłam się około godziny 4 nad ranem, by już o 6 wstać na zajęcia.... Wytrzymałam do 13.30 i ani minuty dłużej nie dałam rady. Tym bardziej, że w domu czekały na nas spakowane walizki. Wieczorem byliśmy już u rodziców , ale bynajmniej nie w ramach odwiedzin. Nie mogło nas przecież zabraknąć na organizowanych w rodzinnej miejscowości TŻ ostatkach... I tak oto znowu czekał nas powrót nad ranem. W niedziele nie byłam już w stanie udać się do szkoły, bo nogi po całonocnym tańcu odmówiły mi posłuszeństwa. Nie mniej jednak dawno się tak dobrze nie bawiłam!

A żeby nie było, że jestem gołosłowna kilka piosenek Brown'a...