niedziela, 30 grudnia 2012

Rachunek proszę...

Oj, za rok 2012 chyba nie byłabym się w stanie wypłacić.
W pierwszej kolejności powinnam odpłacić naszym  mniej lub bardziej wspaniałym znajomym za zakład, który nasze życie wywrócił do góry nogami - pozytywnie.
Zeszłorocznego Sylwestra zapamiętam już na zawsze właśnie dzięki podjętym wówczas-spontanicznie- decyzjom.
STYCZEŃ- upłynął nam pod znakiem weselnych wariacji , ponieważ termin wyznaczyliśmy na wrzesień tegoż samego roku , a czasu było mało...mało... Nie obyło się też bez przykrych zdarzeń w naszym życiu, ale dzięki nim uświadomiliśmy sobie kto tak naprawdę jest nam bliski.No i w końcu znalazłam pracę, która niestety w LUTYM okazała się być moim przekleństwem. Po miesiącu pracy o swoje pieniądze musiałam się upominać miliony razy, a były już pracodawca nie szczędził w słowach mieszając mnie z błotem...
Na szczęście początek MARCA przyniósł niespodziewane- 4 marca mój obecny ślubny zaskoczył mnie zaręczynami. I miesiąc trwał dalej... Stałam się bogatsza o suknie ślubną - pierwszą i jedyną mierzoną, a co!
Koniec miesiąca zaowocował nową , przyjemniejszą pracą, która trwała przez cały KWIECIEŃ. A wtedy podjęliśmy decyzję o powrocie do mojej rodzinnej miejscowości- dziś z perspektywy czasu nie uważam tej decyzji za najlepszą, ale źle też nie jest:) MAJ rozpoczął się moimi urodzinami  i wycieczką w ramach prezentu.I był dla nas miesiącem iście wakacyjnym. Po nim nadszedł CZERWIEC, a z nim zakupowy szał i mnóstwo papierkowych załatwień w związku ze ślubem. No i zaliczyłam i zakończyłam I rok kosmetyki. LIPIEC i SIERPIEŃ były czasem oczekiwania , ale nie powiem, bez lekkich stresów się nie obyło. WRZESIEŃ będzie dla mnie już zawsze miesiącem szczególnym... Zresztą same wiecie dlaczego:) PAŹDZIERNIK, LISTOPAD I GRUDZIEŃ to misz masz moich lepszych lub gorszych dni. Niestety deprecha i problemy życia codziennego dawały nie raz o sobie znać. Nawet święta nie cieszyły już tak bardzo...ale w końcu jutro Sylwester i naszym zwyczajem podejmiemy pewnie jakieś szalone decyzje:)
I chociaż planów na sylwestrową noc brak, jestem podekscytowana, bo wiem, że w Nowy Rok wejdę już z planem na kolejne 365dni... :D


Kochane bawcie się dobrze... szalejcie i naładujcie się pozytywną energią nie tylko na przyszły 2013 rok , ale na całe życie!!!
Czytaj dalej »

piątek, 28 grudnia 2012

Akcja odświeżania istną klęska?! + prezenty:)

Pamiętam jak kilka miesięcy temu psiaczyłam sama na siebie, że nie sprawdziłam pojemności maseczek z Oriflame przed ich zakupem.A później okazały się 50 ml maleństwami- w tym przypadku akurat dobrze.
Odświeżająca maseczka wydawała mi się potrzebna w mojej kosmetyczce, bo czasami skóra faktycznie ma dość i trzeba ją lekko przywrócić do życia.
Opakowanie- mała odkręcana tubka o ubogiej , acz przejrzystej szacie graficznej.
Zapach - obłędnie pachnie cytrusami, daje powera.
Konsystencja- przezroczysty żel, ani gęsty ani rzadki.

Użyłam jej kilkukrotnie ponieważ mojej buźce robi więcej szkody niż dobrego. Po użyciu wg wskazań moja twarz jest mega ściągnięta. W miejscach bardziej suchych od razu zaczyna się nieestetycznie łuszczyć. W bardziej wrażliwych okolicach wywołuje pieczenie.Ulgę daje jedynie gruba warstwa dobrze nawilżającego kremu.I takim oto sposobem o odświeżeniu można zapomnieć :P
Koszt to ok 9,90zł.

A teraz część przyjemniejsza...
Prezent , ale nie w ramach gwiazdki , lecz za małą przysługę:)
Jeśli chodzi o prezenty od bliskich nie uraczę Was zdjęciami, ponieważ w moim domu taki zwyczaj nie panuję:)
Święta minęły w miarę leniwie i spokojnie, gdyby nie liczyć wigilii i zaginięcia mojego kociaka. Okazało się, że mój złośliwy sąsiad przetrzymał ją w domu cały dzień, podczas gdy my z M przeszukiwaliśmy okolicę.Na szczęście wieczorem do nas wróciła...

Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 grudnia 2012

piątek, 21 grudnia 2012

Tutorial na kwiatową kulę i takie tam ;p

Na prośbę znajomej z bloga robótkowego udało mi się sklecić tutorial prostej kuli kusudamowej. Może którejś z Was również się przyda.
\
A dla fanek ćwiczeń mam wiadomość. W styczniowej Vicie jest płyta z treningiem na smukłe nogi i jędrne pośladki opartym na elementach sztuk walki. Ja już zakupiłam- 11,99zł. W lutym natomiast bd płyta z ćwiczeniami fitness trenerki Jillian Michaels... którą też przygarnę:)

Pozdrawiam:)
Czytaj dalej »

piątek, 14 grudnia 2012

Trio od Oeparola : krem x2 i micel

To będzie bardzo długi post ...

O firmie pierwszy raz usłyszałam na spotkaniu blogerek na które przybyła przedstawicielka Oeparolu- p.Małgosia. Z racji tego, że firma zajmuje się produkcją nie tylko kosmetyków, ale i suplementów, byłam podwójnie ciekawa . Otrzymałyśmy pięknie opakowane zestawy kosmetyków. Z mojego tylko 4 trafiły w moje ręce , a o trzech z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Niestety nie wszystkie kosmetyczne łakocie przypadły mi do gustu. Z niektórymi skóra ewidentnie się nie polubiła, z innymi natomiast
połowicznie...

O serii:
Oeparol Hydrosense to nowa linia preparatów nawilżających, stworzonych specjalnie dla skóry odwodnionej i wrażliwej. Kosmetyki Oeparol Hydrosense dzięki zawartości kompleksu HialuRoseTM, unikalnemu połączeniu kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega – 6, tworzą nawilżający film ochronny na skórze, ograniczają transepidermalną utratę wody i zatrzymują ją w naskórku. Emulgator zastosowany w formule kremów Oeparol Hydrosense posiada strukturę zbliżoną do błony komórkowej, dzięki czemu preparaty te mają zwiększoną zdolność do regeneracji naturalnych struktur skóry. Wszystkie kosmetyki Oeparol Hydrosense zostały przetestowane dermatologicznie, są hipoalergiczne i nie zawierają parabenów.
Skład: kompleks HialuRoseTM - połączenie kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka (bogatego w kwasy omega–6), olej sojowy, masło Shea, kofeina, proteiny z jedwabiu.
Działanie: składniki zawarte w preparatach  zapobiegają utracie wody przez naskórek. Skóra jest nawilżona, mniej podatna na podrażnienia, elastyczna i gładka.(http://lekwpolsce.pl)
Opowiem Wam dzisiaj o:
- kremie intensywnie nawilżającym do skóry normalnej i suchej,
- kremie nawilżającym pod oczy i na powieki
- płynie micelarnym

Na pierwszy ogień pójdzie KREM POD OCZY I NA POWIEKI , bo o nim posiadam najlepsze zdanie.
Krem zamknięty był w kartonowym pudełeczku a następnie tubce. Jak widać na zdjęciu pojemność to 15 ml czyli jak w większości produktów tego typu.
Zapach - praktycznie niewyczuwalny, lekko kremowy
Konsystencja- ku mojemu zaskoczeniu jest dość gęsty, a już na pewno bardziej niż jego krewniak do twarzy.Do aplikacji potrzeba dosłownie ziarnka. Dobrze się rozprowadza i nie wpływa na jakość nałożonego później makijażu. Nie zauważyłam, by się rolował albo zbierał w załamaniach. Szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze delikatny film- w moim odczuciu bardzo przyjemny.
Łagodzi podrażnioną skórę.


KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY DO TWARZY
To kosmetyk co do którego mam mieszane uczucia.

Ciekawe opakowanie w kształcie kuli przyciągnęło od razu mój wzrok.W kuli mieści się 50ml kosmetyku , więc wielkość jak w większości kremów. Zapach jak w przypadku kremu do oczu, jest delikatny, kremowy. Konsystencja bardzo lekka jak na krem do twarzy, ja nie miałam jeszcze z taką do czynienia:) Szybko się wchłania, współgra z makijażem. Można rzec ideał... Niestety ma kilka wad . Zakręcanie kremu, zwłaszcza gdy mamy na dłoniach jego niewchłoniętą resztę to istna porażka. Kula się przekręca. Kilka razy zakręciła mi się krzywo i nie mogłam sobie dać rady z ponownym odkręceniem.
Ze strony bardziej kosmetycznej, to niestety jestem zaskoczona nawilżaniem. Niby miał intensywnie nawilżać ale już chwilę  po nałożeniu i wchłonięciu moja skóra wydaje się nie być niczym osłonięta, czuć lekkie napięcie i wyraźną suchość. A muszę zaznaczyć, że jestem właścicielką skóry mieszanej...

I pora na PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU
W związku z nim miałam spore nadzieje, bo na kilku blogach czytałam o tym jaki jest wspaniały dla oczu...
Butelka 200ml , przejrzysta. Delikatny zapach . Konsystencja i wygląd wody źródlanej.
Kosmetyk przeznaczony do demakijażu i według zapewnień producenta idealny do oczu. Ma on "oczyszczać skórę i zapobiegać podrażnieniom i przesuszeniu naskórka(...) nie powoduje zaczerwień
 i zapewnia uczucie komfortu". Fajnie, nie?! 
W moim przypadku użycie go na oczy lub w ich okolicy jest tragedią. Pieczenie w tym wypadku to mało powiedziane.Tylko raz w życiu miałam aż tak złe doświadczenie z produktem tego typu i była to wówczas soray'a. Płyn dobrze oczyszcza skórę i tego nie mogę mu zarzucić. Niestety mojego "mieszańca" niemiłosiernie wysusza. Podkreśla wszystkie suche skórki,a w wrażliwszych miejscach powoduje zaczerwienienie. Zwłaszcza szczyty policzków cierpią najbardziej. 
Bardzo , ale to bardzo jestem zaskoczona takim zachowaniem mojej skóry po użyciu tego kosmetyku.
 A zwłaszcza oczu. Nigdy nie miałam z nimi problemów.Z ciekawości , czy aby im się coś nie odmieniło, wypróbowałam kilka razy inne kosmetyki do oczyszczania oczu i... nic.
Płynu używam obecnie do czyszczenia pędzli, bo innego zastosowania nie mogę dla niego znaleźć.


A jak Wasze doznania w związku z tą serią?


Czytaj dalej »

czwartek, 13 grudnia 2012

Prawie jak pączki:)

Ubolewam nad faktem, że ten post musiał się już pojawić. Dlaczego?! Cudo o którym zaraz napiszę niestety zostało już zużyte do ostatniej kropelki, chociaż dawkowałam je racjonalnie. Płyn dostałam od Jagody. Przyjemna butelczyna przyciągnęła od razu mój wzrok. Nie obeszło się bez "wąchania" ... i tak oto przepadłam. Kto kocha pączki z różą ten wie, o czym mówię. Zapach jest obłędny: nasycony różami, ale nie sztuczny. Doskonale mnie relaksował podczas kąpieli.
Skład dla zainteresowanych
Płyn świetnie się pieni, długo i przyjemnie pachnie, acz nie natarczywie. Niestety na skórze wyczuwalny jest tylko chwilę. Butelka 500ml wystarczyła mi na przeszło 2 miesiące użytkowania z czym stosowałam go do mega długich wodnych wojaży , a te miały miejsce ok 3 razy tygodniowo.
Nie wiem jak z ceną, bo był to prezent. Chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe o ile istnieją. Do tej również z przyjemnością wrócę,jeśli gdzieś zauważę ten kosmetyk, bo do tej pory jakoś nie miałam okazji.

A teraz wiadomość z ostatniej chwili. Pod wpływem impulsu zdecydowałam się ściąć włosy. Był to dość radykalny krok , ale nie żałuję :) Ot teraz mam boba :) Końce i tak już miałam poniszczone, więc strata żadna.



Miłego wieczoru:)
Pozdrawiam:)


Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2012

Z dedykacją dla rzęs i kilka słów o tym co robię w wolnym czasie

W mojej szkole zapanowała ostatnio moda na olejek rycynowy ,a dokładniej na jego stosowanie w pielęgnacji rzęs. Ja też dałam się wciągnąć i zakupiłam 30 g oleju. Zapłaciłam za tą buteleczkę 4,30zł.

Nakładam go na oczyszczone rzęsy (zwykle na noc) przy pomocy starej szczoteczki od tuszu.

A teraz o tym co robię kiedy nie bloguję- przynajmniej obecnie.
W związku z wariacją na uczelni praktycznie każdy weekend mam zajęty. W tygodniu natomiast uciekając przed nudą lub większymi czy mniejszymi smutkami - robótkuję.
Mój czas obecnie wypełnia kusudama...

Działa na mniej tak uspokajająco i na tyle mnie wciągnęła, że zapomniałam na pewien czas o blogerskim świecie.
Czytaj dalej »

sobota, 17 listopada 2012

Porównywarka: peeling do ciała Lirene&Perfecta

Dzisiaj o kosmetykach bez których ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji ciała- o peelingach.Chciałabym jednak na wstępie zaznaczyć, że pomimo iż oba kosmetyki mają zadanie walczyć z cellulitem- ja nie sprawdzałam ich pod względem skuteczności w tej kwestii, bo po prostu w takowe działanie nie wierzę.

Ocenie poddałam:
Extra Slim gruboziarnisty peeling masaż antycellulitowy Perfecta - Dax Cosmetics
Stop Celluli antycellulitowy peeling myjący  Lirene- dr. Irena Eris


Oba kosmetyki zamknięte są w elastycznych tubkach mieszczących tą samą pojemność kosmetyku - 200ml, ale jak widać na zdjęciu, tubka Lirene jest minimalnie większa. Z aplikacją w obu przypadkach nie ma problemu.Według mnie tubka w której zamknięty został kosmetyk Lirene jest o tyle lepsza, że przezroczysta. Daje to możliwość sprawdzenia na bieżąco ilości jaka została jeszcze w opakowaniu .Antycellulitowy masaż od Perfecta  jest  pod względem konsystencji znacznie rzadszy niż Stop Cellulit , przez co jego aplikacja sprawiła mi trochę trudności. Niestety przelewał się przez palce , a nałożony na ciało równie szybko z niego spływał przez co przy jego aplikacji wymuszone było zdecydowanie szybsze tempo. Pomarańczowa tubka natomiast wypełniona była gęstym żelem przez co i podczas masażu drobiny były mocniej wyczuwalne. Nie mogę jednak narzekać na ich ilość bo w obu kosmetykach była ona zadowalająca. Dodatkowo peeling z Perfecty zawiera drobinki ziaren kawy, ale i tak są one łagodniejsze niż te zastosowane w kosmetyku Lirene, 


Zapach: Lirene pokochałam za obłędny orzeźwiający zapach pomarańczy wyczuwalny podczas aplikacji i chwilę po. Perfecta miała natomiast być w zamierzeniu zapachem kawowo- pomarańczowym. Niestety coś im nie wyszło. Dla mnie pachnie przypalonym karmelem. Niby słodko, a z mdlącą nutą- i raczej nie pomarańczy. Podczas dłuższych kąpieli niestety za bardzo mnie męczy, więc używam go wyłącznie" na szybko" ( nie tylko ze względu na konsystencję jak widać), biorąc prysznic.Oba skutecznie oczyszczają skórę. Stosuje je z powodzeniem na całe ciało i nigdy nie wyrządziły mi krzywdy. Jak jednak możecie wywnioskować po treści posta, bliższy mojemu sercu jest peeling z Lirene i to do niego zapewne jeszcze nie raz i nie dwa powrócę...Koszty obu są porównywalne: Lirene około 12zł/200ml, Perfecta 14zł/200ml.


Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 października 2012

Bukowe zdobyte!

Lepszej pogody do chodzenia po bieszczadzkich szczytach nie mogliśmy sobie wyobrazić. Brakowało mi takiego wyrwania się  gdzieś na łono natury. Widoki były piękne i starałam się nimi nasycić.Wrzucam kilka fot i zachęcam do wyjazdu na Bukowe Berdo- warto! Byleby pogoda dopisała...:)







O samym Bukowym możecie poczytać tutaj - http://www.twojebieszczady.pl/bberdo.php
A to trasa jaką przemierzyliśmy- nie było aż tak daleko, bo zaledwie 114km w jedną stronę.

Postanowiłam też  zamieszczać odpowiedzi do Waszych komentarzy w następnych postach, bo niestety odpowiedzi w komentarzach często gęsto są przeoczone.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mari...-Ja również, bardzo mnie odprężają:)
Leany- Ja miałam już okazję widzieć kilka ciekawych, ale takiego słodkiego różu faktycznie do tej pory nie.
fanglefashion- :)
Weronika.,Yasminella,Etiennette - Faktycznie wizualnie bardzo przyjemny kosmetyk:)
ziuzia21- Dziękujemy, udał się!:)



Czytaj dalej »

środa, 10 października 2012

Przemyślenia: moje wizyty u kosmetyczki

Zajęcia w szkole pozwalają mi na poznanie od tej drugiej strony, jak wizyta u kosmetyczki wyglądać powinna. Z racji tego, że mieszkam na końcu świata, mam ograniczony dostęp do zakładów kosmetycznych. 
Do niedawna miałam swój "ulubiony" do którego od czasu do czasu zaglądałam. Teraz z perspektywy czasu aż włos mi się jeży na głowie, gdy pomyślę sobie na jakie niebezpieczeństwa byłam narażona.Miło, że wyszłam z tych wizyt bez szwanku, ale ile osób wychodzi " z czymś" a nie ma o tym zupełnie pojęcia.
Od razu pragnę zaznaczyć, że nie wrzucam do jednego worka wszystkich kosmetyczek. Sama też mam zamiar pracować w tym zawodzie i zdaję sobie sprawę , że są tysiące osób, które w idealny sposób wywiązują się ze swoich obowiązków i przestrzegają wszelkich zasad bezpieczeństwa.

Zacznę od opisu niektórych swoich wizyt i każdą z nich postaram się skomentować.

1. Zbliża się półmetek- jedna z większych imprez w szkole średniej. Jak każda dziewczyna chciałam "wyglądać". Udałam się więc (wówczas po raz pierwszy) do kosmetyczki na zrobienie żeli. 
Był to okres kiedy jeszcze nie interesowałam się kosmetyką na tyle, by móc wiedzieć co i jak w związku z tym "zabiegiem". 
Błędy , które teraz z perspektywy czasu jestem wychwycić:
- kosmetyczka wyjęła z szafki jednorazowe  pilniki po użyciu ich trafiły one znowu do szafki- bynajmniej w mojej obecności nie umieściła ich w odpadach,
- nie zdezynfekowała dłoni ani swoich ani moich przed przystąpieniem do "zabiegu",
- i chyba najgorsze z najgorszych- przykleiła mi tipsa na całej powierzchni paznokcia,
o przepiłowaniu płytki nie wspomnę , bo to dość częste zjawisko....


2. Wizyta nr 2. W liceum pojawiły się u mnie problemy ze skórą. Musiałam wiec coś z tym zrobić. Po przybyciu do kosmetyczki po poradę i ewentualne polecenie zabiegu dobranego do mojego problemu pani posadziła mnie na fotelu i zaczęła działać. Wykonała mi mikrodermabrazję oraz peeling kawitacyjny.
Błędy:
- nikt nie przeprowadził ze mną wywiadu, nie było pytań o choroby, o elementy metalowe w ciele, uczulenia itp.
- nie było też podstawowego w sumie badania lampą Wooda, która ma na celu określić jaka ta nasza cera w sumie jest, bo przecież wypryski nie oznaczają od razu cery trądzikowej...
- wykonując mikrodermabrazję pani przejeżdżała mi również po ropnych wypryskach, nie omijała też żadnych mniej lub bardziej podejrzanych znamion,
- podczas kawitacji ( nie było pytań o elementy metalowe itp.) na twarzy nie było zupełnie nic,tyle że pani pojeździła szpatułką po suchej buźce...

 Tak oto zakończyły się moje wizyty w tym salonie. Teraz nie mogę sobie uświadomić , jak można było nie przeprowadzić uprzednio wywiadu. A gdybym tak miała zastawkę w sercu?! 
W Rz był też przypadek, że kobieta zmarła ponieważ była na mikrodermabrazji- kosmetyczka przejechała jej po rance, kobieta wróciła do domu, gdzie miała styczność z gronkowcem. Bakterie dostały się przez przerwaną tkankę do organizmu kobiety. Pomimo natychmiastowego podjęcia leczenia, kobieta w wyniku powikłań zmarła.

Zajęcia wyczuliły mnie na wszelkie zagrożenia.
Natomiast widać również coraz więcej pozytywnych zmian.Będąc u fryzjera na próbnej fryzurze jak i na tej właściwej pierwszy raz widziałam jak dezynfekowane są grzebienie szczotki , klamry itp.

Ciekawa jestem czy również macie jakieś niezbyt miłe doświadczenia podczas wizyt u kosmetyczki?!

Pozdrawiam:)
Czytaj dalej »

wtorek, 9 października 2012

Jesiennie : pazurki + makjiaż

Dzisiaj post jakich u mnie jak na lekarstwo. Z jakiego powodu?! Hm... jakoś makijaż i pazurki nie są tym co w kosmetyce lubię najbardziej. Owszem uwielbiam podziwiać Wasze cuda, ale samej jakoś ciężko zabrać mi się do stworzenia make up'u , który można by pokazać.
Niestety zbliżeń jako takich nie ma , bo nie potrafię jeszcze złapać odpowiedniej ostrości na oku...;/

Pazurki przejachałam tylko 2 krotnie lakierami , które otrzymałam w sobotę:
- czerwienią nr 242 z Wibo- Extreme nails oraz Top Flex nr 243crystal nude z Pierre Rene.


A teraz zwyklak makijażowy...


I jak Wam się podoba?! Tylko proszę , nie piszcie , że paznokcie i skórki są w opłakanym stanie.Niedawno  miałam robione tipsy i niestety po ściągnięciu jest jak jest....

Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 października 2012

O tym spotkaniu można by bez końca...

Jak już wiecie sobotnie południe spędziłam wraz ze wspaniałymi babeczkami na spotkaniu blogerek.
Justyna-organizatorka, wybrała dla nas przytulną pizzerię niedaleko rzeszowskiego rynku.Miejsce spodobało mi się nie tylko ze względu na atmosferę i wystrój, ale także jedzenie okazało się fenomenalne.Ale co Wam będę robić "smaka".. Musicie zajrzeć tam same:)
http://www.viva-pizzeria.pl/

Więcej zdjęć ze spotkania możecie znaleźć w poprzednim poście, ale nie mogłam nie dodać tutaj zdjęcia nas wszystkich czyt. 7 WSPANIAŁYCH :)
Zdjęcie zapożyczyłam od http://missmakeup1993.blogspot.com/

A udział wzięły:
i ja;)

Spotkanie zaplanowane było na godzinę 12, ale że z nas nadgorliwe kobitki, większość przyszła w umówione miejsce sporo "przed". Chwilę później siedziałyśmy już zasłuchane w p.Gosię reprezentującą firmę Oeparol. Przegryzałyśmy coś w międzyczasie, żeby mieć siłę na dalsze pogaduchy.I tak upłynął nam czas do kolejnego "gościa"- przedstawicielek firmy Avon.Miałyśmy okazję przekonać się na własnej skórze jak działają i pachną niektóre z kosmetyków te firmy.Podziękowania należą się też firmom , które zechciały przekazać nam upominki.
Wibo : http://wibo.pl/
Pierre Rene : http://www.pierrerene.pl/

Farmona : http://www.farmona.pl/
AVON : Klaudia Rozwadowska : 518748376
- P&G Polska : http://www.pg.com/pl_PL/
- Wella : http://www.wella.com/pl-PL/home.aspx
Shiny Box : http://shinybox.pl/
Venita : http://www.venita.com.pl/
http://www.klubmariza.pl/
http://www.perfecta-kosmetyki.pl/




Oeparol : http://www.oeparol.pl/
Kosmetyki z Pharmaceris to już moja wygrana w "całuśnym " konkursie :)


A teraz chwalę się paczuchą od Jagody- http://make-up-stories.blogspot.com/ 
i zdobyczami z jej rozdawajkowej torebki :)




Jeszcze raz dziękuję wszystkim obecnym osobom za wspaniale spędzone sobotnie popołudnie:)


Czytaj dalej »

sobota, 6 października 2012

Rzeszowskie spotkanie blogerek w obiektywie...

czyli - jakie my jesteśmy piękne! :)


Bez niej nie byłoby tego spotkania- organizatorka Justyna

Oeparol, czyli kilka słów od p.Małgosi




Zaczytana Izabela






I jak tu nie wracać "obładowaną" ?!:)


O samym spotkaniu jeszcze będziecie mieć okazję poczytać:) 
Ja tymczasem dziękuję fantastycznym dziewczynom za spotkanie. Lepszego nie mogłyśmy sobie wyobrazić...

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia