poniedziałek, 22 października 2012

Bukowe zdobyte!

Lepszej pogody do chodzenia po bieszczadzkich szczytach nie mogliśmy sobie wyobrazić. Brakowało mi takiego wyrwania się  gdzieś na łono natury. Widoki były piękne i starałam się nimi nasycić.Wrzucam kilka fot i zachęcam do wyjazdu na Bukowe Berdo- warto! Byleby pogoda dopisała...:)







O samym Bukowym możecie poczytać tutaj - http://www.twojebieszczady.pl/bberdo.php
A to trasa jaką przemierzyliśmy- nie było aż tak daleko, bo zaledwie 114km w jedną stronę.

Postanowiłam też  zamieszczać odpowiedzi do Waszych komentarzy w następnych postach, bo niestety odpowiedzi w komentarzach często gęsto są przeoczone.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mari...-Ja również, bardzo mnie odprężają:)
Leany- Ja miałam już okazję widzieć kilka ciekawych, ale takiego słodkiego różu faktycznie do tej pory nie.
fanglefashion- :)
Weronika.,Yasminella,Etiennette - Faktycznie wizualnie bardzo przyjemny kosmetyk:)
ziuzia21- Dziękujemy, udał się!:)



środa, 10 października 2012

Przemyślenia: moje wizyty u kosmetyczki

Zajęcia w szkole pozwalają mi na poznanie od tej drugiej strony, jak wizyta u kosmetyczki wyglądać powinna. Z racji tego, że mieszkam na końcu świata, mam ograniczony dostęp do zakładów kosmetycznych. 
Do niedawna miałam swój "ulubiony" do którego od czasu do czasu zaglądałam. Teraz z perspektywy czasu aż włos mi się jeży na głowie, gdy pomyślę sobie na jakie niebezpieczeństwa byłam narażona.Miło, że wyszłam z tych wizyt bez szwanku, ale ile osób wychodzi " z czymś" a nie ma o tym zupełnie pojęcia.
Od razu pragnę zaznaczyć, że nie wrzucam do jednego worka wszystkich kosmetyczek. Sama też mam zamiar pracować w tym zawodzie i zdaję sobie sprawę , że są tysiące osób, które w idealny sposób wywiązują się ze swoich obowiązków i przestrzegają wszelkich zasad bezpieczeństwa.

Zacznę od opisu niektórych swoich wizyt i każdą z nich postaram się skomentować.

1. Zbliża się półmetek- jedna z większych imprez w szkole średniej. Jak każda dziewczyna chciałam "wyglądać". Udałam się więc (wówczas po raz pierwszy) do kosmetyczki na zrobienie żeli. 
Był to okres kiedy jeszcze nie interesowałam się kosmetyką na tyle, by móc wiedzieć co i jak w związku z tym "zabiegiem". 
Błędy , które teraz z perspektywy czasu jestem wychwycić:
- kosmetyczka wyjęła z szafki jednorazowe  pilniki po użyciu ich trafiły one znowu do szafki- bynajmniej w mojej obecności nie umieściła ich w odpadach,
- nie zdezynfekowała dłoni ani swoich ani moich przed przystąpieniem do "zabiegu",
- i chyba najgorsze z najgorszych- przykleiła mi tipsa na całej powierzchni paznokcia,
o przepiłowaniu płytki nie wspomnę , bo to dość częste zjawisko....


2. Wizyta nr 2. W liceum pojawiły się u mnie problemy ze skórą. Musiałam wiec coś z tym zrobić. Po przybyciu do kosmetyczki po poradę i ewentualne polecenie zabiegu dobranego do mojego problemu pani posadziła mnie na fotelu i zaczęła działać. Wykonała mi mikrodermabrazję oraz peeling kawitacyjny.
Błędy:
- nikt nie przeprowadził ze mną wywiadu, nie było pytań o choroby, o elementy metalowe w ciele, uczulenia itp.
- nie było też podstawowego w sumie badania lampą Wooda, która ma na celu określić jaka ta nasza cera w sumie jest, bo przecież wypryski nie oznaczają od razu cery trądzikowej...
- wykonując mikrodermabrazję pani przejeżdżała mi również po ropnych wypryskach, nie omijała też żadnych mniej lub bardziej podejrzanych znamion,
- podczas kawitacji ( nie było pytań o elementy metalowe itp.) na twarzy nie było zupełnie nic,tyle że pani pojeździła szpatułką po suchej buźce...

 Tak oto zakończyły się moje wizyty w tym salonie. Teraz nie mogę sobie uświadomić , jak można było nie przeprowadzić uprzednio wywiadu. A gdybym tak miała zastawkę w sercu?! 
W Rz był też przypadek, że kobieta zmarła ponieważ była na mikrodermabrazji- kosmetyczka przejechała jej po rance, kobieta wróciła do domu, gdzie miała styczność z gronkowcem. Bakterie dostały się przez przerwaną tkankę do organizmu kobiety. Pomimo natychmiastowego podjęcia leczenia, kobieta w wyniku powikłań zmarła.

Zajęcia wyczuliły mnie na wszelkie zagrożenia.
Natomiast widać również coraz więcej pozytywnych zmian.Będąc u fryzjera na próbnej fryzurze jak i na tej właściwej pierwszy raz widziałam jak dezynfekowane są grzebienie szczotki , klamry itp.

Ciekawa jestem czy również macie jakieś niezbyt miłe doświadczenia podczas wizyt u kosmetyczki?!

Pozdrawiam:)

wtorek, 9 października 2012

Jesiennie : pazurki + makjiaż

Dzisiaj post jakich u mnie jak na lekarstwo. Z jakiego powodu?! Hm... jakoś makijaż i pazurki nie są tym co w kosmetyce lubię najbardziej. Owszem uwielbiam podziwiać Wasze cuda, ale samej jakoś ciężko zabrać mi się do stworzenia make up'u , który można by pokazać.
Niestety zbliżeń jako takich nie ma , bo nie potrafię jeszcze złapać odpowiedniej ostrości na oku...;/

Pazurki przejachałam tylko 2 krotnie lakierami , które otrzymałam w sobotę:
- czerwienią nr 242 z Wibo- Extreme nails oraz Top Flex nr 243crystal nude z Pierre Rene.


A teraz zwyklak makijażowy...


I jak Wam się podoba?! Tylko proszę , nie piszcie , że paznokcie i skórki są w opłakanym stanie.Niedawno  miałam robione tipsy i niestety po ściągnięciu jest jak jest....

poniedziałek, 8 października 2012

O tym spotkaniu można by bez końca...

Jak już wiecie sobotnie południe spędziłam wraz ze wspaniałymi babeczkami na spotkaniu blogerek.
Justyna-organizatorka, wybrała dla nas przytulną pizzerię niedaleko rzeszowskiego rynku.Miejsce spodobało mi się nie tylko ze względu na atmosferę i wystrój, ale także jedzenie okazało się fenomenalne.Ale co Wam będę robić "smaka".. Musicie zajrzeć tam same:)
http://www.viva-pizzeria.pl/

Więcej zdjęć ze spotkania możecie znaleźć w poprzednim poście, ale nie mogłam nie dodać tutaj zdjęcia nas wszystkich czyt. 7 WSPANIAŁYCH :)
Zdjęcie zapożyczyłam od http://missmakeup1993.blogspot.com/

A udział wzięły:
i ja;)

Spotkanie zaplanowane było na godzinę 12, ale że z nas nadgorliwe kobitki, większość przyszła w umówione miejsce sporo "przed". Chwilę później siedziałyśmy już zasłuchane w p.Gosię reprezentującą firmę Oeparol. Przegryzałyśmy coś w międzyczasie, żeby mieć siłę na dalsze pogaduchy.I tak upłynął nam czas do kolejnego "gościa"- przedstawicielek firmy Avon.Miałyśmy okazję przekonać się na własnej skórze jak działają i pachną niektóre z kosmetyków te firmy.Podziękowania należą się też firmom , które zechciały przekazać nam upominki.
Wibo : http://wibo.pl/
Pierre Rene : http://www.pierrerene.pl/

Farmona : http://www.farmona.pl/
AVON : Klaudia Rozwadowska : 518748376
- P&G Polska : http://www.pg.com/pl_PL/
- Wella : http://www.wella.com/pl-PL/home.aspx
Shiny Box : http://shinybox.pl/
Venita : http://www.venita.com.pl/
http://www.klubmariza.pl/
http://www.perfecta-kosmetyki.pl/




Oeparol : http://www.oeparol.pl/
Kosmetyki z Pharmaceris to już moja wygrana w "całuśnym " konkursie :)


A teraz chwalę się paczuchą od Jagody- http://make-up-stories.blogspot.com/ 
i zdobyczami z jej rozdawajkowej torebki :)




Jeszcze raz dziękuję wszystkim obecnym osobom za wspaniale spędzone sobotnie popołudnie:)


sobota, 6 października 2012

Rzeszowskie spotkanie blogerek w obiektywie...

czyli - jakie my jesteśmy piękne! :)


Bez niej nie byłoby tego spotkania- organizatorka Justyna

Oeparol, czyli kilka słów od p.Małgosi




Zaczytana Izabela






I jak tu nie wracać "obładowaną" ?!:)


O samym spotkaniu jeszcze będziecie mieć okazję poczytać:) 
Ja tymczasem dziękuję fantastycznym dziewczynom za spotkanie. Lepszego nie mogłyśmy sobie wyobrazić...

Już za parę chwil...

Za kilka godzin odbędzie się rzeszowskie spotkanie bloggerek. W sumie odbędą się dwa spotkania, ale o tym może kiedyś.... Ale mam zaciesz. Teraz myślę w co by się tu ubrać, żeby nie wystraszyć innych kobitek :DŻyczę Wam miłego dnia, bo mój zapewne będzie należał do tych najlepszych:)

środa, 3 października 2012

Mój ślubny zapach- E.Arden Green Tea Camellia

Jak wiecie mam słabość do zapachów Elizabeth Arden z serii Green Tea .Wiedziałam , że któryś z nich będzie mi towarzyszył podczas mojego wielkiego dnia. I tym razem z pomocą przyszła mi moja rodzicielka kupując w prezencie ten właśnie zapach.Buteleczka mieści 100ml wody toaletowej. Flakonik nie różni się praktycznie od innych z tej linii zapachowej. Wersja , którą posiadam  czyli "Camellia" wprowadzona była bodajże w 2011r. Jej twórcą jest Rodrigo Florex Roux , który tym razem wpadł na pomysł wplecenia w nuty bazowe nuty kamelii sazanki. Swoją drogą całkiem ciekawa z niej roślinka , ponieważ olej z jej nasion jest jadalny, a dodatkowo często wykorzystuje się go przy produkcji mydeł.Napar z liści pomaga natomiast w leczeniu ropiejących ran i wyprysków. No a do tego te kwiaty...:)





Nuty zapachowe:nuta głowy: bergamotka, limonka Amalfi, yuzu, herbata
nuta serca: jaśmin, piwonia, camellia, śliwa, kwiat pomarańczy, magnolia
nuta bazy: piżmo, przyprawy, mech, brzoza

Jak mówi twórca inspiracją przy tworzeniu tego zapachu była Ikebana, czyli japońska sztuka kompozycji kwiatów.O samym zapachu mogę powiedzieć, że jest słodki i odrobinę duszący. Niestety jeśli chodzi o trwałość pozostawia ona  wiele do życzenia. Zapobiegliwie w dniu ślubu użyłam jej sporo więcej niż normalnie. Całe szczęście nie musiałam się "dopsikiwać", a pomimo kilku aplikacji więcej niż zazwyczaj zapach nie dominował i w żaden sposób mi nie przeszkadzał. Nie wiem czemu kojarzy mi się z kobietami- romantyczkami. 




poniedziałek, 1 października 2012

O pokazie na którym miało mnie nie być...

W marcu miałam przyjemność wziąć udział w pokazie makijaży marki Peggy Sage z ich propozycjami na wiosnę i lato 2012 . Wczoraj natomiast miejsce miał pokaz makijaży-jesień/zima. W związku z tym, że akurat miałam zjazd w szkole nie myślałam nawet o uczestnictwie w nim. Tak się jednak złożyło, że w ramach zajęć całą grupą udałyśmy się na makijażowe szaleństwo.
Pierwszy z makijaży utrzymany był w kolorystyce brązu i szarości i stylizowany został na lata 20- Retro Chic, natomiast drugi był smokiem z kolorem. Połączono w nim czerń granat i zieleń, co dało niewątpliwie zaskakujący efekt.
Niestety prowadzącą nie była już ta fantastyczna babeczka, która wykonywała makijaże w marcu. Wczorajsza prowadząca również miała wiedzę, ale niestety nie potrafiła jej już przekazać pomimo usilnych starań.
Nie miałam pojęcia , że firma Peggy Sage tak naprawdę nie jest producentem swoich kosmetyków , a jedynie wychwytuje z rynku kosmetycznego interesujące ją nowości i prezentuje je pod swoją nazwą. Tak jest z paletami obecnymi w katalogu na jesień i zimę. Podobno są to te same palety , które dostępne są w Sephorze, natomiast ich cena jest sporo niższa właśnie dlatego, że nie są sygnowane logo Sephory. Ile w tym prawdy, nie wiem.Takie informacje przekazała nam wczoraj na pokazie pani będąca od 9 lat instruktorem ekspertem marki.
Kolorystyka jaką proponuje firma niestety mnie osobiście nie przypadła do gustu. Muszę się posiłkować zdjęciem dostępnym na stronie hurtowni organizującej pokaz...
P.S. pierwszy makijaż inspirowany był tym z powyższego plakatu:)

Następnie, co mniej bardziej zainteresowało, przedstawiony został zabieg na dłonie- Sekret Azji.
Urzekły mnie użyte w nim kosmetyki, które każda z uczestniczek mogła wypróbować na sobie. Wrzucę krótki opis zabiegu, co by było wiadomo o czym mowa :
Zabieg składa się z czterech etapów. Po pierwsze - manicure czyli usunięciu lub odepchnięcie skórek, nadaniu kształtu paznokciom, wypolerowaniu płytki, kąpieli ze specjalną tabletką z dodatkiem kwiatem lotosu lub rozjaśniającą.Kolejnym etapem jest peeling, z dodatkiem pudru ryżowego, który nadaje skórze świetlistość i miękkość. Zawiera też olejek z bawełny, wosku ryżowego i lotosu o właściwościach nawilżających i łagodzących. Następnie wykonujemy masaż dłoni wytopionym,ciepłym olejkiem ze świecy o zapachu kwiatu wiśni. Świecę zapala się już na początku zabiegu i przekształca się w letni gęsty olejek o delikatnym zapachu kwiatu wiśni, zapewniający intensywny relaks.Ostatnim etapem zabiegu na dłonie Świat Azji jest maseczka na dłonie - balsam z kwiatem wiśni, wsercu tej formuły tkwi masło karite, wosk ryżowy, olejek z bawełny, lotos i biała herbata. <http://www.echodnia.eu>
Za świecę i za peeling dałabym się pociąć :D

Przedstawiany był też sposób aplikacji rzęs metodą blink&go.
Uzyskany efekt podbił moje serce, ale jak mówiła przedstawicielka marki Nouveau Lashes, jest to zabieg typowo bankietowy, ponieważ dłuższe noszenie tych rzęs, niestety negatywnie odbiłoby się na naszych naturalnych.


Z rzeczy ciekawszych - poczyniłam też małe zakupy, ale o tym w innym poście, bo ten i tak wyszedł już niebotycznie długi....