Rachunek proszę...

Oj, za rok 2012 chyba nie byłabym się w stanie wypłacić.
W pierwszej kolejności powinnam odpłacić naszym  mniej lub bardziej wspaniałym znajomym za zakład, który nasze życie wywrócił do góry nogami - pozytywnie.
Zeszłorocznego Sylwestra zapamiętam już na zawsze właśnie dzięki podjętym wówczas-spontanicznie- decyzjom.
STYCZEŃ- upłynął nam pod znakiem weselnych wariacji , ponieważ termin wyznaczyliśmy na wrzesień tegoż samego roku , a czasu było mało...mało... Nie obyło się też bez przykrych zdarzeń w naszym życiu, ale dzięki nim uświadomiliśmy sobie kto tak naprawdę jest nam bliski.No i w końcu znalazłam pracę, która niestety w LUTYM okazała się być moim przekleństwem. Po miesiącu pracy o swoje pieniądze musiałam się upominać miliony razy, a były już pracodawca nie szczędził w słowach mieszając mnie z błotem...
Na szczęście początek MARCA przyniósł niespodziewane- 4 marca mój obecny ślubny zaskoczył mnie zaręczynami. I miesiąc trwał dalej... Stałam się bogatsza o suknie ślubną - pierwszą i jedyną mierzoną, a co!
Koniec miesiąca zaowocował nową , przyjemniejszą pracą, która trwała przez cały KWIECIEŃ. A wtedy podjęliśmy decyzję o powrocie do mojej rodzinnej miejscowości- dziś z perspektywy czasu nie uważam tej decyzji za najlepszą, ale źle też nie jest:) MAJ rozpoczął się moimi urodzinami  i wycieczką w ramach prezentu.I był dla nas miesiącem iście wakacyjnym. Po nim nadszedł CZERWIEC, a z nim zakupowy szał i mnóstwo papierkowych załatwień w związku ze ślubem. No i zaliczyłam i zakończyłam I rok kosmetyki. LIPIEC i SIERPIEŃ były czasem oczekiwania , ale nie powiem, bez lekkich stresów się nie obyło. WRZESIEŃ będzie dla mnie już zawsze miesiącem szczególnym... Zresztą same wiecie dlaczego:) PAŹDZIERNIK, LISTOPAD I GRUDZIEŃ to misz masz moich lepszych lub gorszych dni. Niestety deprecha i problemy życia codziennego dawały nie raz o sobie znać. Nawet święta nie cieszyły już tak bardzo...ale w końcu jutro Sylwester i naszym zwyczajem podejmiemy pewnie jakieś szalone decyzje:)
I chociaż planów na sylwestrową noc brak, jestem podekscytowana, bo wiem, że w Nowy Rok wejdę już z planem na kolejne 365dni... :D


Kochane bawcie się dobrze... szalejcie i naładujcie się pozytywną energią nie tylko na przyszły 2013 rok , ale na całe życie!!!
Akcja odświeżania istną klęska?!  + prezenty:)

Akcja odświeżania istną klęska?! + prezenty:)

Pamiętam jak kilka miesięcy temu psiaczyłam sama na siebie, że nie sprawdziłam pojemności maseczek z Oriflame przed ich zakupem.A później okazały się 50 ml maleństwami- w tym przypadku akurat dobrze.
Odświeżająca maseczka wydawała mi się potrzebna w mojej kosmetyczce, bo czasami skóra faktycznie ma dość i trzeba ją lekko przywrócić do życia.
Opakowanie- mała odkręcana tubka o ubogiej , acz przejrzystej szacie graficznej.
Zapach - obłędnie pachnie cytrusami, daje powera.
Konsystencja- przezroczysty żel, ani gęsty ani rzadki.

Użyłam jej kilkukrotnie ponieważ mojej buźce robi więcej szkody niż dobrego. Po użyciu wg wskazań moja twarz jest mega ściągnięta. W miejscach bardziej suchych od razu zaczyna się nieestetycznie łuszczyć. W bardziej wrażliwych okolicach wywołuje pieczenie.Ulgę daje jedynie gruba warstwa dobrze nawilżającego kremu.I takim oto sposobem o odświeżeniu można zapomnieć :P
Koszt to ok 9,90zł.

A teraz część przyjemniejsza...
Prezent , ale nie w ramach gwiazdki , lecz za małą przysługę:)
Jeśli chodzi o prezenty od bliskich nie uraczę Was zdjęciami, ponieważ w moim domu taki zwyczaj nie panuję:)
Święta minęły w miarę leniwie i spokojnie, gdyby nie liczyć wigilii i zaginięcia mojego kociaka. Okazało się, że mój złośliwy sąsiad przetrzymał ją w domu cały dzień, podczas gdy my z M przeszukiwaliśmy okolicę.Na szczęście wieczorem do nas wróciła...

Brak tytułu

WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANE!!!
Tutorial na kwiatową kulę i takie tam ;p

Tutorial na kwiatową kulę i takie tam ;p

Na prośbę znajomej z bloga robótkowego udało mi się sklecić tutorial prostej kuli kusudamowej. Może którejś z Was również się przyda.
\
A dla fanek ćwiczeń mam wiadomość. W styczniowej Vicie jest płyta z treningiem na smukłe nogi i jędrne pośladki opartym na elementach sztuk walki. Ja już zakupiłam- 11,99zł. W lutym natomiast bd płyta z ćwiczeniami fitness trenerki Jillian Michaels... którą też przygarnę:)

Pozdrawiam:)
Trio od Oeparola : krem x2 i micel

Trio od Oeparola : krem x2 i micel

To będzie bardzo długi post ...

O firmie pierwszy raz usłyszałam na spotkaniu blogerek na które przybyła przedstawicielka Oeparolu- p.Małgosia. Z racji tego, że firma zajmuje się produkcją nie tylko kosmetyków, ale i suplementów, byłam podwójnie ciekawa . Otrzymałyśmy pięknie opakowane zestawy kosmetyków. Z mojego tylko 4 trafiły w moje ręce , a o trzech z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Niestety nie wszystkie kosmetyczne łakocie przypadły mi do gustu. Z niektórymi skóra ewidentnie się nie polubiła, z innymi natomiast
połowicznie...

O serii:
Oeparol Hydrosense to nowa linia preparatów nawilżających, stworzonych specjalnie dla skóry odwodnionej i wrażliwej. Kosmetyki Oeparol Hydrosense dzięki zawartości kompleksu HialuRoseTM, unikalnemu połączeniu kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega – 6, tworzą nawilżający film ochronny na skórze, ograniczają transepidermalną utratę wody i zatrzymują ją w naskórku. Emulgator zastosowany w formule kremów Oeparol Hydrosense posiada strukturę zbliżoną do błony komórkowej, dzięki czemu preparaty te mają zwiększoną zdolność do regeneracji naturalnych struktur skóry. Wszystkie kosmetyki Oeparol Hydrosense zostały przetestowane dermatologicznie, są hipoalergiczne i nie zawierają parabenów.
Skład: kompleks HialuRoseTM - połączenie kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka (bogatego w kwasy omega–6), olej sojowy, masło Shea, kofeina, proteiny z jedwabiu.
Działanie: składniki zawarte w preparatach  zapobiegają utracie wody przez naskórek. Skóra jest nawilżona, mniej podatna na podrażnienia, elastyczna i gładka.(http://lekwpolsce.pl)
Opowiem Wam dzisiaj o:
- kremie intensywnie nawilżającym do skóry normalnej i suchej,
- kremie nawilżającym pod oczy i na powieki
- płynie micelarnym

Na pierwszy ogień pójdzie KREM POD OCZY I NA POWIEKI , bo o nim posiadam najlepsze zdanie.
Krem zamknięty był w kartonowym pudełeczku a następnie tubce. Jak widać na zdjęciu pojemność to 15 ml czyli jak w większości produktów tego typu.
Zapach - praktycznie niewyczuwalny, lekko kremowy
Konsystencja- ku mojemu zaskoczeniu jest dość gęsty, a już na pewno bardziej niż jego krewniak do twarzy.Do aplikacji potrzeba dosłownie ziarnka. Dobrze się rozprowadza i nie wpływa na jakość nałożonego później makijażu. Nie zauważyłam, by się rolował albo zbierał w załamaniach. Szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze delikatny film- w moim odczuciu bardzo przyjemny.
Łagodzi podrażnioną skórę.


KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY DO TWARZY
To kosmetyk co do którego mam mieszane uczucia.

Ciekawe opakowanie w kształcie kuli przyciągnęło od razu mój wzrok.W kuli mieści się 50ml kosmetyku , więc wielkość jak w większości kremów. Zapach jak w przypadku kremu do oczu, jest delikatny, kremowy. Konsystencja bardzo lekka jak na krem do twarzy, ja nie miałam jeszcze z taką do czynienia:) Szybko się wchłania, współgra z makijażem. Można rzec ideał... Niestety ma kilka wad . Zakręcanie kremu, zwłaszcza gdy mamy na dłoniach jego niewchłoniętą resztę to istna porażka. Kula się przekręca. Kilka razy zakręciła mi się krzywo i nie mogłam sobie dać rady z ponownym odkręceniem.
Ze strony bardziej kosmetycznej, to niestety jestem zaskoczona nawilżaniem. Niby miał intensywnie nawilżać ale już chwilę  po nałożeniu i wchłonięciu moja skóra wydaje się nie być niczym osłonięta, czuć lekkie napięcie i wyraźną suchość. A muszę zaznaczyć, że jestem właścicielką skóry mieszanej...

I pora na PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU
W związku z nim miałam spore nadzieje, bo na kilku blogach czytałam o tym jaki jest wspaniały dla oczu...
Butelka 200ml , przejrzysta. Delikatny zapach . Konsystencja i wygląd wody źródlanej.
Kosmetyk przeznaczony do demakijażu i według zapewnień producenta idealny do oczu. Ma on "oczyszczać skórę i zapobiegać podrażnieniom i przesuszeniu naskórka(...) nie powoduje zaczerwień
 i zapewnia uczucie komfortu". Fajnie, nie?! 
W moim przypadku użycie go na oczy lub w ich okolicy jest tragedią. Pieczenie w tym wypadku to mało powiedziane.Tylko raz w życiu miałam aż tak złe doświadczenie z produktem tego typu i była to wówczas soray'a. Płyn dobrze oczyszcza skórę i tego nie mogę mu zarzucić. Niestety mojego "mieszańca" niemiłosiernie wysusza. Podkreśla wszystkie suche skórki,a w wrażliwszych miejscach powoduje zaczerwienienie. Zwłaszcza szczyty policzków cierpią najbardziej. 
Bardzo , ale to bardzo jestem zaskoczona takim zachowaniem mojej skóry po użyciu tego kosmetyku.
 A zwłaszcza oczu. Nigdy nie miałam z nimi problemów.Z ciekawości , czy aby im się coś nie odmieniło, wypróbowałam kilka razy inne kosmetyki do oczyszczania oczu i... nic.
Płynu używam obecnie do czyszczenia pędzli, bo innego zastosowania nie mogę dla niego znaleźć.


A jak Wasze doznania w związku z tą serią?


Prawie jak pączki:)

Prawie jak pączki:)

Ubolewam nad faktem, że ten post musiał się już pojawić. Dlaczego?! Cudo o którym zaraz napiszę niestety zostało już zużyte do ostatniej kropelki, chociaż dawkowałam je racjonalnie. Płyn dostałam od Jagody. Przyjemna butelczyna przyciągnęła od razu mój wzrok. Nie obeszło się bez "wąchania" ... i tak oto przepadłam. Kto kocha pączki z różą ten wie, o czym mówię. Zapach jest obłędny: nasycony różami, ale nie sztuczny. Doskonale mnie relaksował podczas kąpieli.
Skład dla zainteresowanych
Płyn świetnie się pieni, długo i przyjemnie pachnie, acz nie natarczywie. Niestety na skórze wyczuwalny jest tylko chwilę. Butelka 500ml wystarczyła mi na przeszło 2 miesiące użytkowania z czym stosowałam go do mega długich wodnych wojaży , a te miały miejsce ok 3 razy tygodniowo.
Nie wiem jak z ceną, bo był to prezent. Chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe o ile istnieją. Do tej również z przyjemnością wrócę,jeśli gdzieś zauważę ten kosmetyk, bo do tej pory jakoś nie miałam okazji.

A teraz wiadomość z ostatniej chwili. Pod wpływem impulsu zdecydowałam się ściąć włosy. Był to dość radykalny krok , ale nie żałuję :) Ot teraz mam boba :) Końce i tak już miałam poniszczone, więc strata żadna.



Miłego wieczoru:)
Pozdrawiam:)


Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger