Ostatnie dni ... z nim... - olejek myjący Decubal

Ostatkiem sił udało mu się wydostać z czeluści mojej łazienki , by zaprezentować Wam swoje właściwości.
Wcale nie żartuję.... zresztą same popatrzcie , jak już go mało.

Zacznę od tego, że olejek ubrany był pierwotnie w kartonowy kubraczek. Niestety nie wpadłam wtedy na wykonanie mu sesji zdjęciowej. W kartoniku znalazłam saszetkę zapachową -grejpfrutową, gdyż sam olejek    jak głosi napis na buteleczce jest bezzapachowy. Wersji bezzapachowej użyłam raz i jak dla mnie, to nie było to, więc jak się do myślacie saszetkę zużyłam. Takie rozwiązanie przypadło mi do gustu, bo z doświadczenia wiem, że nie każdemu zapach jest koniecznie potrzebny do szczęścia...

Wersja z szaszetką nie pachnie intensywnie i uciążliwie-  natomiast ten zapach jest już jednak obecny.

Olejek ma działanie myjące i polecany jest do skóry suchej i bardzo suchej. 
Wykorzystać można go na dwojaki sposób: jako żel lub jako olejek wlewany do wody podczas kąpieli. Na początku stosowliśmy go w formie żelu i nanoszony przez gąbeczkę nieźle się pienił. Później postanowiłam przerzucić się na wersję drugą- wlewanie bezpośrednio do wody. I właśnie ten sposób zaczął nam bardziej odpowiadać. Olejek mniej się wtedy pieni,ale swoje działanie spełnia. 
W moje posiadanie wszedl ok.4 tygodni temu i na dzien dzisiejszy takie jest jego zyżycie przy użytkowaniu przez 2 osoby. Myślę, że na 1,5 miesiąca pojemność 200ml spokojnie wystarczy. 

 Otwarcie uważam za dość poręczne i higieniczne. Nie miałam problemów z otwieraniem bądź zamykaniem kosmetyku.Jego resztę można dokładnie zużyć odkręcając nakrętkę.


O samej konsystencji mogę powiedzieć, że jest oleista. Wg mnie jest to lekki olejek- nie lepi się, nie pozostawia tłustej powłoki na wannie lub w jakim kolwiek innym  miejscu w którym przypadkowo się znajdzie. Mimo to pozostawia skórę po kąpieli otuloną delikatną otoczką. Przyznam, że odkąd używam olejku nie czuję naglacej potrzeby wsmarowywania w ciało balsamów zaraz po kąpieli.

Jedyne do czego mogę się przyczepić, to uboga gama zapachowa:) Fajnie by było gdyby prócz saszetki grejpfrutowej był dostępny chociaż jeszcze jeden innyc zapach.



4 komentarze:

  1. bardzo go lubiłam, niestety już mi się skończył

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... Ciekawy produkt, nigdy go nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja należę do tych co zapach potrzebny :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger