Porównywarka : moje kremy do rąk

Dzisiaj post gigant jednak temat jest dość obszerny , a faktycznie chciałam przedstawić różnicę i podobieństwa pomiędzy kremami które posiadam.

Obecnie w moim zbiorze kosmetycznym znajduję się 5 kremów do rąk. Są to:
- Decubal
- Ziaja Bio olejek z awokado
- Farmona Herbal Care
-Sylveco
- L'occitane - wersja próbkowa



Pojemnościowo kremy są do siebie zbliżone ( prócz miniaturki oczywiście)


Ułatwiłam sobie nieco pracę, a Wam czytanie, zamieszczając w tabeli najważniejsze informacje.
Mam nadzieję, że coś widać :)


Porównanie wizualne konsystencji i koloru:
Moja opinia:
Był taki okres w moim życiu, gdy obojętne mi było co na swoje dłonie aplikuję. Często zdarzało mi się również nie używać nic, ponieważ nie cierpię tłustej powłoki wytwarzającej się po większości kremach.Później natrafiłam na krem Swisso, o którym pisałam tutaj . Mój kremopogląd uległ zmianie i od tamtej pory szukam kremu podobnego chociaż odrobinę do mojego ideału, a w niższej , przystępniejszej cenie.
Z kremów które Wam zaprezentowałam tylko dwa mają bardzo zbliżone działanie/konsystencję. Nikogo nie zdziwi zapewne fakt, ze jednym z nich jest krem L'occitane a drugim krem firmy Decubal. Mają one gęstą, zwartą konsystencję. Wystarczy odrobina kosmetyku , by nasze dłonie poczuły ulgę, a jednocześnie nie lepiły się i nie pozostawiały tłustych śladów na przedmiotach. Właśnie ze względu na taką formułę kremy te wg mnie są również bardzo wydajne. Pomimo, że używam ich często gęsto zużycie nie jest tak duże, jak w przypadku kremów o konsystencji lekkiej.
Pozytywnie zaskoczył mnie krem Sylveco, który pomimo iż konsystencję ma bardziej leistą od opisanych wcześniej kremów również spisał sie u mnie bardzo dobrze. Uważam , że jest to kosmetyk godny uwagi, a co najważniejsze ( nie żebym była jakoś specjalnie patriotką) jest to krem polskiej, a nawet podkarpackiej firmy.
Pozostałe dwa kremy jakoś specjalnie nie powaliły mnie na kolana, chociaż do Ziaji jestem bardziej przekonana niż do kremu z Farmony. Może gdybym miała możliwość przetestować inną jego wersję, a nie aloesową , moja opinia uległaby zmianie.Kremy te ze względu na lekką konsystencję łatwo opuszczają tubki i niestety wyciśnięcie ich w takiej ilości jaka jest nam potrzebna jest nie lada wyzwaniem.Ja zawsze wyciskam ich dużo za dużo :) a później nie wiadomo co z tym kosmetykiem zrobić...
Przemyślenia co do tego czy bardziej opłaca sie kupować często tańszy krem czy raz na jakiś czas droższy a wydajnieszy pozostawiam Wam.
Sama mogę powiedzieć, że póki co w moim domu zastosowanie znajdą Decubal i Sylveco.


Pozdrawiam:)



10 komentarzy:

  1. nie jestem wymagająca i lubie ten z ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzy mi się ten krem z L'occitane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dopiero się wezmę za L'occitane, póki co bardzo lubię kremy z essence :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Używałam tylko ten z Ziaji. Fajne zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twoich kremów znam tylko Loccitane i Ziaję barzdo lubię, zwłaszcza Loccitane, działa świetnie i długotrwale, tylko ta cena...
    Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. żadnego z tych kremów nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawią mnie produkty Decubal. Ostatnio w blogosferze ich było pełno i wszędzie bardzo pozytywne recenzje zbierały :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger