Peeling peeling'owi nierówny... + zakup.

Przychodzę do Was po przerwie i z małymi zmianami. Jak pewnie zauważyłyście zmieniło się odrobinę tło oraz czcionka. Poprzednia mocno mnie już zmęczyła. O ile kiedyś udziwnienia mi się podobały, o tyle teraz postanowiłam postawić na wygodę czytania. Nie wiem jednak czy rozmiar będzie dobry ?!

Zmiany zaszły także w mojej osobie. Prawie 2 tygodnie temu pozbyłam się części upierzenia co garstka z Was mogła zauważyć na fb lub na żywo :P Było to kilka dni po koloryzacji więc miałam jeszcze generalnie ładną czerwień. Teraz jest spłukana mało apetyczna wiśnia, ale o tym w oddzielnym poście ;/ Niestety nacięłam się na farbę o której wspominałam w poście z ostatnimi zakupami.


Pozostając w temacie włosów , a raczej chęci pozbycia się ich, zakupiłam w końcu zestaw do depilacji woskiem. Zwyklaczek taki  z podgrzewaczem bez udziwnień. W zestawie znajdowało się również 50 pasków oraz 7 wosków ( jeden  jest już w podgrzewaczu) . Zapłaciłam za niego raptem 55zł już z kosztami wysyłki. Był już w użyciu stąd też małe ubrudzenia. Spisuje się dobrze. Wosk jak wosk:)



W końcu dobrnęliśmy ( mam nadzieję) razem do sedna tegoż posta- recenzji.
Dzisiaj pragnę Wam zaprezentować słodycz w czystej postaci, chociaż szczerze przyznam, że jest to pierwszy łakoć który niestety nie zachęcił mnie do siebie w 100%.
Mowa o peelingu cukrowym Farmony z serii Sweet Secret- wersja która obecnie posiadam to Korzenne pierniczki z lukrem.

Zacznę od części najprzyjemniejszej, czyli od zapachu. Dla mnie ewidentnie są to pierniczki. Pachnie bosko! Ponad wszelką wątpliwość...Zresztą jestem fanką wszystkich znanych mi dotąd zapachów z tej serii. Jak ktoś jest sadystą i lubi zapach jedzenia bez możliwości spróbowania serdecznie je polecam :D 
Opakowanie przyjemne w użytkowaniu: odkręcany pojemniczek z którego łatwo wygrzebać ostatki kosmetyku. Pojemność 225g- jak z ceną- nie wiem. Kosmetyk otrzymałam na spotkaniu blogerek:)


Konsystencja : dość zbita , ale mocno wilgotna. "Poci" się po otwarciu. Drobiny wielkości zwykłego cukru-bez szaleństw. Niestety dość szybko się rozpuszczają i zanim tak naprawdę zaczyna się oczyszczać skórę, to ich już nie ma. Nie mniej jednak wzięłam się na sposób i zaczęłam go stosować z rękawicą  do masażu. W takim połączeniu o niebo lepiej.


Podsumowując: 
 -fajny kosmetyk i znając Farmonę, za niewielkie pieniądze,
-wydajny,
- w połączeniu z rękawicą czyni cuda,
- nawet gdyby był totalnym bublem zapach rekompensuje wszystko

Pragnę zaznaczyć iż opinia napisana została przez peelingową sadystkę i być może u większości normalnych ludzi tarcie będzie wystarczające lub nawet zbyt mocne :)

Pozdrawiam:)

21 komentarzy:

  1. Ja peelingu jeszcze nie używałam,a woskowanie mi nie służyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się polubiłam z woskowaniem jeszcze podczas zajęć w szkole:)

      Usuń
  2. Co do peelingu to zakupiłam ostatnio peeling solny z Perfecty z czarną porzeczką i kofeiną. Jest całkiem ok i ładnie pachnie. Drobiny się długo rozpuszczają przez co spokojnie mogę długo nim masować i porządnie oczyścić skórę.
    Jeżeli chodzi o wosk do depilacji to posiadam z firmy GK. Podgrzewacza nie mam bo kupowałam oddzielnie wosk z plastrami i olejkiem - na podgrzewacz się nie zdecydowałam bo cena mnie powaliła. Zakup zrobiłam w "Hebe" :D
    Z obu rzeczy jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie też ten peeling nęci, ale mam jeszcze kilka innych do wykończenia:)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja go wąchałam! Pachnie cudownie! <3
    Hmm, taką maszynkę do wosku sama bym kupiła, już mnie męczy to prawie codzienne golenie -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wszytkim woskowanie przypada do gustu. Może spróbuj najpierw pasty cukrowej? Zawsze to będzie taniej, a zobaczysz w ogóle czy sposób Ci się podoba.

      Usuń
  5. Właśnie poszukuję fajnego peelingu.Chyba się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja pozostaję wierna tradycyjnej depilacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam dość. Wygodna się zrobiłam:)

      Usuń
  7. Peelingu to nie miałam z tej firmy, ale masło czy też balsam to miałam, chyba czekoladowo pistacjowy - jeju jak on pachniał! :D
    Już chce zobaczyć na żywca tą Twoją czuprynę :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam próbki tego czekoladowo-pistacjowego. Boski... W ogóle zapachy to oni mają obłędne :) zanim się zobaczymy to na nowo obrosnę :D

      Usuń
  8. Ale masz ogniste włosyy!!!!!!!!!!! Na zdjęciu wyglądają zabójczo :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słońcu owszem efekt jest fajny, ale ogólnie z koloryzacji Syossem nie jestem zadowolona ;/

      Usuń
  9. Fryzurkę masz bardzo ładną, a co do peelingu to ja byłam z niego zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie w połączeniu z rękawicą również go lubię :)

      Usuń
  10. Zapraszamy na konkurs. Do wygrania naszyjnik z grafiką :)
    http://moniartsklep.blogspot.com/2013/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz zerknę, a i może inni chętni się trafią:)

      Usuń
  11. Jestem wierną fanką wosku! Mam też podobny podgrzewacz i sobie chwalę :) Co do pilingu... preferuję piling domowej roboty - kawowy lub z soli morskiej gruboziarnistej.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się nie chce ostatnio bawić w domowe kosmetyki... rozleniwiłam się;/

      Usuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger