środa, 21 sierpnia 2013

Kolejna koloryzacja: Garnier Olia Intensywna czerwień 6.6

O tym, że farba farbie nie równa wspominałam już nie raz. Stąd też staram się z każdą koloryzacją używać innego kosmetyku z tegoż rodzaju.Czasami różnica polega na odcieniu , innym razem na właściwościach. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić farbę , która w swym składzie nie posiada amoniaku.
Kolor jak sądzę nie stanowi zaskoczenia- Intensywna czerwień 6.6 z nowej serii Garniera - Olia.

Tym razem zacznę od końca, a mianowicie od samego opakowania. Farba jak większość z tej kategorii zamknięta jest w kartoniku ( u mnie dość mocno już sfatygowanym zresztą). W środku znajdziemy tubki z kremem utleniającym i koloryzującym , maskę oraz rękawiczki. Jednym słowem to co w większości farb.
Opakowania utrzymane są w graficznej prostocie- nic zwydziwianego. Plusem jest ponumerowanie na nich kolejnych etapów. Ja zawsze mam problem z tym czy najpierw wycisnąc krem koloryzujący czy utleniający...
Zdziwiła mnie wielkość tubki kremu utleniającego, bo jej rozmiar jest dość spory, a w sumie wypełniona jest mniej więcej do połowy. Pozytywnie zaskoczyły mnie rękawiczki wykonane z nieco lepszej niż normalnie używanej  folii, nie czepiającej się tak nachalnie dłoni. Również maseczka została zamknięta w buteleczce  co dla mnie osobiście stanowi ułatwienie. Nie ma bowiem nic gorszego niż otwieranie saszetek mokrymi dłońmi.

Pierwszy raz od dawien dawna postanowiłam przeczytać wskazówki dotyczące koloryzacji.
Przeczytałam... rozrobiłam... i powstało...

Wydaje mi się , że konsystencja po rozrobieniu jest nieco bardziej leista niż w przypadku farb których używałam dotychczas. Próbowałam wywąchać kwiaty, bo takiż to zapach obiecuje nam producent poczuć podczas koloryzacji.. Niestety albo mój nos zawodzi albo były to jakieś wyjątkowo śmierdzące okazy.

Koloryzacja trwa 30 minut czyli nieco krócej niż w większości farb używanych przeze mnie. 
Kolor po nałożeniu na włosy złapał wszystko bardzo szybko- łącznie ze skórą, chociaż zabezpieczałam ;(
Ale to akurat mogła być wina kremu.


Postanowiłam pokazac Wam kolejne etapy w formie zestawienia, żeby było widać co i jak oraz ewentualne zmiany.

Włosy po koloryzacji wydają mi się być bardzo ciemne i tak naprawdę w słoneczny dzień widać dokładnie jaki kolor gości na mojej głowie. Nie ma co ukrywać, że są przesuszone jak po każdej farbie chemicznej. Wydaje mi się, że nie da się tego ominąć. Natomiast zaraz "po" bardzo dobrze się rozczesały co jest zapewne zasługą dołączonej do farby odżywki. Swoją drogą dla mnie wystarczyłaby spokojnie na 2 użycia. Nie zauważyłam również by były tak natrętnie sztywne, wręcz sztuczne, jak to ma czasami miejsce.


Nastawiałam się jednak  na nieco jaśniejszy i intensywniejszy kolor. Dla ciekawych wrzucam również zdjęcie efektów , które przewiduje producent po koloryzacji wybranych naturalnych kolorów włosów. 

Trochę smutne, że odcień ten nie jest rekomendowany dla osób z dużą ilością siwych włosów.
 Jednym słowem za kilka lat już tak nie poszaleję...
Jestem już po kilku myciach i odpukać w niemalowane, ale nic się z kolorem złego nie dzieje.

Podsumowując: Przyjemnie używało mi się tego produktu, ale dla wymagających włosomaniaczek i dla osób wyczulonych na zapachy może się on okazać rozczarowaniem. Przystępna cena ( od 14-20zł) umożliwia wypróbowanie  farby sporej ilości osób i wyrobienie sobie własnej opinii na jej  temat. Jak wiadomo, coś co służy mnie, nie zawsze może służyć innemu...


Pozdrawiam:)

18 komentarzy:

  1. Moja teściowa się nią farbowała i kolor wyszedł jej znacznie ciemniejszy od tego,jaki miał być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak... Widocznie ktoś pofantazjował nieco z efektami na opakowaniu:)

      Usuń
  2. Super :) ja jednak sama bym się bała farbować :)
    obserwuję ;)
    pozdrawiam :) buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że sama sobie?!:) Ja nie mam oporów.

      Usuń
  3. zawsze podobały mi się takie kolory, jednak sama bym się chyba nie odważyła ;)
    zapraszam też do mnie na rozdanie, również coś do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czerwień się już trochę nudzi, aczkolwiek dość dobrze wyraża moją osobowość :)

      Usuń
  4. Kolor bardzo mi się podoba.Farby jeszcze nie próbowałam ale na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie mogłaby jednak być nieco jaśniejsza.

      Usuń
  5. Moją faworytką jest farba w piance Schwarzkopf Perfect Mousse - nie chcę już innej (farbuję nią odkąd pojawiła się w PL) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jej jeszcze. Teraz myśle nad tonerami, więc nie wiem czy będę miała okazję przetestować.

      Usuń
  6. Dla mnie ta farba jest zerem.Włosy miałam po niej przez miesiąc jak siano;\
    Jest bez amoniaku,owszem,ale podobno szkodzi jeszcze bardziej,aniżeli by go miała. Poszperaj u Angel na blogu,ona dokładnie ją opisywała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie spisała się dobrze, nie narzekam.Były już takie farby , które faktycznie źle działały na moje włosy. A posta Angel czytałam:)

      Usuń
  7. dzisiaj w drogerii zastanawiałam się nad tą farbą, ale brak amoniaku nie jest gwarancja, ze produkt obejdzie się łagodnie z włosami i pozostałam przy wypróbowanym, zresztą tez od Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja miałam farbę taka sama jak na opakowaniu,

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja mama takie kolory uwielbia.
    Ja miałam raz taki i nawet fajnie mi w nim było.

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. podoba mi się kolor, mimo, że uważasz go za ciemny :) ja używam z tej serii 5.3- złocistego brązu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Używam tej farby odkąd się pojawiła i jestem z niej tak zadowolona, jak z żadnej innej. U mnie wcale nie wysusza włosów i nie niszczy ich tak jak inne, które zawierają amoniak. Kolor jest genialny. Intensywność oczywiście zależy od tego jaki ktoś wcześniej miał kolor wiec dziwią mnie komentarze "mojej mamie wyszły ciemniejsze"... Zdecydowanie polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia