O poszukiwaniu pracy- mniej lub bardziej poważnie.

Miałam się z Wami podzielić swoim podłym humorem , który wczorajszej nocy sięgnął kresu ( mam nadzieję) :P Ale wstałam, ochłonęłam, spojrzałam na wszystko trzeźwym okiem i doszłam do wniosku, że najlepszym wyjściem ze złej sytuacji jest ją wyśmiać. To trochę tak jak z ekshibicjonistami... U mnie skutkuje :)


Nie pracuję od...  generalnie coś tam robię cały czas, ale płacić mi za to nie płacą.Większość proponuje zapłatę w dzieciach obarczając dodatkowo tymi kosztami swojego boga " Niech Ci bóg w dzieciach wynagrodzi" *itd...  Zarobkowo pracowałam ostatnio ponad rok temu. Byłam na tyle naiwna, że myślałam iż kończąc kolejną szkołę o pracę będzie łatwiej-  myliłam się. Po rezygnacji z jakże fantastycznego stanowiska sprzedawcy okularów za całe 4zł na godzine , nie trafiło się już nic sensownego. Dopóki plaszczyło się dupę u rodziców jakoś to szło, na wynajmowanym daje popalić :P Zwłaszcza jak się ma do dyspozycji mniej więcej 1400zł wypłaty , a prawie tysiaka pochłania mieszkanie.
No więc podczas swojego rocznego nicnierobienia zawodowego, nie robiłam też nic co by się doszkolić, spróbować nowego.Pierwsze był czas odpoczynku i radochy, że mogę sobie siedzieć na tyłku i delektować się swoim lenistwem, później intensywnie poszukiwałam, by teraz dojść do skraju desperacji względem wybieranych ofert pracy.



Przez okres ten wysunęły mi się następujące wnioski:
- na stanowiska sekretarek i temu podobnych szkoda składać cv jeżeli rozmiar biustu nie przekracza bardzo dużego B, ja ze swoimi skromnymi cyckami raczej nie mam szans.
- jeśli natomiast w ofercie proszą o zdjecie całej sylwetki , to często gęsto niestety = sex. Tak o tym wspominam, bo byłam już kilka razy na dość ciekawych rozmowach na w/w stanowisko, gdzie jednym z punktów niewymienionych w ofecie a dotyczących pracy na oferowanym stanowisku było robienie dobrze szefowi,
- z kolejnej zaś strony szefostwo zwykle lubi jak im się robi dobrze- wazeliniarze mile widziani.
- a najfajniejsze jest jak ktoś kopie pod kimś dołki. Pisząc ktoś myślę  współpracownik... A nawet najlepsza kumpela - jednym słowem dziękuję Marzenko :p


I choćbym chciała poszerzać swoje kwalifikacje to i tak jestem w dupie , bo nauka kosztuje, a koszty z czegoś trzeba pokryć. Plusem jest natomiast posiadanie legitymacji uczniowskiej/studenckiej, bo teraz pracy jest bez liku, ale tylko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub z legitką właśnie.
I nie ma nic fajniejszego niż podejście pracodawców: ucz się bo nam wyjdzie taniej, ale jak możesz to pracuj 7 dni w tygodniu- bo po co Ci ta szkoła , skoro masz prace :P

A w ogóle po co pracować dla kogoś. Otwórz własny biznes. Staraj się o dofinansowania, które i tak nie pokryją nawet połowy kosztów jakie poniesiesz w związku z otwarciem firmy. W końcu działaj, by wszelkie instytucje państwowe miały możliwość wykończyć Cię z premedytacją składkami.
W końcu pracujący tam ludzie też muszą za coś żyć! :P


* pozwoliłam sobie napisać słowo bóg z małej litery, bo jak wiadomo każdy wierzy w co chce, a nie chciałabym, żeby ktoś to odebrał krzywdząco względem jego religii



I tak oto dobiegłam do końca ze swoim wywodem. Oczywiście wyrażone poglądy i opinie są moimi prywatnymi i nikomu ich  nie narzucam. Ciekawa jestem Waszego zdania. Bo wywód wyszedł jakby pisał to człowiek zmaltretowany pracowniczym życiem, a to przecież pisałam tylko ja... młoda, 21-letnia z setką życiowych prespektyw :P


Pozdrawiam:)


p.s Kocham się w tych PRL-owskich hasełkach. Jakże trafne pomimo upływu lat :P

11 komentarzy:

  1. zapomniałaś jeszcze o przydupasach, których stołki zarezerwowane są już w przedszkolu, paranoja. Skąd ja to znam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem ciekawa jak to będzie ze mną gdy wybiorę się do PUP po staż (bo mam ambicje na miejsce w zawodzie) bo po ogólniaku było tylko "z takim wyksztalceniem nie mam nic", a moje koleżanki jakoś staże dostawały...
    Później to już będzie proszenie o cokolwiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Pup-u się nie wybieram póki co po staż, bo jak mają mnie wepchnąc w jakieś gówno, to mało mnie bawi taki fakt ;) No po LO biadoliłam że nie mam zawodu, zrobiłam technika, i dalej nic :D

      Usuń
    2. Jak Ty z technikiem nie chcesz stażu w takiej sytuacji to się nie dziwię, że pracy nie masz- i nie odbierz tego źle, ale coś do CV wpisać też musisz. A sprzedaż okularów za 4 zł to nic interesującego dla pracodawcy. Ja mam wyższe wykształcenie, w toku magisterka a na stażu robię już 2 lata i dojeżdżam co dzień 25 km.
      Nie ma tak łatwo.

      Usuń
    3. Jestem po tuk-u a niekoniecznie chciałabym w tym zawodzie pracować. Dopiero życie zweryfikowało, że to jednak nie to. A nie widzę sensu zapisywać do Pup-u i czekać aż ktoś weźmie mnie na staż do sklepu spożywczego, bo o inne prace ( jeśli chodzi o staż) to u nas trudno. Poza tym wspomniałam o jednej pracy, co nie oznacza, że tylko w niej pracowałam. Doświadczenie już mam:) Co do dojazdu , ja miałam trochę więcej , bo ponad 40, więc też nie było kolorowo ;p
      Rozumiem, że jak się robi jakiś kierunek przez 5 lat to szkoda później nie pracować w zawodzie, ja jestem jednak zdania, że mogę sobie pozwolić na kilka różnych zawodów w formie technika, a na któryś w końcu się zdecyduję:)

      Usuń
    4. Ja również nie pracuje w zawodzie :)

      Usuń
    5. :) takie życie jak widać :)

      Usuń
  3. to jest straszne, że człowiek się uczy kase na to wydaje a i tak później w tesco siedzi..;/ ja trzy miesiące pracy szukałam w końcu wylądowałam w telemarketingu na szczęście mieszkam z mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci znalezienia czegoś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zapomnialas o donosicielach :) daj znac jak Ci idzie

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger