Liczi, bo o rambutanie nie wspomnę + efekty koloryzacji henną

Mikołajkowa (tak wiem już marzec... ;p ) paczka od Moniki skrywała w sobie wiele dobroci, ale ten okaz wyjątkowo przypadł mi do gustu. Nie wiem czemu sama omijałam tą serię , bo wydawało mi się, że kosmetyki będą nijakie, a obietnice producenta o przyjemnych zapachach nie zostaną spełnione.
 Kremowy peeling myjący, nazwa całkiem przemyślana. Gdyby nazwali go zwykłym peelingiem wiele z nas poczułoby się oszukanych w związku z tym, że do hardcorowego peelingowania  się zupełnie nie nadaje. Żelem peelingującym też trudno go nazwać bo konsystencja faktycznie typowo
 żelowa nie jest. Myć myje, coś tam sobie łaskocze na skórze, ale krzywdy się nim zrobić nie da. Dla mnie to dobra alternatywa "pomiędzy". Około 2 razy w tygodniu stosuję inne mocno zdzierające peelingi, a tego używam w pozostałe dni. Szczerze mówiąc  i tak i tak bym go używała, bo zapach ma obłędny.
Ja czuję wyłącznie liczi, jak ktoś miał okazję spożywać zapuszkowaną  wersję tegoż owocu  wie o jakim zapachu mówię ;) Czytałam, na kilku blogach, że w niektórych wersjach zapachowych z czasem coś złego się z nim dzieje i zaczyna śmierdzieć. Mnie na szczęście nic podobnego nie spotkało, chociaż otwarty po raz pierwszy był jeszcze w grudniu. Osobiście podoba mi się poręczne opakowanie, acz szata graficzna jak na me gusta jest za bogata, ale taki problem to nie problem ;) Buteleczka mieści 250ml kosmetyku - ceny nie znam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A to już ja i moje włosięta. Wiele z Was zainteresowało się wzmianką o tym, że chcę podjąć próbę koloryzacji henną, na farbę chemiczną. Czytałam o tym sporo i wiedziałam o całkiem sporym prawdopodobieństwie co do tego, że "po" mogę wyjść całkiem zielona z  całej sytuacji ;) Taki jednak ze mnie typ, że jak mam na coś ochotę... to to robię.

Dzień przed po raz pierwszy umyłam włosy mydełkiem , którym chwaliłam się post wcześniej. Nic na nie nie nakładałam.Wczoraj wbiłam się w robocze ciuchy Tż, co by swoich nie upaćkać zaraz henną i zabrałam się do nakładania. Postawiłam jednak na gotową, rozrobioną hennę w saszetkach w kolorze rubin. Koszt to ok 3zł/szt- firma Venita. Ma ona całkiem rozbudowany skład, bo znajduje się na nim około 25pozycji, więc podobnie jak w tzw.szamponetkach. Henna z tego co pamiętam zajmowała dopiero siódme miejsce...

Na początku łudziłam się, że 40g saszetka wystarczy na moje asymetryczne i wcale nie tak długie włosy.Niestety po nałożeniu koloru na odrosty i czubek, zabrakło mi na włosy na długości  więc  zmuszona byłam zaaplikować drugą saszetkę. Nałożyłam, spokojnie mleczkiem do demakijażu usunęłam mieszankę z ze skóry przy linii włosów. Zawinęłam w folię( nie sreberko, a zwykła spożywcza) i nałożyłam ręcznik. Całość trzymałam 2,5 godziny , chociaż na opakowaniu pisało, że tak do 40 minut i gotowe.







Efekt "po" bardzo mi się podoba. Dla niektórych problemem może być zapach , ponieważ dość długo się utrzymuje. Mnie osobiście natomiast bardzo się podoba. Po koloryzacji nie myłam ich szamponem , a jedynie wypłukałam resztki farby.Dzisiaj wieczorem zapewnię im sporą dawkę olejku kokosowego i tak też pewnie będą sobie trwać do rana. Czytałam , że dzięki takiemu olejowaniu kolor dłużej się trzyma i nabiera intensywności, ale ile w tym prawdy?!
od lewej: zdjęcie "przed" - środek: zdjęcie "po" bez lampy, prawa: zdjęcie "po" z lampą
No  i to chyba wszystko , co chciałam Wam dzisiaj powiedzieć ;) 
Pozdrawiam;*

16 komentarzy:

  1. Wow jaki kolor. Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale świetny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sobie też kupiłam ten peelingo-żel, bo zapach boski. Balsamu do ciała czy masła o tym zapachu chyba nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie zauważyłam, a szkoda, bo zapach boski.

      Usuń
  4. Super kolor, miałam kiedyś taki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały czas się motam po różnych odcieniach czerwieni. W zapasie czekają już inne :)

      Usuń
  5. Ładny kolor :) Oby fajnie się trzymał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie to znowu pomaluję... i tak bez końca:)

      Usuń
  6. Świetny kolor :) ciekawa jestem ile się będzie trzymał. Bardzo ciekawy post, miło mi się go czytało :) patrycjapatipatysia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Zajrzę w wolnej chwili do Ciebie.

      Usuń
  7. Włosy wyszły genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam tutti frutti, peelingów co prawda nie maiłąm, ale jeśli pachną tak, jak masełka to ahhh
    piękny efekt na włosach Ci wyszedł:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff!! Odetchnęłam z ulgą że nie są zielone! Jak tylko wstawiłaś posta to zajrzałam zobaczyć jakiś efekt i nawet Michowi mówiłam że ładnie Tobie wyszło i że może sama się przerzucę na taką koloryzację, tylko kurcze ile ja bym musiała tych saszetek mieć na moje kłaczory po pas?;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger