czwartek, 31 lipca 2014

Czerwiec w lipcu!

Kilka dni temu na e-mail otrzymałam informację o kole fortuny, a właściwie kole rabatów Shinybox. Już raz taka akcja miała  miejsce , ale wówczas się nie skusiłam. Tym razem chęć posiadania jednego   z pudełeczek była nieodparta. Wylosowane -20zł zrobiło swoje i przedwczoraj złożyłam zamówienie. Postawiłam na pudełeczko z czerwca, ponieważ produkty z niego naprawdę mi się  podobały. Może jedynie maseczki nie jestem jakoś specjalnie ciekawa, ale gąbeczka czy peeling Organique nęciły mnie tak skutecznie, że musiały znaleźć się w moim posiadaniu.
Nie wiem czy przedstawianie zawartości pudełeczka ma sens, ponieważ od czerwca pisało o nim mnóstwo osób, ale jestem taka szczęśliwa w związku z jego posiadaniem, że ... MUSIAŁAM... ;)




TAK- jaram się faktem, że za 39zł już z wliczoną przesyłką , mam kosmetyki kosztujące więcej... 
Jestem łasa na rabaty.... Ostatnio , aż za bardzo ;)


P.s.
Spostrzegawcze oczęta zauważą zmiany. Zdecydowałam się na nie pod wpływem e-maila pewnej dobrej Duszki, która dała mi znać, że poprzedni "niby mój" szablon, ma również ktoś inny... Miałam się bawić w wyjaśnianie całej sprawy, ale doszłam do wniosku,  że wrócę do szablonów przygotowanych strikte pod bloggera. Cała sytuacja ma jeden plus... W końcu na nowo pojawiła się przy komentarzach opcja automatycznej odpowiedzi, co i mnie i Wam zapewne ułatwi dyskusję.


Pozdrawiam;)

Czytaj dalej »

Makijaż na szybcika

Piatek... późny wieczór i telefon.
Szybka akcja , a w związku z tym szybki makijaż.
Jeszcze szybsze zdjęcia, na których o dziwo coś widać.




Kocham takie spontaniczne wypady ze znajomymi ;)
Czytaj dalej »

wtorek, 29 lipca 2014

W temacie lata - makijaż dla Zafrikooo

Jak to często ma miejsce w moim życiu, tak i teraz przez przypadek trafiłam na bloga Angeliki Pe/zafrikooo.
Organizuje ona konkurs o letniej tamatyce z ciekawymi nagrodami - bo z bonami do forever-young.pl .A że ja do makijażu w kolorze muszę mieć motywację,a ta okazała się być skuteczna oto i jest moja wersja makijażu na lato.





Usta miały być w zlocie , ale mój aparat niedokładnie to uchwycił. No cóż , tak bywa.

Całusy;*

Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 lipca 2014

Co się działo 5 lipca w Rzeszowie ?!


Miejsce: Rzeszów - Restauracja Konfitura

Data /godzina: 05.07.2014r./ 14:00
Uczestnicy:

Atrakcje: 
- wizyta p.Reginy reprezentującej firmę Ziaja ( Rzeszów),
- Młodzi zdolni czyli  męski duet  z Proastiq,
- Ola czyli p. Dyrektor ;) ze szkoły  Maquillage Art


Dopisała zarówno pogoda jak i humory uczestniczek, a to przecież najważniejszy element udanego spotkania. 
Miejsce wybrane przez Kasię okazało się być bardzo klimatycznym. Sporo rodzimych akcentów i kwieciście... kwieciście...Nie pogardziłam osobiście lemoniadą arbuzową i cremem brulee ;) 
W końcu miałam okazję poznać moje włosowe guru- Martę, która kiedyś poratowała mnie dobrą radą. 





Ot i ja ;)

A to już dobroci , które zechcieli przekazać nam do testów sponsorzy. W związku z tym, że od spotkania minęło już trochę czasu udało mi się kilka z nich przetestowa i wybrać swoich ulubieńców. Ale o tym innym razem...


Zostawiam Was z lekturą posta, 
a sama uciekam trochę poleniuchować
papa;)




Czytaj dalej »

czwartek, 24 lipca 2014

Brąz kolejny raz

Tak już mam , że w swoim codziennym makijażu stawiam na sprawdzone i zarazem ulubione kolory.Dlatego też ostatnio często gęsto na moim oku goszczą brązy i odcienie złota. A jest co nakładać, bo paletka  Meis zawiera w sobie piękne odcienie.Co rusz się nią zachwycam. 
Hm...Prawda jest taka, że dzisiaj miało być w kolorze, ale zawsze muszę zbłądzić gdzieś po drodze ... ;)
Może kiedyś...



Użyłam:
-podkład Revlon Colorstay odcien 150 buff,
- cienie z paletki Meis,
- pomadka Pierre Rene,
-mascara Rimmel London Scandaleyes
- modelator twarzy Dr Irena Eris- Provoke

Blogger nadal robi coś dziwnego ze zdjęciami. Zupełnie tracą na ostrości, a funkcję ich automatycznej poprawy mam wyłączoną... ;/



Odnośnie ostatniego posta :
Wiele z Was pisało, że nie wierzy w skuteczność plastrów. Tak jak wspomniałam wczoraj tak i dzisiaj się powtórzę, że zakupiłam je z czystej ludzkiej ciekawości. Być może nie będą skuteczne, a może i będą?!  Gdy mój mąż miał złamaną rękę takie własnie plastry polecił mu lekarz rodzinny, bo podobno pomagają w walce z bólem i wspomagają powrót do zdrowia ( naklejona rzecz jasna na bolące miejsce a nie na stopy).

Czytaj dalej »

środa, 23 lipca 2014

Niekończąca się opowieść- zakupów ciąg dalszy.

Życiowe stresy i smutki zaowocowały. Sytuacja się uspokoiła, ale trzeba było sobie jakoś zrekompensować tych kilka złych dni. Skupiłam się na zakupach. Po kilka drobnostek... biorąc pod uwagę całość jednak trochę się tego nazbierało. Zacznę może od kosmetyków, bo... najłatwiej. 

W Wispolu nie byłam już dawno, bardzo dawno. Przyzwyczajona do Rossmanna zapomniałam już jak to jest gdy co chwilę ktoś podchodzi i proponuję pomoc w doborze kosmetyków. Mnie osobiście z lekka to irytuje, ale wiem, że taka a nie inna polityka sprzedażowa nie jest winą ekspedientek. Poza tym życie pokazuje, że wielu osobom taka pomoc jest niezbędna. Do maski Kallos , którą zakupiłam niedawno dobrałam sobie szampon z tej samej firmy, ale jak widać innej serii. Póki co czeka w kolejce- jego koszt w promocji wynosił 3,99zł.
Deo do stóp oraz do obuwia firmy Beauty Formulas zakupiłam po tym jak te rossmannowskie zaczęły męczyć mnie zapachem. Na szczęście te nie są aż tak duszące. Koszt każdego to ok14zł.
Hennę z Venity w kolorze Czarnej Wiśni, która mam już zresztą na włosach, zakupiłam również w Wispolu. Ta jaśniejsza- Wiśniowa- to zakup z lokalnego sklepu. Dzięki posiadaniu dwóch różnych egzemplarzy zauważyłam, że zmieniono formułę. W nowej wersji skład jest mocno rozbudowany za sprawą dodania sporej ilości pigmentów/barwników. Przyznam szczerze, że pchnęło mnie to w kierunku przemyśleń o naturalnej hennie. Niestety te okazy na które miałam ochotę zostały chwilowo wyprzedane, a na Khadi jakoś  specjalnie nie mam ochoty. Uzupełniłam maseczkowe braki. Prócz tego co na zdjęciu trafiły do mnie jeszcze biedronkowe Algi w proszku. Ostatnio dogadzam swojej buźce i mam nadzieję, że to doceni;)

Plastry Kinoki- zaczęłam kurację oczyszczającą organizm, o czym zresztą kiedyś coś napiszę. W ramach jej wsparcia i podtrzymania późniejszych  efektów  postanowiłam  je wypróbować . Przekonam się za miesiąc czy coś się zmienia i czy na lepsze;) Dobrałam sobie do zamówienie spinkę do koka ( nie tą o której marzę niestety), ale okazała się jeszcze zbyt duża jak na moje kudełki. Muszę zaczekać, aż trochę podrosną. Plastra na nas nawet nie komentuję. Miałam go już kiedyś i nie przyniósł efektów. I zupełnie nie wiem jakim sposobem trafił ponownie do mojego zakupowego koszyka. Wprawne oko wypatrzy miniaturową wersję Seche Vite... Uległam pomimo sceptycznego nastawienia. I muszę przyznać , że od razu zabrałam się za mani z jego użyciem , bo byłam ciekawa jak z tym szybkim wysychaniem. Pod tym względem działa i czuję, że może to być jeden z tych produktów do których zapałam miłością.

W ubraniach postawiłam na klasykę- czerń. Bluzka z pierwszego zdjęcia nie prezentuje się zbyt okazale. Można ja jednak nosić na dwa sposoby: jako luźno opadającą albo przewiązaną paskiem w talii - wtedy udaje wersję z baskinką. Legginsy z kieszeniami- ot zwyklaczki.Każde za 14,99zł


Bokserka w paski również z allegro miała być w rozmiarze s/m, a według sprzedawcy nawet zakrawała o uniwersalny.Szkoda, że zamówiłam tylko jedną, bo po przymierzeniu okazało się, że jak nic jest to xs. Dawno nie miałam tak fajnie dopasowanej i ładnie wykrojonej prostej bluzki.A i cena śmieszna , bo zaledwie 5.99zł. W niedzielę podczas wizyty na lodach w Grycanie znajdującym się w jednym z rzeszowskich centrów handlowych skusiłam się na szybką wizytę w H&M gdzie trwają wyprzedaże. Sporo ubrań wpadło mi w oko, ale niestety tylko nieliczne były w rozmiarze xs. Wzięłam więc dłuższą żółtą bokserkę przeceniona z 19,90 na 10zł. Do nej dobrałam czarne skinny ze zdobieniem wzdłuż nogawki z 159,90 na 20zł. Ceny w oryginale bez watpienia nie są warte, ale za 20zł żal było nie wziąć ;P

No i ostatni zakup. Koturny z allegro rzecz jasna - kosztowały ok 20zł. Bałam się trochę, że będą nieco tandetne, ale po otrzymaniu i zmierzeniu przepadłam zupełnie...


I to by było na tyle;) Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tą tematyką. Od jutra mam zamiar wrócić do normalnego pisania.

Całuję;*

Czytaj dalej »

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zakupy zakupami, ale...

...robić coś trzeba. Skorzystałam wczoraj co prawda z wyprzedaży w H&M i wstąpiłam po długiej przerwie do Wispola, ale tym co przygarnęłam pochwalę się jak już dojdzie to co ma jeszcze do mnie dotrzeć. Po tygodniowej przerwie od makijażu ( malowałam się, ale to takie zwyklaczki były)  w końcu coś dzisiaj zmalowałam. Nowa paletka nie mogła dłużej czekać... Stanęło na fioletach i turkusie, bo miałam ochotę wykorzystać robione własnoręcznie kwiaty ;)




W makijażu użyłam wyłącznie cieni z paletki Meis którą pokazywałam w poprzednim poście. Kosztowała śmieszne 6zł, a z cieniami naprawdę dobrze się pracuje. Fanów matów jednak nie zadowoli, bo cienie są z drobinkami.

Poza tematem
Zadziwia mnie przebitka cenowa w Clarie's. Chorowałam na spinkę do koków , która wypatrzyłam kiedyś gdzieś.... Na allegro kosztuje grosze, bo ok 2zł, ale głupio zamawiać samą spinkę, a dobrać nie miałam co. Wiedziałam natomiast , że takie cudeńka są również w wyżej wymienionym sklepie więc pomaszerowałam tam wczoraj pełna nadziei. Owszem spinka była... ale w cenie 27zł. Hm... zostanę jednak przy allegro.
Czytaj dalej »

sobota, 19 lipca 2014

Kolejny post o nowościach...

To chyba będzie drugi post w tym tygodniu... marnie więc marnie, ale chyba każda z nas czasami tak ma, że wokół dzieją się rzeczy ważniejsze.Absorbujące zupełnie...
Ja mam czasami  tak , że pomimo szczerych chęci z zakupów wychodzą nici. Nic mnie nie porywa i  zwyczajnie czuję się zmęczona samym ogladaniem, nie mówiąc już o mierzeniu. W tym tygodniu  jednak poczułam przypływ energi badź gotówki jak kto woli ;) Sporo rzeczy zamówiłam i tak oczekuję sobie z niecierpliwością na kilka paczek, ale tym co zakupiłam stacjonarnie lub co już do mnie doszło dzisiaj zwięźle postaram się pochwalić. 

Pierwsza paczka została zainicjowana ze względu na jeden produkt. Czułam potrzebę przygarnięcia maski z Kallos'a. Stacjonarnie jej koszt w pobliskim mieście  to 22zł, a na allegro miałabym w tej cenie dwa okazy.
Zdecydowałam się zakupić ją online  , a koniec konców złożyło się tak, że do koszyka wpadło kilka innych drobiazgów. Poszczególnych cen dokładnie nie pamiętam , ale z przesyłką zapłaciłam ok 50zł.
Silikonowe gąbeczki, które u mnie spisują się idealnie w metodzie nakładania wg Goss'a - czyli najpierw puder , później podkład. Wsuwki i spinki- chyba nie muszę tłumaczyć. Zarówno jedne jak i drugie zawsze znikają w nieznanych okolicznościach.

Paletka Meis kosztowała 6zł i chociaż wydaje się niepozorna jej pigmentacja  jest extra. Saszetka natomiast zawiera w sobie płatki pod oczy;) Na zdjęciu również produkt 2w1 czyli konturówka do ust i kredka do oczu- Up Girls.

A dzisiaj zupełnie nieplanowanie trafiłam stacjonarnie na wyprzedaż obuwia i uwiodły mnie czarne proste botki. Ich pierwotna cena wynosiła 55zł i uważam, że nie specjalnie były jej warte , bo jakością nie grzeszą, ale za 25zł byłam skłonna je kupić ;p 


Ponieważ ostatnio kupuję sporo ubrań w czerni , więc dokupiłam sobie kolejny czarny biustonosz i spinki kwiatki. Identyczne jakimi chwaliłam się ostatnio (prócz koloru rzecz jasna)

A żeby nie było, że ciągle coś wyłącznie dla mnie. Małżonkowi przygarnęłam dwa najzwyklejsze t-shirty w cenie 19zł/szt.

No to tyle chciałam...
papa;*

p.s. Sh-y również okazały się łaskawe w ostatnim czasie, ale muszę dopiero ogarnąć te ciuszki i wtedy może się pochwalę... 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 lipca 2014

Nowości!

Cieszę się bardzo, że ostatni makijaż tak Wam się spodobał. Przyznam , że wpływ na jakość zdjęć miały  okoliczności - pogoda dopisała, a co za tym idzie światło naturalne pozwoliło na zrobienie kilku  dobrych. Życzyłabym sobie, by za każdym razem tak było;) Przez kilka dni nie było mnie w blogosferze i tym bardziej jestem zaskoczona i szczęśliwa. Dałyście mi powera, a naprawdę potrzebuję teraz takiej dobrej energii;)

Ale w końcu dzisiaj miał być post o nowościach. Niestety nie wszystko udało mi się sfotografować, bo mój aparat chwilowo ma jakieś złe dni. I niby robi zdjęcia , ale nie zapisuje ich na kartę... ;/ 

Przygarnęłam nowe portfelisko- tym razem beż. Najpojemniejszy z moich dotychczasowych portfeli- mam nadzieję, że chociaż on wytrzyma trochę dłużej niż 3 miesiące, bo jest lipiec , a ten okaz jest trzecim zakupionym przeze mnie w tym roku. 

Zakupiłam sobie kilka drobiazgów na stoisku sklepu Eko-Adka. Jest to sklep z żywnością eko stacjonarnie zdnajdujący się bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania. Herbatka jest już kolejną zakupioną u nich i na pewno napiszę coś na temat tej żywności. Kawy żołędziówki byłam ciekawa- obecnie w sklepie jest również wersja z żeń-szeniem.  A mleczko z Celestin'u wręcz do mnie wołało. Mam sentyment do Rymanowa Zdroju, a to właśnie na bazie tamtejszych wód powstała ta seria kosmetyków.Nie mogłam czegoś nie przygarnąć.

Przygarnęłam na próbę  jeden z suchych szamponów Batiste. Niestety w mojej Biedronce dostepne były wyłącznie dwie wersje: klasyczna i tropikalna, a że chciałam coś pachnącego... Stanęło na tropicach ;) 
Na zdjęciu widać rownież paletkę zakupioną w sklepie chińskim za grosze z mega napigmentowanymi cieniami, a i dodatkowo dość znośnym składem. Zielone cosie na górze fotki to kwieciste spinki również z chińczyka.

Resztą pochwalę się innym razem;) 
;*
Czytaj dalej »

czwartek, 10 lipca 2014

Złotko.

Złotko... 
tak słodko... 
mi mów.





Do wykonania makijażu użyłam :
- bazy pod cienie Myio Eye Do!
-cieni z palety TEchnic Electric Metalix
- podkładu Revlon Color Stay nr 150 buff
,- mascary Rimmel London Scandaleyes
-kredki do ust Mariza 
- modelatora do twarzy Dr. Irena Eris,


Czytaj dalej »

środa, 9 lipca 2014

Nowe.

Są takie dni, że chce się dobrze, a wychodzi źle. Od rana jak po grudzie. Trzeci dzień z rzędu prosiłam się w swojej agencji pocztowej o kartki "na paczkę" , by usłyszeć , że tak strasznie obsługująca tam osoba nie lubi tego robić... Poza tym po co przywozić kartki skoro NIKT NIE WYSYŁA... No przecież. Takie to oczywiste.  Musiałam się więc spiąć i pojechać do pobliskiego miasta z kilkoma paczkami.
Zajęło mi to sporo czasu, bo niestety pierwsze skazana byłam na autobus, a później musiałam czekać na męża, aż w wolnej chwili będzie w stanie odstawić mnie do domu ;p  

Moje poirytowanie naprawdę było spore i przyznam szczerze, że tylko kurier z wygraną był w stanie mnie ułaskawić. Bo przecież kto nie lubi niespodzianek;) W pakiecie do maski , którą sobie wybrałam otrzymałam również kilka saszetek z olejkiem do włosów z tej samej serii. Za chwilę sprawie sobie za ich pomocą małe spa dla włosów. 

Moje koty również uwielbiaja wszelkie torby i paczki. Na zdjęciach w akcji Junior'ka. Chyba ma zamiar zmienić dietę ;)

;*
Czytaj dalej »

piątek, 4 lipca 2014

środa, 2 lipca 2014

Jednocześnie dobre i złe...Yves Rocher

Czasami kosmetyki stawiają nas przed niewygodnym dylematem : czy skutki uboczne ich stosowania da się znieść skoro efekty nas zadowalają?! Podczas swojej kosmetycznej przygody z YR trafiłam właśnie na taką  dwulicową odżywkę.


Odżywka była owocem mojego drugiego zamówienia złożonego w YR. Kupiłam ją wraz z szamponem z tej samej serii pełna nadziei. Jedwabista odżywka z wyciągiem z owsa, bo o niej tu mowa, okazała się być nad wyraz złożonym kosmetykiem. O ile o szamponie mogę powiedzieć jedynie, że był- bo po pierwsze skończył się wieki temu , a po drugie nie specjalnie robił coś z moim owłosieniem, o tyle o odżywce tej mogłabym pisać bez końca. Z kilku powodów....

Przeznaczenie: włosy suche i szorstkie. Odżywka miała pomóc w ich wygładzeniu i regeneracji.
Pojemność 150ml- cena - ok 10zł
Wydajność- duża , a na pewno o niebo wieksza niż szamponu ;p



Działanie , czyli najważniejsza część mojego wywodu:
Odżywka wg producenta stosowana powinna być na mokre włosy po każdym ich myciu, a następnie
spłukiwana. Taki sposób użytkowania nie wniósł dla moich włosów nic i w sumie byłam skłonna zupełnie ją przekreślić. Trafiłam jednak na jednym z blogów na wzmiankę o tym, że nakładana przed myciem na dłuższy czas daje efekty. Ponieważ mogę sobie pozwolić na taki sposób aplikacji ze względu na czas -postanowiłam spróbować.  Nałożona na włosy przed myciem chociażby na 20 minut zdziałała cuda. Czasami zwiększałam długość aplikacji, ale efekt pozostawał ten sam. Włosy na końcach zostały ujarzmione, przestały być tak sianowate jak to miało miejsce wcześniej. Wygładzone i błyszczące, przyjemne w dotyku.
I wtedy, po pierwszej dłuższej aplikacji pojawił się jeden problem. Skóra w miejscu kontaktu z odżywką niemiłosiernie zaczęła mnie swędzieć. Na początku nie skojarzyłam tego faktu z tym kosmetykiem, ale z kolejnymi aplikacjami nabrałam pewności... Jest to wg mnie jedyna wada odżywki,  aczkolwiek bardzo irytująca. Ponieważ moje włosy przetłuszczają się u nasady staram się nie obciążać ich odżywkami i maskami, ale wiadomo, że czasami mimowolnie kosmetyk jest w stanie  się tam przedostać, a co za tym idzie kontakt ze skórą głowy jest...
 Cieszyć się z jej działania mogą więc tylko końcówki...


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia