NYC a może N(I)C - high definition liquid eyeliner

Eyelinery ze sztywnym kałamarzem to nie dla mnie.... Żelowe i owszem- lubię, ale ciągnęło mnie do nowego.  Moje kosmetyczne rozleniwienie sięgnęło zenitu i jedyne czego pragnęłam to szybko i sprawnie. I tak w mojej głowie narodził się pomysł. Ani zły ani dobry jak się później okazało...

Nie chcę Was skłamać co do tego gdzie zamówiłam swój okaz, ale najprawdopodobniej było to allegro. Koszt około 5 zł. Euforia po złożeniu zamówienia bezcenna- w końcu miałam wejść w posiadanie kolejnego eyelinera- tym razem w pisaku. Jego fenomenalnie prosta obsługa miała powalić mnie na kolana, a intensywna kreska na oku czarować. Ale po pierwszym użyciu miałam wrażenie , że coś z moimi oczami nie tak. Odcień DEEP BROWN wcale nie był taki deep... Ale w ogóle o czym mowa?
Dziś w rolach głównych eyeliner NYC. 




Pojemność 1,6g zużywam już od kilku miesięcy.Niestety albo stety nie stosuję go do robienia seksownych kresek na oku. Kolor nie jest tak głęboki , żeby był mnie w stanie estetycznie zaspokoić. Dopiero 5-krotne pomalowanie daje coś na co mniej więcej liczyłam. Ale przecież miało być prosto... bezproblemowo... Nie dla mnie taka eyeliner'owa udręka. Znalazłam mu jednak inne - zastępcze zadanie. Ponieważ jest dość delikatny za jego pomocą mogę obrysować i wizualnie uzupełnić braki w swoich brwiach. Nie muszę się martwić, że w ciągu dnia moje brwi gdzieś zginą. Cały czas są na swoim miejscu-podkreślone.
po lewej 1 warstwa ; po prawej 5x
I takim sposobem moje chciejstwo posiadania magicznego pisaka zostało spełnione, aczkolwiek nie w sposób  o jakim marzyłam....

Ciekawa jestem czy któraś z Was używała tego kosmetyku? Jak inne odcienie?
Pozdrawiam

P.s. Odzyskałam aparat. Oczywiście żaden sms powiadamiający o możliwości odbioru od MediaMarkt do mnie nie dotarł. Jedynie moja niecierpliwość zaowocowała spontaniczną wizytą w sklepie i natarczywym dopytywaniem. Okazało się , że czekał od 2 dni. Nowe oprogramowanie "odpukać" działa bez problemu. Jedyne co mnie ewidentnie gryzie po oczach to klapka od baterii, którą również mi wymienili. Do czarnego połysku dodali mi zamknięcie w kolorze czarnego matu- ale jak się nie ma co się lubi... Więcej wybrzydzać nie będę.




14 komentarzy:

  1. Kiepska pigmentacja... Ja nie lubię eyelinerów w pisakach, zawsze trafiam na jakiś badziew.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię eyelinerów w pisaku, już kilka razy się nacięłam i dałam sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę eyelinery z pędzelkiem,te w pisaku zawsze są słabo napigmentowane i szybko wysychają :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojoj, ale kiepska pigmentacja. Faktycznie do oka zbyt słaby, ale może do brwi by się nadał ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj nie nie, dla mnie pisaki to nie wypał:D Jedyne co ubóstwiam to eyeliner w żelu:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tak patrze na jego kolor to myślę, że do brwi by się nadał :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie wszystkie te w pisaku sa bardzo srednie wiekszosc ma slabe krycie i szybko sie konczy

    OdpowiedzUsuń
  8. O losie, faktycznie niezła udręka! ;D Na szczęście łatwo dostępne nyc nie jest więc prawdopodobieństwo że się na niego natknę bardzo małe ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dobrze,że nie używam takich produktów...
    Nie muszę się martwić czy będę z nich zadowolona czy też nie :p

    OdpowiedzUsuń
  10. uj faktycznie pigmentacja nie powala :(

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger