wtorek, 9 września 2014

Niedziela dla włosów (2) - wcierka kawowa

Moje małe włosowe odkrycie zawładnie dzisiejszym postem. Dla włosomaniaczek płukanka kawowa nie jest niczym nowym, ale dla mnie- początkującej- i owszem...

Ponad tydzień temu zauważyłam na blogu jednej z Was wzmiankę o wcierkach do włosów. Propozycji było sporo, ale akurat ja dysponowałam składnikami na tę jedną-kawową. W ruch poszedł imbir, papryczka chili, pokrzywa i rzecz jasna kawa... Zapomniałabym zupełnie o wodzie różanej której również dodałam. Całość zakonserwowałam wg Waszych sposobów niepełnym kieliszkiem wódki. Od tamtej pory codziennie na noc aplikuję sobie w/w mieszankę na włosy ( mój TŻ też się skusił- takie miałam oczy normalnie  o.O ) . Wiadomo, że nie zauważyłam jeszcze żadnych efektów dotyczących przyrostu, ale odkryłam , że dzięki stosowaniu wcierki wydłużył się czas podczas którego włosy zachowują świeżość.  O ile wcześniej myłam je codziennie, o tyle w tym tygodniu zrobiłam to jedynie dwa razy. Nie chcę jednak przesadzić, więc zrezygnuję z codziennego stosowania na rzecz 2-3 dniowych przerw. Nie mniej jednak wracając do tematu moja włosowa niedziela zaczęła się tak naprawdę w sobotę wieczorem kiedy to zastosowałam wcierkę i dodatkowo na włosy przy skórze głowy zastosowałam błyskawiczną pielęgnacyjna maseczkę bania Agrafii.


 Całość pozostawiłam na włosach do niedzielnego poranka. Po czym umyłam je znanym szerszemu gronu szamponem Wax Daily z Pilomaxu. Odsączyłam włosy i nałożyłam na nie maskę arganową z Balei , ale jedynie od połowy włosów- z naciskiem na końce. Potrzymałam ją około 10 minut po czym raz jeszcze wypłukałam włosy zimną wodą po całości. Zostawiłam do samodzielnego wyschnięcia.

Taki sposób pozytywnie mnie zaskoczył. Wcale nie było z nim "dużo roboty", a włosy "po" stały się jednocześnie miękkie i sypkie. Końce jak zawsze wywinęły się tak jak im pasowało. Pozwoliłam sobie wrzucić zdjęcia zrobione przy dwóch różnych światłach.  Dopiero teraz , gdy postanowiłam rozpocząć tą serię u siebie na blogu odkryłam, że moje włosy są różnej długości z każdej ze stron... Co prawda byłam u fryzjera z prośbą o wyrównanie dłuższego boku z tyłem, ale przy mierzeniu wyszło, że tył jednak jest krótszy... Włosy na dłuższym boku mają 34cm długości, a z tyłu 30, więc różnica całkiem spora.Krótszy niegdyś wygolony bok ma już 4-5cm długości, natomiast na wyrównanie włosów na całości będę musiała jeszcze sporo poczekać...


I to by było na tyle... Czekam na kolejną niedzielę i kolejne eksperymenty... ;)

9 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej płukance. Ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chyba poświęce niedzielę na pielęgnację włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale masz piękny kolor na włosach! Ja dąże do podobnego, ale niestety moje włosy są starsznie odporne na farbowanie :( Wredoty:P

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze tej płukanki nie próbowałam, ponieważ cięgle coś nowego testuję, a o tej płukance zapominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. brzmi to bardziej jak wcierka niż płukanka, ale i tak jestem ciekawa efektów :) mam nadzieję, że za jakiś czas napiszesz recenzję z tego, jak się u Ciebie sprawowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację ;D nie wiem o czym ja myślałam pisząc posta. Poprawiłam już ;) Heh , płukankę robiłam w tygodniu i tak mi zamieszała w głowie widocznie.

      Usuń
  6. nie masz problemów z wypłukaniem kawy? Bałabym się ją nakładać na głowę ;)
    http://elle88dw1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. nie lubie zapachu kawy i samej kawy ;D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)