Jednak nie wanilia...-Hot Vanilla Fudge

Kilka dni temu chwaliłam się maseczkowym zakupem z Primarka. Jedna mała saszetka , a tyle szczęścia.Do czasu aplikacji chciałoby się powiedzieć...


Nie skusiła mnie jako nowość, bo maseczki tej firmy miałam już okazję używać w PL, z różnym skutkiem zresztą. Niestety tak już mam, że jeśli na danym kosmetyku pisze, że ma on działanie rozgrzewające, to z reguły jest mój. Prędzej czy później. A że cena nie była zaporowa, bo 90p. W Primarku było dostępne chyba 3 wersje , natomiast pełną ofertę widziałam w Asdzie- tam ceny były nieco wyższe bo wahały się od 1-1,28f  za sztukę.

Po otwarciu saszetki okazało się, że ma ona konsystencję lepkiego gęstego budyniu.Zapach przyciągał uwagę, bo był słodki,ale nie specjalnie mdlący. Bardziej na mój gust karmelowy niż waniliowy, ale co kto woli. Po aplikacji na twarz od razu dało się odczuć przyjemne ciepło i to niewątpliwy plus tego kosmetyku. Problem zaczął się mniej więcej w 3 minucie , kiedy to całość chciała mi wyemigrować z twarzy.Wszystko zaczęło spływać przez co i bluzkę i legginsy miałam ubrudzone. Próbowałam  je ratować przecierając chusteczką co dało jeszcze gorszy efekt ponieważ maseczka po wyschnięciu była niczym mąka ziemniaczana...


Wrażenia wizualne też nieciekawe. W ogóle miałam Wam  oszczędzić tego widoku, ale koniec końców po to przecież piszę na tym blogu, żeby pokazać coś jakim jest.
Ogólnie po plusie za zapach i za ciepło. Oczyszczenia bądź otwarcia porów tak by można było je oczyścić manualnie samemu niestety nie zauważyłam. Jak na jednorazowy kosmetyk z którym jest sporo zachodu przy aplikacji i zmywaniu na tą wersję ponownie się nie skuszę. Tym razem mam na oku kilka maseczek z Superdrug'a.

A to już nowości, których jest tak mało, że na oddzielny post się nie nadawały, a wspomnieć trzeba ;)
Oba kosmetyki  już w użyciu, bo są ze mną kilka dni. Krem do stóp , a właściwie pięt o fantastycznym działaniu o czym już sama zdołałam się przekonać. Szkoda tylko, że tak mała pojemność, bo jedyne 35ml, ale za to cena przyjemna- 1f. Druga rzecz to serum na noc o działaniu regenerującym Argan Oil.O nim czytałam co nieco na Waszych blogach. Cena jak u poprzednika. 
Dla umilenia sobie życia, bo kwiatów brakuje , oj brakuje- przygarnęłam różę z Lidla w cenie 1.5f. Było kilka wersji kolorystycznych, ale do mnie jakoś ten róż przemówił najbardziej.

Pozdrawiam;)

4 komentarze:

  1. Uroczo wyglądasz z tą maseczką na twarzy :P Jakbyś się topiła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię maseczek tej firmy ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam maseczki tej firmy. Miałam chyba jakiś balsamik z drobinkami, w takiej formie jak ta maseczka, ale leży gdzieś w kącie :D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger