poniedziałek, 27 października 2014

Niedziela dla włosów (6)-mała zmiana koloru.

Jak zmieniać to hurtem. Zaczęło się od zmiany miejsca zamieszkania, poprzez zmianę pracy...do zmiany koloru włosów. W dzisiejszym poście poczytacie więc zatem o zupełnie spontanicznej decyzji.

Nie będę owijać w bawełnę. Nie miałam zamiaru zmieniać koloru włosów. Co więcej ciężko było mi się wręcz zdecydować na powrót do farb chemicznych, ale że kolor z moich włosiąt przez tutejszą wodę wypłukał się zdecydowanie szybciej niż powinien musiałam coś z tym zrobić. Niechętnie podchodziłam do sklepowych półek przeglądając co ciekawego mają do zaoferowania. I już miałam się poddać, gdy wypatrzyłam w Asdzie piękną czerwień wpadającą w róż. Tak bardzo wpadła mi w oko, że dopiero po chwili zauważyłam iż jest to szampon. A na takowy nie miałam w zupełności ochoty, ponieważ teraz gdy mam zamiar systematycznie olejować włosy, nie wyobrażam sobie nieustannego  odświeżania koloru. Wersji trwałej nie było. Poddałam się więc i już z Tż wracaliśmy do domu, gdy na mojej drodze pojawił się Boots. Wstąpiłam... Zmierzając ku półce z farbami widziałam już o wiele szerszą paletę kolorów niż w poprzednich sklepach. I tak skusił mnie fiolet. Właściwie najpierw przyciągnął on wzrok mojego faceta, a dopiero później mój. 

Od razu po powrocie do domu zabrałam się za malowanie , korzystając z szansy dostania się do łazienki na dłużej. Pierwszy raz w życiu spłukiwałam farbę w kabinie prysznicowej i niespecjalnie polecam takie doznania innym. Jakoś wolę wannę ;) 
Kolor wyszedł o niebo ciemniejszy niż na opakowaniu. Na początku byłam wręcz załamana  myśląc , że to czerń. Nie mniej jednak drugiego dnia w świetle dziennym dostrzegłam to co chciałam. Co prawda mój fiolet nie razi po oczach, ale zwłaszcza w dobrym oświetleniu widać co i jak. Starałam się Wam jak najlepiej zobrazować odcień na zdjęciach, niestety nadal mamy kłopoty z aparatem i nie do końca to co widzicie  na fotach jest tym co mam w rzeczywistości na głowie :)

Pierwszy raz po odżywce dołączonej do farby miałam tak miękkie , puszyste i lśniące włosy. Mam nadzieję, że chociaż trochę będzie to widać. Ciekawa jestem tylko jak szybko kolor będzie się wypłukiwał - i czy w ogóle. 
A to już moje włosy na dzień dzisiejszy...

Pozdrawiam;)

10 komentarzy:

  1. O włosie masz w bardzo dobrej kondycji!!:) A kolorek faktycznie ciemny ale ma fajne refleksy! Ja oszalałam gdy zobaczyłam farbę do 5 myć o bardzo delikatnym pudrowym odcieniu różu do włosów jasny blond. Kupię pewnie w sobotę:) Kurcze że też w PL nie mieli takich fajnych kolorków;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Wygląda nawet lepiej niż na opakowaniu :D M. ma gust!

    OdpowiedzUsuń
  3. widać że włosy są dobrze odżywiane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie fiolety na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodziewałam się więcej fioletu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta zmiana wyszła Ci na dobre - bardzo twarzowy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie fiolet nieco ukryty ale da się go dostrzec :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)