piątek, 3 października 2014

W duecie najlepiej ( krem+ serum Soraya)

Wygląda na to, że kosmetyki tak jak i ludzie łącząc się w pary wychodzą na tym lepiej. Dzisiaj podwójna recenzja- nieprzypadkowo zresztą. 

Firmy kosmetyczne dochodzą do wniosku, że tworzenie kosmetyków seriami wyjdzie im na dobre. Z reguły tak jest , bo spore grono osób kupując pielęgnację decyduje się na zakup całej nowej serii, a nie na wymianę jednego kosmetyku. Osobiście na szczęście tak nie mam, bo chociaż generalnie ciągle coś zmieniam w swojej pielęgnacji  to są to jedynie pojedyncze sztuki, ale znam kilka osób które jak już coś wymieniają to hurtem :)
Zdarza się  oczywiście, że trafia do mnie kilka kosmetyków z jednej linii jak to miało miejsce właśnie z zestawem o którym piszę dzisiaj.Zarówno krem jak i serum trafiły do mnie podczas jednego z blogerskich spotkań. Stosunkowo niedługo zajęło mi dobranie się do nich , bo zachęta producenta jednak podziałała. Żyję w nieustannym przekonaniu,że zarówno moje włosy jak i twarz potrzebują nawilżenia -ekspresowego i dogłębnego. Boję się, że przedwcześnie wyschnę przez złą pielęgnację.Tak więc poprzednią pielęgnację zużywałam w tempie natychmiastowym, żeby tylko jak najszybciej... 

Duet jaki trafił w moje ręce oprócz nawilżenia zapewnić miał wygładzenie ( krem +30) . Generalnie firma stworzyła jedno serum zwane też jak widać  przeciwzmarszczkowym koncentratem kwasu hialuronowego oraz kilka  kremów o różnym działaniu i przeznaczeniu dla różnych wiekowo buziek.
Ponieważ niespecjalnie przejmuję się wyznacznikiem wiekowym stosowanym przez producentów, nie obraziłabym się gdyby zamiast wersji +30 trafiła do mnie ta +60 ( odbudowująca).

Wygładzający krem z transdermalnym kwasem hailuronowym na dzień i na noc- u mnie stanowczo był kremem na dzień.Lekka konsystencja, a co najważniejsze wchłaniająca się w bardzo szybkim tempie pozwalała na równie szybkie nałożenie podkładu. Ze wszystkimi mazidłami do twarzy które posiadam tworzył fajne połączenie.Opakowanie przypadło mi do gustu, bo nie powiem że nie- lecę na szkło :D Trochę szkoda, że na zakrętce odbijały się mało estetycznie paluchy, ale cóż zrobić.

Serum jest natomiast faktycznie mocno skoncentrowane,bo po nałożeniu go bez dodatków napinało mi twarz niczym po liftingu ;p Dość wodnista konsystencja szybko znikała z tubki, a nawilżenia jak nie było tak nie było. Dopiero metodą prób i błędów doszłam do tego, by serum stosować bezpośrednio przed kremem z serii. Wtedy nie było problemów z uczuciem napięcia skóry, które mnie osobiście się nie podobało. Bez kremu miałam wrażenie, że serum bardziej wysusza niż nawilża. Razem dały naprawdę dobry efekt. Szkoda tylko, że krem jeszcze został, a po serum już dawno prócz tubki nie ma śladu...

Gdybym miała zrecenzować te produkty oddzielnie to serum niewątpliwie otrzymałoby miano bubla. Szczęśliwym trafem krem uratował sytuację.

Kto miał?Jak wrażenia?

10 komentarzy:

  1. Póki co nie stosuję kremów ani serum przeciwzmarszczkowych ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nastawiałam się na serum :/ Dobrze,że krem uratował sytuację

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam okazji próbować tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za produktami tej marki. Ilekroć coś testowalam to okazywało się klapą :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam i raczej się to nie zmieni ;) Ogólnie nie przepadam za tą marką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten duet w zapasach, ciekawe jak u mnie się spisze... :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. moja mama mega uwielbia ta sorayke serum ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam i krem i serum. Serum trafiło na listę ulubieńców, a krem dałam mamie ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia