niedziela, 2 listopada 2014

Niedziela dla włosów (7)- Macadamia Oil Extract duet maski i olejku

Po trzech tygodniach używania ( przerywanego obecnie olejowaniem Amlą) nadeszła pora  na to by napisać o tytułowym duecie kilka słów.


I maska i olej trafiły do mnie podczas zupełnie nieprzemyślanych zakupów. Wiecie jak to jest , gdy trafia się w nowe miejsce z masą różnorakich kosmetyków i nie sposób się zdecydować. O wyborze zdecydowała głównie szata graficzna, która przyciągnęła  moje oko w swoją stronę. Później zadecydował napis Macadamia Oil Extract. W takich chwilach nie myślę. Składom i maski i olejku na dobrą sprawę przyjrzałam się dopiero po kilku dniach używania. Trochę mnie zaskoczyły i nie powiem nie jest to to, czego w obecnej pielęgnacji włosów szukałam. Ale skoro już zakupiłam ,to nie mogłam dać im się zmarnować. Zwłaszcza, że kilka początkowych użyć pokazało, iż nie jest wcale tak źle. Co więcej moje włosy polubiły się z nimi w stopniu zadowalającym.


Oczywiście jak to ze mną bywa nie stosuje się do wskazówek producenta dotyczących stosowania. Używam i olejku i maski jednocześnie tak jak to miałam w nawyku robić w Polsce. Najpierw na włosach od połowy długości ląduje olejek, później na całą długość nakładam maskę ( pomijając skalp). Całość zostawiam na mniej więcej 20 minut-do godziny czasu. Zmywam  najzwyklejszym szamponem Palmolive 2w1. Mokre włosy przeczesuję jedynie z grubsza drewnianym grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach i pozostawiam je do samoistnego wyschnięcia. Z reguły w połowie oczekiwania na ich wyschnięcie zasypiam... Rano rozczesuję dokładnie szczotką.Po myciu nic już na nie nie nakładam , ponieważ nie widzę takiej potrzeby.

Maska: ma lekką i łatwą w nakładaniu konsystencję. Pachnie budyniem, ale zapach nie utrzymuje się na włosach. Opakowanie to plastikowy zakręcany słoiczek o pojemności 250ml. Koszt 1f.

Olejek: Wykonana z tegoż samego tworzywa co opakowanie maski buteleczka. Zakręcana, nad czym trochę ubolewam. Mieści 50ml kosmetyku i pomijając zapach konsystencją zupełnie przypomina jedwab do włosów Biosilk. Koszt jak w przypadku maski 1f.



Od drugiej niedzieli dla włosów , która miała miejsce we wrześniu mój przyrost wyniósł 3,5cm. Czyli obecnie mam na głowie całe 37,5cm włosów :D Nie mogę się już doczekać kolejnych centymetrów. Jak same widzicie włosy pomimo powrotu do farb chemicznych są obecnie w najlepszej moim zdaniem kondycji odkąd zaczęłam prowadzić tę serię postów. Przyjemne w dotyku i sypkie, nie napuszone jak to miało miejsce kiedyś.

Pewnie gdy ten post ujrzy światło dzienne , ja wraz ze swoim Skarbem będziemy zwiedzać pobliskie muzeum i park ( o ile dopisze pogoda). A jeśli faktycznie tak będzie w poniedziałek spodziewajcie się na drugim nowo powstałym blogu posta na ten temat. 
Pozdrawiam;*

8 komentarzy:

  1. ale mas zpiekny kolor włosów ;) ciekawa jestem tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tych produktów,ale zaintrygowały mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny kolor włosów super produkty ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po raz kolejny pochwalę kolor Twoich włosów - to był strzał w 10! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny kolorek :) jakiej farby używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj pisałam o farbie. Dla mnie to nowość http://zmalowanalala.blogspot.co.uk/2014/10/niedziela-dla-wosow-6-maa-zmiana-koloru.html

      Usuń
  6. Olejek sobie kupię :) Wolę olejki niż maski. Kolorek Ci się fajnie trzyma!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)