Twarzowa zmiana pielęgnacji [ Ayuuri/Ayumi Naturals]

Jakiś czas temu okazało się, że nie wszystko mojej buźce służy. Drogą dedukcji za zły stan mojej cery koniec końców obarczyłam chusteczki do oczyszczania twarzy, ale że trafiła się okazja wymiany pielęgnacji nie mogłam nie skorzystać.

Zaczęło się od tego, że idąc na łatwiznę zaczęłam tutaj korzystać z chusteczek do demakijażu i oczyszczania twarzy. Niestety po pewnym czasie w okolicach ust i brody , a także na czole zaczęły się pojawiać podskórne grudki. Z czasem ewoluowały one w wypryski, by potem stać się czerwonymi uciążliwymi plamami, które z twarzy zniknąć nie chciały. Nie byłam pewna co tak naprawdę dokładnie wywołuje taki stan, więc przez pewien okres straszyłam wyglądem, a jednocześnie eliminowałam kolejne kosmetyki. Niestety o chusteczkach pomyślałam jako o ostatnich, a powinnam postawić je na samym początku swojej testowej kolejki za sam fakt posiadania alkoholu w składzie.
Nie mniej jednak jak tylko doszłam do wniosku, że to one są winne całemu zamieszaniu ruszyłam po nowy zestaw pielęgnacyjny. Stosuję go zaledwie od 3 tygodni , ale już widzę znaczną poprawę. 
Zdecydowałam się na zakup kosmetyków firmy Ayuuri tudzież Ayumi Naturals. Produkowane są one przez ta samą firmę w UK, szata graficzna jest łudząco podobna stąd też wnioskuję, że zmianie uległa tylko sama nazwa.
Mój zestaw ratunkowy składa się z trzech kosmetyków: maski, żelu i kremu na dzień.Brakowało mi porządnego oczyszczenia bez wysuszenia na wiór. Z dozą niepewności podchodziłam do  żelu, ale nie zawiódł mnie. Zmywa nawet najcięższy gabarytowo makijaż, bez przesuszenia skóry, Nie czuć nawet delikatnego napięcia, ale spokojnie daje się odczuć jego moc myjąca, gdyż buźka po umyciu jest wręcz skrzypiąco czysta ;) Polskie tłumaczenie na opakowaniu brzmi mało zachęcająco 
" Oczyszczanie dziki mycia twarzy kurkuma" , ale cóż. I tak jestem w szoku, że w ogóle jakieś się znalazło. Żel ma ogólnie za zadanie oczyszczać skórę z problemami. Radzi sobie z tym dobrze i podejrzewam, że kupię go ponownie nie raz. Zresztą kurkuma na mojej twarzy dawała bardzo dobre efekty podczas stosowania w domowych maskach więc nie zaskakuje mnie zbytnio ten fakt. 

 W komplecie do żelu dobrałam maseczkę. Wspólnym mianownikiem tych dwóch produktów jest kurkuma. W masce połączono ją z Papają. Przeznaczenie takież samo jak w poprzedniku  z tym, że dla odmiany tutaj możemy się jeszcze doszukać m.in lukrecji czy ekstraktu z jagód goji. Konsystencja dość przyjemna w użytkowaniu, ale radziłabym wstrząsnąć tubką przed każdym kolejnym myciem, bo czasami coś lubi się rozwarstwić. Producent radzi pozostawić kosmetyk na 20 minut na twarzy po czym zmyć. Moje max to 15 minut, ponieważ maseczka mocno oczyszcza i złuszcza, a niekoniecznie lubi to mój nos. Raz zaryzykowałam 20 minutowym działaniem co zaowocowało jego wylinką ;p Chociaż raz na jakiś czas takie złuszczanie nie jest złe. 
Do kompletu dobrałam krem na dzień którego składniki aktywne są połączeniem dwóch w.w produktów z dodatkiem Arjuna extract cokolwiek by to nie było. Tubka całkiem spora, bo 100ml mieści istną bombę zapachową. Dla mnie trochę za dużo tych zapachów zwłaszcza , że raczej nie są one wyłącznie naturalnym tworem ( ale mogę się oczywiście mylić). W chwilę po nałożeniu na szczęście nic nie jest już wyczuwalne.Krem wchłania się bardzo szybko i trzeba nabrać wprawy w jego aplikacji. Świetnie współgra z kosmetykami kolorowymi.Ma najdłuższy spośród tej trójki skład i trochę się boję dokładnie wnikać co tam w nim w środku siedzi, bo skoro działa...
Maleństwo kosztowało 5f, natomiast 200ml butle żelu i maski - 3f/szt.

Dzięki tej świetnej trójcy przebarwienia na buźce udało mi się nieco przygasić. Podskórne grudki uległy już prawie całkowitej degradacji. Natomiast zaskoczyło mnie to jak wyglądają obecnie moje pory na nosie, a właściwie jak nie wyglądają. Przyjemnym efektem ubocznym użycia tych produktów jest liczna eliminacja zaskórników.Pory są zwężone i już nie straszą tak ja na początku mojego pobytu tutaj. Jestem zadowolona z wprowadzonych zmian, ale przyznam, że inne serie kosmetyczne z tej firmy również mnie kuszą. Może z czasem... 


7 komentarzy:

  1. A gdzie Ty to w ogóle kupiłaś? Ciekawe, a pierwsze widzę. Jakaś lokalna drogeria?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam w Asdzie- tej spożywczej. Ale w Asda Home też widziałam na stoisku z kosmetykami. A jak nie to zawsze można online wyszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę:) krem wypróbowałabym:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co to za cuda ? Pierwszy raz się z nimi spotykam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest wg mnie warte uwagi :) A krem spisuje się bardzo dobrze, nie mogę na niego narzekać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A jakieś takie sobie tutaj wyszukałam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym je wypróbowała :> Poszukam ich :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger