Paczka od Twoja Mydlarnia + I strona do albumu scrapowego

Paczka od Twoja Mydlarnia + I strona do albumu scrapowego

Jakiś czas temu na pasku bocznym mojego bloga pojawił się baner informujący o poszukiwaniu testerek przez Twoją Mydlarnię. Było to niedługo po moim poście dotyczącym pielęgnacji twarzy kosmetykami naturalnymi, które się u mnie sprawdziły, więc tym bardziej nabrałam chęci na spróbowanie swoich sił. Udało się o czym informowałam na blogowym FB, te z Was które na niego zaglądają miały już też możliwość zobaczyć co wybrałam do testów. Pozostałym chwalę się tutaj :) Ponieważ moje paznokcie mają teraz fatalny okres  gdy tylko zobaczyłam, że mogę przetestować olejek do paznokci z Ikarov nie zastanawiałam się oni chwili i rzecz jasna to jego wybrałam. Mam pozytywne wspomnienia związane z olejowaniem paznokci, bo kiedyś już tego u siebie próbowałam tworząc mieszankę z olejów , które akurat posiadałam. Ponieważ ta gotowa mieszanka ma strikte paznokciowe przeznaczenie spodziewam się po niej wiele...
Zaskoczeniem bardzo pozytywnym były również gratisy jakie otrzymałam, bo ich zupełnie się nie spodziewałam. Dzięki temu, że trafiły do mojej paczki będę miała okazję w końcu wypróbować kosmetyk rosyjski- magnoliowy krem do stóp. Dla umilenia kąpieli do paczki trafiły urocze serduszka, oraz  próbki dwóch kremów Sylveco pod oczy i Go-Cranberry do twarzy. Jestem ciekawa zwłaszcza tej drugiej firmy.

Wieczorem rozpocznę swoją przygodę z tymi kosmetykami, a tymczasem spieszę ( jak każdy chwalipięta) z przedstawieniem Wam mojej I strony w domowym albumie. Postanowiłam , że kilka zdjęć otrzyma inną , ciekawą oprawę. Powoli zaznajamiam się również z zasadami journalingu , bo ostatnio wróciła mi nieco wena :P








W planach mam ok 12 takich kart w różnych kolorach.Póki co największym problemem jest 
zdecydowanie się na kolorystykę kolejnej karty. Nad przechowywaniem jeszcze się nie zastanawiałam, a powinnam , bo łatwo nie będzie ;p

Dochodzę również do wniosku, że muszę zainwestować trochę w przydasie , ale najpierw dobrze byłoby im znaleźć jakieś sensowne miejsce.


Pozdrawiam;*


Yves Rocher- moje pierwsze zamówienie.

Yves Rocher- moje pierwsze zamówienie.

Jakiś czas temu w jednej z gazet trafiłam na reklamę Yves Rocher. Skuszona obowiązującą promocją(3 kosmetyczki gratis+ tusz ) zdecydowałam się złożyć zamówienie.
Ponieważ do tej pory miałam do czynienia jedynie z comme une evidence , postanowiłam najpierw zamówić produkty w wersjach miniaturowych. A że zapach , który posiadam bardzo mi się podoba stanęło na miniaturkach wód. Dobrałam im do pary miniaturki owocowych żeli. Zamówiłam i oczekiwałam na szybkie przybycie listonosza... Bo przecież to przesyłka za pobraniem i w ogóle... Dotarł dzisiaj  po prawie 2 tygodniach, gdy już zaczynałam tracić nadzieję.

 Nie jestem Wam już w stanie powiedzieć ile co dokładnie kosztowało, ale same kosmetyki bez kosztów przesyłki wyniosły coś ok 46zł.



Wśród żeli nie uwiódł mnie jedynie zapach wanilii, bo spodziewałam się czegoś bardziej słodkiego, natomiast dam mu oczywiście szansę, bo być może w zetknięciu z wodą i ciałem jakoś przyjemnie się rozwinie. Nie zawiodły mnie natomiast miniatury zapachów , bo podobają mi się wszystkie.



















Dotarły do mnie również gratisy. Ja przygarnęłam kosmetyczki, bo tego nigdy dość, zwłaszcza jak się planuje wakacje :) Tusz oddałam mamie, bo sama mam ich pod dostatkiem. Po przejrzeniu kolejnej oferty wiem już, że złożę następne zamówienie, bo mam na oku kilka produktów.



A Wy używałyście czegoś z YR co możecie polecić?A może czegoś się wystrzegać?


Mani w terenie- Golden Rose 151 /152

Mani w terenie- Golden Rose 151 /152

Rano na Podkarpacie zawitała piękna pogoda i kilka minut po 8 obudziły mnie promyki słońca wpadające przez okno.A kto mnie zna , ten wie, że niedziela jest takim dniem,  który wraz z Małżem jesteśmy w stanie przespać- całkowicie. Było tak pozytywnie, że postanowiliśmy się nawet ruszyć z domu, a ja na tyle poczułam wiosnę, że skusiłam się na sukienkę. Co prawda bez rajstop by się nie obeszło, ale idzie ku dobremu ;)



Trochę zdziwił mnie fakt, że top z drobinkami w kolorze złota na stronie GR nosił nr 150, a do mnie dotarła wersja 151... Przez moment nawet się zamotałam czy aby na pewno otrzymałam to co chciałam mieć;)

 Czerni w moich zasobach lakierowych nie było chyba od czasów gimnazjum lub wczesnego LO, więc z przyjemnością i ją przygarnęłam. Fantastyczny kolor, bo daję wiele możliwości jako baza pod inne odcienie.










 Jeszcze jakiś czas temu nie pomyślałabym, że na moich pazurach zagości takie mani.A;e jest... ma się dobrze, a co najważniejsze naprawdę mi się podoba.

Przepraszam za starte z lekka końcówki, ale raz że go sobie nie oszczędzałam podczas porządków, a dwa - scrap'owałam dzisiaj... A kto ma w łapkach często taśmę dwustronną ten wie, że niespotykanie lubi się ona z lakierami ;)



Niestety jak możecie zauważyć podczas popołudniowych zdjęć pogoda nie była już najlepsza,
a obecnie leje jak z cebra....

 Karnawał w stylu lat 1920/1930 - konkurs u Marzeny Bartosz

Karnawał w stylu lat 1920/1930 - konkurs u Marzeny Bartosz

Tak to ze mną jest, że najlepiej motywuje mnie czas...kończący się. W związku z tym, że "pamiętałam przecież" o konkursie u Marzeny  zdecydowałam się wykonać w końcu dzisiaj makijaż. Niestety szaro i buro na zewnątrz sprawiło, że zwątpiłam. Cały dzień gryzłam się z własnym sumieniem wypominając sobie istne lenistwo. Przecież było tyle czasu...
Koniec końców nie wierząc w możliwości swojego aparatu do robienia zdjęć późną porą postawiłam wszystko na jedną kartę. Około 16 zebrałam się do malowania, a już teraz prezentuję Wam efekt...








Za inspiracje służyło mi wiele zdjęć- głównie Waszych- blogerek, wizażystek... Koniec końców za główną inspirację uznaję ...
Zwłaszcza ze względu na napis... ;)






A teraz seria zdjęć... do znudzenia:)








I to by było na tyle :)
Pozdrawiam
9 dni trwałości?! no chyba w buteleczce...

9 dni trwałości?! no chyba w buteleczce...

...bo na paznokciach raczej nie. Wczoraj postanowiłam wykorzystać do prostego mani lakiery Eveline Cosmetics "miniMAX:". Około 15 zabrałam się za malowanie, ponieważ wiem, że mam pecha w tej kwestii, a nie chciałam zostawiać tego na 5 minut przed wyjściem. O godzinie 17 na moich paznokciach gościły już dwie zupełnie (jakby się mogło wydawać) wyschnięte warstwy. Z uśmiechem na twarzy udałam się wraz z Małżem na spotkanie ze znajomymi.  Po powrocie ok. 2 w nocy oprócz startych końców miałam także odciśnięte w lakierze wszystko co się dało odbić- odciski palców,zamka błyskawicznego...
Dzisiaj po wstaniu muszę przyznać, że tamte ślady uległy spłyceniu- na rzecz odbitej faktury pościeli.

Na jeden z paznokci każdej z dłoni użyłam granatu ( na zdjęciu nr 841- 4 palec)  pozostałe pomalowałam  840 czyli wg mnie lekko wypłowiałym odcieniem jeansu.

Muszę przyznać, ze kolory tej serii bardzo mi się podobają. Jestem jednak zaskoczona trwałością, bo po zapowiedziach producenta spodziewałam się jednak czegoś więcej.


Trochę jestem zdziwiona i zasmucona, bo czytałam nie jedną recenzję na ich temat... Co więcej te przeczytane ostatnio były bardzo pozytywne. Naczytałam się o pięknym kryciu przy jednej warstwie, gdy u mnie przy 2 było widać nieestetyczne smugi. Wierzyłam w to, że faktycznie utrzyma się trochę na moich paznokciach- i tu też spotkał  mnie zawód.Zrozumiałabym "zniszczenia" gdyby paznokcie poddane były działaniu faktycznie szkodliwych czynników.


A jakie są Wasze wrażenia w związku z tymi lakierami?
Prawie naturalna- czyli mój wywód o obecnej pielęgnacji

Prawie naturalna- czyli mój wywód o obecnej pielęgnacji

Fantastyczna piątka! Tak mniej więcej mogę określić moją dodatkową pielęgnację twarzy.
Zacznę od tego dlaczego jest ona dodatkowa. Otóż  kremy lub serum obecnie przeze mnie stosowane nie są kosmetykami naturalnymi , ale jeśli chodzi o dokładniejsze oczyszczanie lub odżywianie staram się, żeby miało to w miarę ręce i nogi... rodem z natury. Wychodzi średnio, ale skoro zadowala moją skórę to czemu by nie?! :)
 I.Oczyszczam- na co dzień używam drogeryjnych płynów micelarnych i łagodnych żeli jednak gdy zależy mi na dogłębnym oczyszczeniu buzi  sięgam po Savon Noir Neroli. Nie jest to kosmetyk który mogłabym stosować codziennie, ponieważ na moją twarz działa zbyt inwazyjnie wysuszając ją na wiór. Metodą prób i błędów dostosowałam częstotliwość użycia do swoich potrzeb i tak oto stosuję go 2 razy w tygodniu.

Savon Noir Neroli , który mam w swoim posiadaniu wg producenta wykazuje następujące właściwości:
-doskonale oczyszcza,
-dotlenia,
-detoksykuje głębokie warstwy skóry,
- intensywnie nawilża,
- uszczelnia naczynia krwionośne.

 Przyczepić mogę się jedynie do punktu dotyczącego nawilżenia.Nie jest ono doraźne,ale mam nadzieję, że faktycznie z głębszymi warstwami skóry coś robi.;) Skóra po umyciu jest gładka i nie mam wątpliwości co do tego, że jest oczyszczona, ale towarzyszy temu również wyraźne jej napięcie. Dopiero porządna dawka kremu nawilżającego bądź mojej maseczki( o której mowa w dalszej części posta) przynosi ukojenie.
Konsystencja smaru, bo inaczej tego ująć nie potrafię. Za to zapach... ja się uzależniłam, chociaż dla niektórych to podobno niezły śmierdziel.

Skład: Potassium olivate, Aqua Neroli,Geraniol,Limonene,Linalol, Benzylique Alcool
Cena:ok 28zł/100g  L'orient Cosmetique Naturel

Kolejnym kosmetykiem z firmy L'orient jaki posiadam jest glinka Rhassoul(Ghassoul). Ją akurat otrzymałam dzięki Monice - Blog Moniszona . Próbowałam " ugryźć" ją na wszelkie sposoby. Niestety nanoszona samodzielnie dość mocno wysuszała mi policzki , co było bardzo uciążliwe. Zaczęłam więc mieszać ją z innymi kosmetykami wypróbowując różne proporcje , aż doszłam do swojego ideału...W przypadku tego kosmetyku muszę wspomnieć o wydajności. Odsypałam pół opakowania koleżance , a ze swojego obecnie korzystam co drugi dzień i końca nie widać 
Właściwości:
-aktywizuje mikrokrążenie skórne i metabolizm komórkowy,
-peelinguje, oczyszcza,
- intensywnie nawilża.
Cena: ok 28zł/100g









Tak jak wspominałam wcześniej mieszałam glinkę na wszelkie sposoby. W końcu zdecydowałam się na dwa warianty, które mnie odpowiadają najbardziej.
WERSJA I - maseczka powstała z następujących  proporcji : płaska łyżeczka glinki, pół łyżeczki spiruliny oraz tyle olejku regenerującego z serii "Świat natury" , by uzyskać konsystencję papki. Nakładam tą mieszaninę na ok 10 minut. Dzięki olejkowi całość nie wysycha, a tym samym nie  przesusza i nie napina mi skóry.
WERSJA II - stosowana rzadziej- płaska łyżeczka glinki, pół łyżeczki spiruliny , odrobina mocznika (dodaje " na oko") , woda.  Wersję z wodą lubię mniej , bo całość wysycha niestety w ok 5 minut po nałożeniu.Stosuje ją jednak z tego względu, że mocznik w wodzie  się rozpuszcza.
Mocznik rozpuszcza się całkowicie w wodzie, a w tłuszczach tworzy zawiesinę, jednak nawet kombinacja samego mocznika i tłuszczy bez użycia wody jest skuteczna w przypadku chorobliwie suchej, podrażnionej skóry, co wykazano w badaniach dla preparatu Umecta (40% mocznika w bazie składającej się z nienasyconych kwasów tłuszczowych).  żródło -http://naturaliskosmetyki.pl
Powiem Wam w tajemnicy, że w olejku się zakochałam. Z wzajemnością. Poza tym ten zapach... :)

A Wy stosujecie jakieś  naturalne "mieszanki" ?
Pierwszy ślubny w moim wykonaniu...

Pierwszy ślubny w moim wykonaniu...

W związku z tym, że miałam dzisiaj wystawić w końcu na sprzedaż swój welon ślubny doszłam do wniosku, że można by go jeszcze na koniec wykorzystać przy okazji makijażu. Ponieważ niezdecydowany ze mnie człowiek o wybór koloru dominującego poprosiłam psiapsiółę.Stanęło na szarościach i granacie...
Taki makijaż sama chciałam na swój ślub.Do dzisiaj trochę ubolewam nad faktem, że zwątpiłam wówczas w swoje możliwości i oddałam się w ręce innych. Ale mądrym zawsze jest się " po " fakcie.
Fryzurę przemilczcie, bo raz , że nie mam za bardzo co uczesać, a dwa, że totalne beztalencie ze mnie w tej kwestii :)


 Zaszalałam i zrobiłam nawet krechę, a co!
Chociaż przekonać się do kresek jakoś nie mogę...

Oczy:
- Beauty UK nr 5-szrości i granat
- Technic Electric Metalix -biel
- Tusz Lorea'l False Lash Wings 
- eyeliner  Pretty flawless

Twarz:
- baza silikonowa Ingrid
- fluid kryjący Perfect Cover z Virtuala
- puder fixujący Glazel
 - mapka brązująca nr 105 Sensique

Usta:
-Eveline Cosmetics Lovers nr 615






 Dziękuję za komentarze;)
Całusy;*
Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger