czwartek, 29 stycznia 2015

Ustne wariacje + nowe nabytki [ zakupy jednym słowem]

Zastanawiałam się ostatnio jaką wagę przykładam do pieniędzy. Są chyba dla mnie dość ważne , bo cały czas żyję w lęku, że mogłoby mi ich zabraknąć. Jednocześnie miewam momenty zapomnienia , gdy wydaję je beztrosko na " bardzo ważne " kosmetyczne pomoce ;p Nie ukrywam, że duży wpływ na moją chwilową rozrzutność ma mój mąż , który każdy dołek finansowy komentuje hasłem : " przejmujesz się tym?przecież będzie dobrze". I jest. Na tyle, że moje wyrzuty sumienia w związku z wydaniem nadprogramowej gotówki odchodzą w zapomnienie... :)

Tak więc pokazuje Wam swoje ostatnie zakupy, chociaż po cichutku wspomnę, że było ich wiele więcej, ale przecież musiałam zakupić rodzinie jakieś drobiazgi w ramach prezentu :) Zresztą wiecie, każda wymówka jest dobra.
Przy okazji przedostatniej wizyty w Superdrugu przygarnęłam kilka ich drobiazgów.  Róż w zbliżonym odcieniu do tego , który wzięłam dla Niuni - 1f. Przygarnęłam również 2 pomadki w nieco niestandardowych kolorach : czarną oraz soczyście bordową jakby się mogło wydawać ( niestety na ustach nie daje tak mocnego efektu kolorystycznego ). Kolejno zainteresował mnie Countour Eye Pen 3w1 w kolorze czarnym. Próbowałam  już kreski z jego użyciem i zapowiada się całkiem przyjemnie.Obawiam się trochę  że po starciu ( w wyniku zużycia) ostrych krawędzi będzie problem z narysowaniem ostrej, wyraźniej linii.

Chorowałam przez długi czas na dermaroller bądź derma roller jak kto woli. Zdecydowałam się na jego zakup dopiero tutaj, bo nie ukrywajmy dopiero teraz  pozwoliły mi na to finanse. 0.5mm igły już dwukrotnie rolowały moją buźkę. Uczucie nie specjalnie przyjemne, wizualnie zaraz po zabiegu skóra nie prezentuje się najlepiej, ale na drugi dzień "po" jest już w porządku. Jak przyjadę do domu zaopatrzę się w odpowiednie kosmetyki pod rolkę. ( Dopiero teraz zauważyłam, że  mam tylko zdjęcie z osłoniętymi igłami. Ale generalnie wiecie co i jak)

Najświeższy nabytek to zestaw pędzli , który odebrałam dzisiaj. Nie jest to nic specjalnego. Ot zwyklaki, ale byłam zmuszona do ich zakupu, bo naprawdę "wyszłam  zupełnie" z tego rodzaju pomocników. Tak naprawdę spodobały mi się ich proste drewniane rączki. Nie mogłam ich nie wziąć. 

A na ostatek, żeby nie było, że po powrocie z pracy nic już nie robię- moja dzisiejsza wariacja na temat ust. Takie tam najzwyklejsze zabicie nudy :) 




Pozdrawiam Was ciepło :*

9 komentarzy:

  1. Fakt, ale mam nadzieję, że dzięki niemu i dobrze dobranym kosmetykom coś się zacznie dziać na tej mojej buźce. Lifting mile widziany :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Annabelle Beauty29 stycznia 2015 20:27

    To narzędzie tortur z igłami brzmi przerażająco! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. iluminacjekonwersacje@blogspot30 stycznia 2015 14:02

    pieniądze zainwestowane w urodę to dobra inwestycja na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że trochę mi posłużą:) Pierwsze pranie zweryfikuje jakość :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt. Chociaż nie wiem czy czarna pomadka aż tak doda mi uroku, żeby można to było nazwać dobrą inwestycją ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. daj znać jakie będą po praniu

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia