piątek, 2 stycznia 2015

Weź się w końcu ogarnij! [bezradnik]

Skończyło się dobre! Zeszłoroczne plany i postanowienia odeszły we odstawkę , a tym samym trzeba ponownie ( jak co roku w styczniu) ruszyć szanowną dupkę i pomyśleć, co by tu sobie...
Człowiek ma chyba wrodzony czujnik, który daje nam znać, gdy w życiu jest za łatwo. Wówczas włącza się nam gdzieś tam czerwona lampka sygnalizująca fakt potrzeby zmian. I szukamy sobie wtedy czasami dość nieudolnie i za wszelką cenę nowych problemów z którymi będziemy mogli walczyć kolejny rok. 

Też tak mam! W ogóle ze mnie problematyczny człowiek jest. 
W tym roku np. mam ambitny plan podciągnięcia swoich umiejętności językowych. Z tego co pamiętam z roku na rok figuruje on na mojej liście rzeczy do zrobienia, ale w tym roku mam w końcu powód- jestem w UK. Tylko czy aby na pewno jest on wystarczający? Po fazie zapału przyjdzie czas na przemyślenia,  bo skoro jakoś'( pokrętnie bo pokrętnie, ale jednak) się dogaduję, to może nie ma  sensu tracić cennych minut z życia na dalszą naukę gdy ten czas mogę spokojnie zmarnować  na leżenie w łóżku lub inne równie ważne zajęcia. 

O! Albo siłownia... Przybrało mi się całe 3kg. Pasowałoby coś z tym zrobić , bo w końcu lato za pasem. Wrócę do kraju- być może- i pasowałoby nie straszyć wyglądem. Co więcej może pozwolę sobie nawet wbić swoje 4 litery w bikini... Plan ćwiczeń jest. Siłownia lub "coś" na własną rękę w domu. Zaczyna się obiecująco- nowe buty, strój na siłownię, obowiązkowo torba. Później już z górki : " dzisiaj sobie odpuszczę bo wróciłam późno z pracy", " dziś boli mnie głowa", " zakupy mnie wyczerpały", " brzydka pogoda-wychodzić się nie chce". I tak do lata prócz wyrzuconej w błoto kasy nie będzie nic. No chyba , że wyrzuty sumienia nie pozwolą mi w spokoju jeść i schudnę... z głodu :D

W końcu może wybiorę jakąś swoją drogę zawodową. No w sumie wyuczony zawód jak to się ładnie mówi już mam. Ale nie zaszkodziłoby zrobić jeszcze czegoś sensownego. Zapiszę się na nowy kierunek, by po pół roku uświadomić sobie, że to w ogóle nie moja bajka. A dodatkowo stracę czas i pieniądze na dojazdy, materiały na zajęcia. I żebym nie zapomniała- ponarzekam sobie na dojazdy- bo przecież ileż można czekać na PKS. Porażka! A może wytrwam?! Będę miała później kilka zawodów, a podczas pytań o pracę będę mówiła " Dlaczego nie pracowałam w żadnym ze swoich zawodów?No wie pan, nie było pracy w tym kierunku, poza tym uświadomiłam sobie, że to jednak nie to. O i płaca taka niska. Konkurencja duża." 

Zacznę oszczędzać. Całe życie obcy ludzie wiedzieli lepiej ode mnie, że jestem rozkapryszoną i rozpuszczoną jedynaczką. Może pora w końcu uciąć im tematy do rozmów. Każdy zarobiony grosz zacznę namiętnie odkładać : na wszystko jak leci. Przecież zawsze można sobie znaleźć nowy cel. A gdy już będę miała górę pieniędzy i 100 lat na karku umrę sobie spokojnie i całe moje skąpstwo trafi szlag! Dobra z tym ostatnim punktem robię sobie  jaja- każdy kto mnie zna, ten wie, że co jak co , ale pieniądze się mnie ewidentnie nie trzymają :) 



I w ciągu tych 23  jedno pozostaje w moim życiu  niezmienne: drobinkę specyficzne poczucie humoru. 

A teraz całkiem poważnie... 
Wszystkim Wam życzę żeby Wasze plany nabrały w tym roku mocy! I bez spiny Kochani, bez spiny ! Takie życie :*

4 komentarze:

  1. ...SZKATUŁKA...2 stycznia 2015 21:25

    Życzę powodzenia w nauce języka - mnie również przydałaby się taka dawka angielskiego,ale...Nie mam ani czasu ani ochoty na takie nauki...Codzienne obowiązki skutecznie wypełniają mój czas po brzegi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka Jopek2 stycznia 2015 21:29

    Gdybyś mieszkała w PL, to z chęcią zaproponowałabym korepetycje. No ale ciut nie po drodze :P. Trzymam kciuki za postanowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój też. Ciężko mi tu o mobilizację, bo wolnych chwil mam mało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że gdybym była w PL nadal żyłabym myślą że jakoś to będzie :D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)