w kwietniu pokochałam... [ulubieńcy]

Nie będę się rozwodzić nad dalsza tematyka posta, bo tytuł mówi chyba sam za siebie. Dzisiaj przychodzę do Was z ulubieńcami ostatniego 1,5 miesiąca, czyli od  czasu naszego powrotu do PL.
Zaskakujący jest trochę fakt, że tęskniłam za polskimi kosmetykami, a w tym poście jest ich jak na lekarstwo.


1. Całkiem przyjemnym i skutecznym kosmetykiem okazała się zamknięta w 100ml saszetce Oczyszczająca maseczka dzięgciowa. Na mojej buźce czasami różnie się dzieje, ale to po tym kosmetyku mam uczucie głęboko oczyszczonej skóry bez przesuszenia. Wiem, że mogę po jej użyciu spokojnie przejść do dalszej części pielęgnacji i  że ma ona szansę zadziałania. Wbrew pozorom  jest to wydajny kosmetyk, bo korzystam z niego dwa razy w tygodniu od ponad miesiąca i niespecjalnie sobie go żałuję. No dobra, nakładam wręcz w niebotycznych ilościach ;p 


2.Kolejnym etapem mojej obecnej pielęgnacji jest stosowanie wody oliwkowej z Ziaji, seria Liście zielonej oliwki. Kosmetyk w buteleczce z atomizerem bardzo przypadł mi do gustu. Przemywam nim twarz po porannym i wieczornym oczyszczaniu. Zdarza mi się też używać jej w ciągu dnia. Nadaje miękkości, odświeża i przyjemnie (delikatnie ) pachnie. Śmieszna jest również cena, bo jak na Ziaję przystało jest to mniej niż 10zł.


3. O nawilżenie dba rodzime Sylveco i ich krem brzozowy. Konsystencja pomimo, że dość lekka jest nieco toporna w rozprowadzaniu. Ma to jednak pozytywną stronę, bo już w chwilę po aplikacji mogę rozpocząć nakładanie kolorówki, bez obaw, że coś gdzieś może się nieestetycznie zrolować, jak to ma miejsce z kremem GoCranberry ( który również lubię , ale stosuję z w/w powodu na noc). Idealnie spełnia swoje zadanie.


4. Do ciała preferuję ostatnio mocne zapachy zamknięte w lekkiej formie. Taki też jest kosmetyk Balea z olejem arganowym. Jego konsystencja chociaż  zamknięta w słoiczku nie przypomina ani masła, ani  gęstego kremu. Dla mnie to bardzo lekka formuła . Po nałożeniu i przy wmasowywaniu w ciało zmienia konsystencję na bardzo wodnistą . Wbrew narzekaniom wyczytanym w sieci nie miałam i nie mam osobiście problemu z jego wchłanianiem. Dodatkowo mocny , słodko-orientalny zapach trafia w moje gusta.


5. Na moich ustach praktycznie przez cały czas gościły Power Pout od MUA. Zakochałam się w nich zarówno ze względu na działanie nawilżające jak i kolor. Nie jest nachalny , ale jednak widać, że coś na tych ustach gości. Poza tym niektóre kolory delikatnie mrowią usta i wydaje mi się , że lekko chłodzą. Podoba mi się to :)


6. Piżmo i fiołek to jedne z tych nut, które przyciągają mnie   jak magnes. Dodatkowo czerwień która dodaje mi powera - duet idealny zamknięty w buteleczce od CK. Energia jaka roznosi się z każdym psikiem bardzo mi odpowiada. To zapach , który z przyjemnością noszę na swoim ciele.


Uciekam zrobić coś dobrego na obiad, a później zrelaksuję się chwilkę przy lekturze Waszych blogów ;) 


28 komentarzy:

  1. Te pomadki w kredce mnie zaciekawily :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam nic, ale na kremik brzozowy mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pięć odcieni i jeśli tylko chcesz mogę zrobić o nich oddzielny post :) Normalnie kosztują w UK 3f, ale często można je dostać na promocji za 1f. W pl widziałam w kilku drogeriach online za ok 15-17zł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja teraz mam w kolejce jeszcze dwa inne, ale faktycznie z przyjemnością wrócę do tego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Krem brzozowy miałam kiedyś i fajnie się sprawdzał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wszędzie słyszę o tym kremie Sylveco :) może czas wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  7. Poluj na promocje i próbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety, nie znam żadnego z Twoich ulubieńców:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię działanie tej wody z ziaji ale niestety nie podoba mi się zapach ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam lekki nagietkowy chyba i jest dziwny jak woda sie leje

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten krem mam ochotę już od dawna kupić :) Dużo pozytywnych opinii czytałam na jego temat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ta woda oliwkowa z ziaji jest świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kosmetyczna Obsesja3 maja 2015 11:04

    Muszę przetestować ten produkt z Ziaji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lakieromania Syli3 maja 2015 12:06

    Niestety nie znam nic z tych kosmetyków. Ziaję lubię, ale tej serii jeszcze nie poznałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bella jestTu3 maja 2015 13:13

    Mam te perfumy i są bajeczne; ) maseczkę też już miałam i kochałam jej działanie; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja chyba bym kupiła sobie produkt z Ziajki z tej serii liście zielonej oliwki :)
    ______________________________________________
    Obserwuję Twojego bloga. Jest bardzo ciekawy :)
    Zapraszam do mnie :) http://niki17inspire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale może jeszcze będziesz miała okazję poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja w sumie go nie wyczuwam, taki dość neutralny i delikatny jak dla mnie jest .

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja kiedyś miałam jego próbkę ,ale nie była aż tak lejąca.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też i dlatego się skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie przypuszczałam szczerze mówiąc , że aż tak się z nią polubię.

    OdpowiedzUsuń
  22. To w sumie mój pierwszy produkt z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  23. Sprawdzić możesz. Kosmetyki są tanie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. na tą wodę z Ziaji mam ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  25. chciałam dziś kupić ten tonik, ale nie ma go chyba w rossmanei,
    muszę się wybrać do sklepu Ziaji, bo tam tylko go widziałam.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger