piątek, 31 lipca 2015

nowości [ w większości kosmetyczne]

Niektóre prezentowane w tym poście " nowości"  nie są już takie nowe.Nie chciałam jednak wrzucać zdjęć wyłącznie na blogowego fb , bo ciągle jest Was tam o wiele mniej niż tutaj. Staram się tam pisać na bieżąco, ale jak każdy mam też swoje poza blogowe życie :) 

Koszyczki znacie już z mojego posta o organizacji kosmetyków , kupiłam je już spory czas temu w Biedronce głównie przez to , że idealnie pasują do reszty dodatków w naszym pokoju. Mamy pufy, doniczki i ściany w kolorze takiego turkusu, więc bez zastanowienia skusiłam się na ich zakup. Koszt jednego wynosił około 2zł. Dużym plusem jest fakt, że są dość głębokie i nie muszę się obawiać, że coś z nich wypadnie przy przenoszeniu. Kolejne zdjęcie przedstawia napis ( jak widać jeszcze nówka) wyłowiony w sh za 5zł. Też nam pasuje, zwłaszcza że mamy już jeden w czerni - HOME. Obok coś co spowodowało mój powrót do scrapowania. Wypatrzyłam w tym samym sh zresztą coś zwanego tekturkami bądź wycinankami jak kto woli. Takie przydasie można wykorzystać w technice scrapbookingu lub cardmakingu.Jak wiecie był czas , że miałam spory zbiór takich rzeczy i robiłam sobie gdzieś w wolnej chwili kartki i albumy. Gdy zobaczyłam ten zestaw w cenie 2zł pomyślałam " żal nie wziąć" , po zakupie przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że wracam do zabawy :)  Więcej o moich poczynaniach będziecie mogli poczytać na  nowym blogu . Będę tam wrzucać zdjęcia zarówno zakupów powiązanych z tematem jak i swoich gotowych tworów.A że kilka zamówień już mam... 



Jakiś czas temu "wzięło mnie" na próby stworzenia ran. W tym celu przygarnęłam pierwsze lepsze rzęsy z chińczyka z myślą o wykorzystaniu kleju, ale okazało się, że do apteki dotarła w końcu dostawa gliceryny kosmetycznej. Przygarnęłam więc  i ostatecznie to na niej podjęłam swoje pierwsze próby.


Jak ślepiej kurze ziarno... Dosłownie. W sh w którym nałogowo się zaopatruję prócz ubrań można wyszperać także rzeczy do domu. Od czasu do czasu pojawia się także dostawa kosmetyków z UK. Jedne są nowe, inne używane... Taki misz -masz. I właśnie podczas jednej z wizyt przeglądałam sobie z ciekawości co tam ciekawego mają. Używanych pojedynczych sztuk nie ruszam, ale gdy widzę kosmetyczki jeszcze ofoliowane i z metkami/etykietami nie mogę przejść obojętnie. Na szczęście. Szczęśliwy los sprawił, że właśnie jak ślepej kurze ziarno trafił mi się nowy zestaw z TBS. Co prawda kosmetyczka nie zachęcała, ale skoro było nieużywane postanowiłam zajrzeć. Chyba nie muszę mówić jakie było moje zaskoczenie gdy ujrzałam zawartość, co więcej jak się po przejrzeniu okazało z ważnymi datami przydatności. Wzięłam -całe 7 zł szczęścia.Zestaw poniżej także przygarnęłam w taki sposób. W nim skusiła mnie jednak nowa, lakierowana kosmetyczka, dopiero później zwróciłam uwagę na zawartość, bo odpakowałam ją dopiero w domu. Daty ważności były ważne, jak widać, kilka z kosmetyków już używałam- koszt 10zł.



Jakiś czas temu na jednej z fb grup ktoś udostępnił informację o tym, że na tym   blogu  można zdobyć 3 kosmetyki Safira za 9zł pokrywające koszty przesyłki. Zgłosiłam się, chociaż podchodziłam do tego sceptycznie. Kilka dni później zaskoczył mnie jednak kurier przynosząc taką paczkę :) Otrzymałam balsam z aloesem, balsam brązujący i  cukrowy peeling do ciała. Zwłaszcza tego ostatniego jestem bardzo ciekawa.



I to tyle nowości kosmetycznych. Zdecydowanie częściej otrzymuję teraz paczki z papierami, kwiatami i dodatkami do kartek  i to one chwilowo mnie pochłaniają. Poza tym żyję już myślą o urlopie i odliczam dni do naszego wyjazdu.
Pozdrawiam;*
Czytaj dalej »

czwartek, 30 lipca 2015

Tani podkład w użyciu - High Definition Foundation Lovely

 Chwilowo mam jakąś niemoc twórczą jeśli chodzi o makijaże. Raz , że poświęciłam się realizacji zamówień na kartki, dwa że pogoda wyzwala we mnie lenia. Poza tym tęsknie za mieszkaniem na własną rękę , bez jednych czy drugich rodziców. I żyję naszym urlopem podczas którego będziemy dla siebie tylko my dwoje :) 


Dzisiaj pragnę przedstawić Wam moje lico  przy którego malowaniu wykorzystałam dwa tanie kosmetyki. Być może ktoś zastanawia się nad zakupem któregoś z nich i może się na coś przydam. Po pierwsze muszę wspomnieć o najważniejszym gagatku a mianowicie fluidzie z kompleksem soft-focus od Lovely. Przygarnęłam go na promocji -40% i kosztował mnie wówczas ok 7zł. Jak zapewnia nas producent zawiera on w sobie wysokiej rozdzielczości pigmenty HD, dzięki którym idealne dopasowanie mamy zapewnione. Powiem szczerze, że chociaż niespecjalnie widać to na zdjęciach, to buźka po jego użyciu jest naturalnie i przyjemnie dla oka rozświetlona. Nie ma jednak w jego konsystencji dość chamskich drobinek jak w przypadku Rimmela Wake Me Up. Sam fluid ma w sobie m.in kilka witamin, cynk, d-panthenol. Ma działać antybakteryjnie i matująco. Kwestii antybakteryjności nie jestem wstanie sprawdzić, co do matu, wytrzymuje tak do 6 godzin, później w strefie T trzeba zrobić delikatne poprawki. No chyba, że  pudrujecie mocno twarz po nałożeniu podkładu, to może i bez poprawek by się obeszło. Ja osobiście mniej więcej od pół roku sporadycznie używam pudrów. Dodam tylko, że mój odcień to porcelain, który w tubce wydaje się dość ciemny, ale na buźce jest ok.Może faktycznie to zasługa tych pigmentów HD... Do makijażu dziennego , gdy nie wisi nad nami presja, że musi on wytrwać wieki nadaje się idealnie. Ja używam go na co dzień, ale jeśli stan mojej buźki nie będzie wymagał jakiegoś drastycznego krycia będę go także używać do szkoły.


Moje lenistwo dzisiaj było na tyle spore, że możecie podziwiać zdjęcia bez żadnej obróbki. Jedyne co to pozwoliłam je sobie zmniejszyć, bo w innym wypadku wgrywanie zajęłoby przy moim internecie pół dnia.

Kolejny kosmetyk to właściwie puder prasowany Art Of Color  z Vipery( u mnie nr 203). Ja używam go jednak namiętnie do delikatnego podkreślenia policzków. Dzięki temu, że w opakowaniu znajdują się dwa kosmetyki  można stopniować efekt lub uzyskać dwa inne wykończenia,zwłaszcza że odcień ciemniejszy ma w sobie sporo złotych drobin. No więc połowę opakowania wypełnia puder transparentny, chociaż nie do końca osobiście ja go tak widzę. Druga połowa, ta ciemniejsza to własnie puder brązujący.Koszt duo to ok 16zł.



Na oku u mnie jak zwykle MUA, usta- Douglas, brwi- Gosh, rzęsy- Rimmel. I to by było na tyle...


Całuję ;*
Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 lipca 2015

weselnie i poprawinowo [ootd, makijaż]

Poprzedni weekend spędziliśmy na weselu , więc przychodzę dzisiaj z szybkim przeglądem tego  czym wystąpiłam. 

Pierwszy dzień był mocno zainspirowany greckimi klimatami. Wybrałam asymetryczną sukienkę w kolorze czerwonym. Do niej dobrałam dodatki w kolorze brązu i złota. Jedynie z torebką postawiłam na czerń, bo niestety nic innego nie miałam pod ręką. Z biżuterii postawiłam na sh'owe łupy. Zarówno kolczyki jak i branso zakupiłam w cenie 5zł/szt. Obie rzeczy połączył wspólny motyw- ptaka. Dodatkowo zarówno jedna i druga rzecz imituje stare złoto. Na początek wybrałam brązowe szpilki z delikatnym złotym połyskiem i złotymi noskami ze względu na własną wygodę zamieniłam je na sandałki, które są całkiem świeżym zakupem, bo przygarnęłam je w drodze od fryzjera- na chwilę przed ślubem. Na wieczór przebrałam się w sukienkę w której byłam na poprzednim weselu. Krok ten wymuszony był temperaturą, bo w sobotę dochodziło u nas do 35st., a czerwona sukienka chociaż wygląda na zwiewną niespecjalnie taka była.


Drugiego dnia , ponieważ poprawiny nie były już w sali mogliśmy postawić na odrobinę luzu. Wybrałam więc prostą, ale wg mnie dość efektowną sukienkę z Promodu. Na to narzuciłam żakiet znany Wam z poprzedniego ootd weselnego a do tego dobrałam zwykłe czarne baleriny zdobione ćwiekami.

 W oba dni postawiłam na monochromatyczność i wykonałam makijaże powiązane z ubiorem.W poprawiny był to fiolet, w dzień wesela złoto.


Co do fryzury  to postawiłam  na proste upięcie. Z jednej strony włosy zostały uplecione w warkocz, z drugiej jak widać delikatnie pofalowane.

Tu jeszcze w sukience w której się malowałam , więc przepraszam za jakieś paprochy ;p 
Paznokcie mogliście zobaczyć już na moim  insta . Postawiłam na złoto, ale niestety to z O.P.I było jak na mój gust za mdłe, więc dodatkowo nałożyłam na nie kilka warstw topu z GR.

No i tak naprawdę to by było na tyle ;p 
Czytaj dalej »

środa, 22 lipca 2015

Jak przechowuję swoje kosmetyki [organizacja lub jej brak :) ]

Wiem, wiem obiecałam na fb wpis ze zdobyczami z sh'u, ale zdjęcia ubrań wyszły fatalnie głównie dlatego, że ich nie wyprasowałam. Będę to musiała przełożyć na jakiś mniej upalny dzień, bo nie wyobrażam sobie dzisiaj stania przy  rozgrzanym żelazku gdy temperatura na zewnątrz wynosi w cieniu 34 stopnie. W domu wcale nie jest lepiej...


A ponieważ już kiedyś miałam przygotowanych kilka zdjęć dotyczących mojej organizacji kosmetyków lub jej braku jak kto woli to dziś coś o tym napiszę. Dla mnie w tej chwili poziom  i sposób przechowywania jest w miarę zadowalający. Oczywiście gdybym miała gdzie wcisnąć toaletkę lub jakąś przyzwoitą komódkę to bym to zrobiła, ale nie mam warunków. Muszę sobie radzić z tym co mam.Część mieści się na szafce rtv ukryta gdzieś pomiędzy roślinami. Na samym wierzchu w organizerze przechowuję kredki do ust , pomadki w kredkach , błyszczyki i balsamy nawilżające. Pudełka po joyboxie mieszczą w sobie moje zapasy kosmetyczne czekające w kolejce na użycie.Drewniana skrzyneczka z wzorami łowickimi na której stoi lusterko mieści  w sobie część mojej biżuterii- tutaj głównie broszki, podwiązkę ze ślubu itp. Jak widzicie w świeżo zakupionym organizerze z Rossmana umieściłam pomadki kolorowe (głównie MUR i MUA) oraz te lakiery do paznokci  , które się w nim zmieściły. 


W wiszącej i na szczęście zamykanej szafce trzymam głównie leki, suplementy diety i kosmetyki pierwszej potrzeby tj.deo, kremy itp.Półkę niżej zamknięta w pudełeczkach ma swoje miejsce część mojej biżuterii.W zielonym koszyczku są to dodatki do włosów, niżej akurat pudełeczko z kombajnem kosmetycznym, a później trzy kolejne zawierają pierścionki, naszyjniki, branso...Z boku wcisnęłam jeszcze szczoteczkę do mycia twarzy i okulary do spania. W stojącej niestety otwartej szafce umieściłam resztę swoich zasobów. Na pierwszym miejscu udało mi się upchnąć w dwóch rzędach książki. Niżej turkusowy koszyczek wypełniony wodami toaletowymi i perfumami, a półce trzymam też kosmetyczki wypełnione próbkami. Na samym dole najważniejsze dla mnie kosmetyki. Koszyczek z paletami do makijażu, podkładami , bazami pod makijaż i mascarami będącymi obecnie w użyciu.Mieści się tam także peeling enzymatyczny czy serum do twarzy. Pudełeczko niżej zajmuje ta kolorówka, która czeka na swoją kolej- głównie kilka mascar i podkładów.


A tu już zbliżenie na organizer z szafki i ostatni koszyczek z kolorówką. Pielęgnację trzymam w łazience, ale akurat tego nie ma specjalnie dużo, bo do balsamów nie mam specjalnie serca, a peelingi do ciała i temu podobne kosmetyki wolę mieć tam pod ręką niż nosić je niepotrzebnie z pokoju.Niektórzy być może poczują się rozczarowani, bo wcale nie mam tego tak dużo jakby się wydawało, że mogłabym mieć. Zapomniałam jedynie zrobić zdjęcia małej szafce, ale w niej trzymam wyłącznie parafiniarkę i zestaw do depilacji woskiem więc nic specjalnego.

I to by było na tyle. Kilka koszyczków przynoszących mi radość. Dajcie znać czy interesowałyby Was posty porównawcze dotyczące np. moich baz lub podkładów? Nie wiem niestety co się dzieje z Disqusem, bo pod wczorajszym postem było kilka komentarzy więcej. Gdy wchodzę w statystyki bloga podana jest prawidłowa ich liczba, ale w aplikacji wyświetla te kilka dodanych dzisiaj.Niestety na tamte nie mogę Wam odpowiedzieć, chyba że "samo się jakoś naprawi". Bo z bloggerem już tak czasami jest , że albo działa albo nie...


Czytaj dalej »

wtorek, 21 lipca 2015

ślubny w fiolecie i granacie [taki chciałam mieć ;p ]

Sezon ślubny w pełni, zbliża się także małymi krokami trzecia rocznica naszego ślubu...Pomyślałam więc, że przedstawię Wam dzisiaj kolejną propozycję makijażu który można byłoby wykorzystać na taką okazję. Jestem wręcz chora, bo sama chciałam mieć coś takiego na oku , ale malował mnie ktoś inny ( bo wtedy byłam jeszcze zupełną noga w kwestii samodzielnego malowania się) i nasze wizje trochę się rozminęły. A wracając do tematu polecam Wam poczytać post u Kasi, która przestrzega przed pewną wizażystką, z którą ona sama musiała się męczyć podczas swojego wielkiego dnia. Sporo osób z okolic mnie czyta, więc jeśli same będą poszukiwały wizażystki niech zapoznają się z historią  Kasi, żeby przypadkiem nie trafić na tą samą panią. 

Czas leci nieubłaganie, zmieniają się upodobania. Teraz patrząc z perspektywy upływających dni pewne rzeczy w swoim ślubie bym zmieniła np. fryzurę i makijaż właśnie. Nie zdecydowałabym się także na żele w typowo ślubnej stylistyce, bo zwyczajnie obecnie mi się nie podobają.  Na moim oku zagościły dzisiaj cienie MUR, twarz to Rimmel Wake Me Up...zresztą na dole macie zdjęcia użytych przeze mnie kosmetyków.








Jak widzicie pomieszałam dzisiaj MUR z MUA, róż to twór firmy Glazel , który bardzo lubię za ten chłodny, ale świeży efekt na policzku. Przepraszam za ubrudzone palety, ale w końcu są one w użyciu :)



Całuję ;*
Czytaj dalej »

piątek, 17 lipca 2015

Moje palety MUA [porównanie]

 Moją miłością przywiezioną z Anglii są bez wątpienia cienie MUA. Chciałabym Wam przedstawić bliżej swoje okazy i napisać o nich co więcej niż zwykle.

Palety tej firmy , które mam w swoich zbiorach różnią się między sobą. Niektóre zawierają same maty, inne same cienie z drobinkami, a jeszcze inne są połączeniem wszelkich wykończeń. Nie mniej praktycznie każdą z nich lubię jednakowo mocno . Jedynie do Poptastic  nie mogę się 100% przekonać.Moim pierwszym nabytkiem była paleta zawierająca same maty, a na zdjęciu poniżej znajduje się ona w dolnym prawym rogu . Winter forest uwiodła mnie swoją prostotą : 3 szarości, 4 brązy i dwa odcienie niebieskiego w połączeniu z piękną butelkową zielenią. Takie połączenie nie mogło się nie udać! Pigmentacja tej palety jest zadowalająca , ale przyznam szczerze , że po nabyciu kolejnych sztuk ten okaz odszedł nieco w zapomnienie.



Muszę chyba w tej chwili wspomnieć o tym w ogóle jakie palety posiadam. A więc są to wspomniana już Winter Forest, Poptastic, Glamour Nights, Romantic Efflorescence oraz Twelfth Night. Ostatnie dwie są teraz w ciągłym użyciu przy makijażach zarówno codziennych jak i na większe wyjście. Widać to zresztą po stopniu zużycia. 
Każda z palet nie posiada lusterka- dla mnie na plus, bo zawsze mnie irytowało w innych paletach, że osiadają się na nim drobinki cieni. Cztery okazy z mojej gromady mają z tyłu na etykiecie podane nazwy kolorów ( jedynie Glamour Night z  niewiadomych dla mnie względów nie ma takiej informacji). Nie żeby było to jakoś specjalnie konieczne, ale czasami podaję Wam takie info w postach z makijażami. Można sobie wtedy spokojnie wygooglać :) Lepsze takie rozwiązanie niż nazwy nadrukowane na folijce wewnątrz palety, do których gubienia mam nadprzeciętne zdolności.

Od dołu;Winter Forest, Romantic Efforescence,  Glamour Night

W moim odczuciu najgorzej i najmniej przyjemnie z tego powodu pracuje się z paletą Poptastic. Pomimo, że napigmentowanie jest równie dobre co w pozostałych paletach to niestety przy rozcieraniu niektóre z cieni mocno tracą na intensywności. Dokładanie przynosi efekt... do kolejnego roztarcia. Z tego powodu sięgam po nią najrzadziej, a jeśli już to staram się za jej pomocą zaznaczać dolną powiekę.

Tu zbliżenie na Romantic Efflorescence

Tutaj Twelfth Night


Co do jakości samego opakowania... Nie jest złe. U mnie przetrwały upadek bez szwanku. Jedyne do czego mogę się doczepić to fakt, że mocno się rysują. Koszt każdej z nich to około 20zł.

O Glamour Night możecie poczytać więcej tutaj 
Makijaż i recenzja paletki Twelfth Night - tutaj 
Makijaż z użyciem Romantic Effolrescence tutaj 
Makijaż z użyciem trzech palet tutaj  i tutaj 
Tym razem delikatne oko z MUA tutaj 

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam:)
Czytaj dalej »

środa, 15 lipca 2015

Szare oko i trochę nowości [makijaż, zakupy, wygrane ]

Zebrałam się w sobie ( czego sama się nie spodziewałam, bo zwykle po podróżach tego nie robię )  i popstrykałam zdjęcia dzisiejszym nowościom. Dodatkowo uraczę Was dzisiaj makijażem wykonanym na sobotnie wyjście ze znajomymi.

Zacznę od makijażu z dwóch powodów : po pierwsze czeka dłużej na upublicznienie, po drugie kilka osób zgłaszających się w moim konkursie ( o tutaj) wspomniało, że chcę więcej moich makijażowych prób.To co dzisiaj Wam prezentuję nie jest jakimś wymyślnym tworem. W takim makijażu udałam się na spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi, a że przed spotkaniem było trochę czasu powstały poniższe zdjęcia. W użyciu kolejny raz paletka MUR.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kosmetyki Gosh przyleciały do mnie dzisiaj. Prawda jest taka, że nie spodziewałam się, że w ogóle dojdą.Udział w konkursie wzięłam chyba w kwietniu lub na początku maja. Po wypełnieniu kilku ankiet w języku angielskim kontakt się urwał , wysyłka przeciągała ( info o niej dostali tylko nieliczni, ja nie) ,a tu dzisiaj... Otrzymałam paletkę do brwi, paletę cieni, tusz i bazę. Nie muszę mówić, że bardzo się cieszę z tej paczki :)


Do Rossmanna wpadłam tylko po micela. Skusił mnie Garnier, ale nie w wersji różowej a zielonej przeznaczonej do buźki z niedoskonałościami. Wychodząc  bez zbędnego rozglądania się (taki sobie żart) sięgnęłam jeszcze po maseczkę pod oczy i na powieki- na promocji, organizer ( także na przecenie- za 9,90zł) oraz deo z Ziaji - liście zielonej oliwki bez soli glinu.


A to nabytek z Tally Weijl, zakupiony trochę w akcie desperacji:)


Buźka!


Czytaj dalej »

wtorek, 14 lipca 2015

Joybox edycja IV

Do moich drzwi zapukał dzisiaj kurier z pudełeczkiem z IV edycji joybox. Dla mnie jest to jednak już siódme zamówione pudełeczko i za każdym razem jestem zadowolona z zawartości. Pierwszy raz jednak przychodzę z postem w którym pokazuję Wam co wybrałam. 

 W tej edycji na samym początku uwiodło mnie samo pudełeczko! Jest piękne, soczyste i  pachnące latem. 
Ucieszyłam się gdy zobaczyłam, że w tej edycji znajduje się sporo miniatur, bo wybieramy się pierwszy raz na dłuższe wakacje  i na pewno takie drobiazgi ułatwią mi życie. 
Podstawowymi produktami , które każda z zamawiających osób znalazła w swoim pudełku były : 
-Venus,  Multifunkcyjny mus 8w1,
-Gillette, maszynka  ,
- Realash, odżywka do rzęs,
-Isadora, miniatura mascary All Day Long,
-Mistero Milano, lakier pilnik i próbka kremu,
-AA Cosmetics, podkład ( u mnie wersja Lumi, kolor sand ) 
- gratisy : zniżki oraz saszetka Australian Gold
 Ostatni produkt wzbudzi pewnie sporo kontrowersji gdy pudełka dotrą do wszystkich zainteresowanych, ponieważ dostępny kolor to sand, czyli dość ciemny odcień. Nie mniej jednak jestem zdania, że można go zużyć np. do konturowania na mokro, mieszania z innymi podkładami zbyt jasnymi dla mnie na daną porę roku.
Produkty dodatkowe na które się zdecydowałam :
-baza rozświetlająca 122 Purles,
- Dottore, krem nawilżający,
-Iwostin, deo do stóp

Jak Wam się podoba ta edycja?Co wybrałyście jako produkty dodatkowe?

Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 lipca 2015

na lody! [ootd]

Niedziela przyniosła nam pomieszanie z poplątaniem . Chwilami przyświecało słońce, chwilami mocno wiał wiatr w związku z czym mój ubiór ciężko nazwać typowo letnią stylizacją. Udało mi się jednak przemycić kilka letnich elementów. Nie doszukacie się tutaj wyszukanej stylizacji, bo ogólnie stawiam ostatnio przede wszystkim na wygodę.

Koszula  to jeden z moich niedawnych zakupów. Podoba mi się krój i wzór, a zwłaszcza fakt, że jest ona zwiewna. Dobrałam do niej tregginsy zakupione jeszcze w UK za jakieś śmieszne pieniądze bo ok 25zł w Bardo. Lordsy są Wam już znane z innych postów na blogu. Torebkę z New Look'a  wygrzebałam w sh za całe 8zł, a była jeszcze z metkami. Jaszczurka na palcu to nabytek z pobytu na Śląsku. Zakupiłam ją w sklepie Glitter przecenioną z 49 na 5zł :) Nie mogłam jej nie wziąć. Okulary to natomiast  nabytek ze sklepu chińskiego.


Na ustach tym razem postawiłam na kolor. Dla własnej wygody wybrałam lip  tint z Bell o nr 3 w kolorze nieco zgaszonej pomarańczy.

Ot dzień jak co dzień!
Czytaj dalej »

sobota, 11 lipca 2015

Zielony [tęczowe wyzwanie]

Zupełnie przypadkiem trafiłam wczoraj na dwa wyzwania makijażowe krążące obecnie w blogosferze, do każdego z nich umieściłam przekierowania ukryte pod banerkami na pasku bocznym. A ponieważ termin pierwszego z nich mija nieuchronnie przygotowałam dzisiaj makijaż w kolorze zielonym na tęczowe wyzwanie w Kociołku Rozmaitości

Współpraca z zieleniami nie jest moją mocną stroną, ale o to przecież chodzi w wyzwaniach by stwarzały one pewnego rodzaju problem. W makijażu tym pomieszałam i poplątałam ze sobą kolory z palet MUA i MUR. Pobawiłam się także zieloną pomadką MUR, ale ta wersja niespecjalnie mi się podoba. Zamieszam jednak obie dla porównania. Delikatne usta to zasługa Eveline Cosmetics. Podkład - Perfecta wersja  nawilżająca o działaniu kryjącym, policzki to  różo-cień od Provoke.





A tu moja Niuńka  pomaga w robieniu zdjęć :)


Ciumasy;*

p.s Dziś będę się relaksować na koncercie ukochanego zespołu- KSU! :)
Czytaj dalej »

piątek, 10 lipca 2015

Co daje mi radość?! [ takie drobiazgi mnie uszczęśliwiają]

Dzisiaj przychodzę do Was z mocno prywatnym wpisem, ponieważ dzielę się tym co mi daje szczęście. Dla każdego pewnie będą to inne czynniki, bo każdy z nas ma swoje priorytety  życiowe. Ja czerpię swoją radość i energię do życia z codziennych , drobnych spraw...


1.Podróże

Te bliższe i te dalsze. Staramy się być cały czas w ruchu więc nic dziwnego, że masę pieniędzy przeznaczamy na paliwo ( I tu sprowadzę na ziemię wszystkich znajomych , którzy myślą że mój TŻ z racji miejsca jego pracy ma je za darmo.Nie nie ma, gdyby miał nie usiedzielibyśmy w domu spokojnie i żylibyśmy  cały czas w trasie). Sporo gotówki upłynniamy w ten sposób, ale dzięki temu mamy co wspominać i będzie o czym opowiadać wnukom na starość. Wybieramy Polskę, ponieważ oboje jesteśmy zdania, że w  naszym kraju jest naprawdę pięknie.  W tym roku czeka nas jeden poważniejszy wyjazd, bo aż na drugi kraniec kraju i kilka mniejszych wypadów celem odwiedzenia okolicznych atrakcji. Być może pierwszy raz w życiu będzie mi dane spać pod namiotami.


2.Rośliny

Całkiem niedawno, bo 2-3 lata temu odkryłam swoją miłość do roślin. Obecnie w samym naszym miniaturowym pokoju mam 24 sztuki. Doszło do tego, że mąż musiał mi na oknach stworzyć półki na którym mogę ustawiać kolejne okazy. Najwięcej radości dają mi rośliny mało powszechne, które udało mi się wyhodować  samodzielnie z zakupionych nasion. I tak dzięki temu jestem posiadaczką m.in kawy, dwóch róży pustyni , drzewka pomidorowego czy drzewa świecy. Moją miłością okazały się także skrętniki o wiele wdzięczniejsze niż storczyki, a wg mnie równie urodziwe kwiaty.


3.Książki


Wychowałam się na książkach, a miłość do nich zrodziła we mnie mama. Przechodziłam okres fascynacji romansami, później przerodziło się to w etap poświęcony kryminałom by teraz odkryć, że interesuje mnie historia. Ta dawna powiązana z losami Europy i ta bliższa czasowo opisująca czasy wojny na zamieszkiwanym przeze mnie terenie. Nie pogardzę także dobrymi biografiami.



4.Kosmetyki

Takie mam uzależnienie... Kupuję nie przesadnie, ale jednak. Mam spory zbiór kolorówki i trochę podstawowej pielęgnacji. Ostatnio moje zainteresowanie skupiło się głównie na makijażu  stąd też taki a nie inny wybór szkoły i liczne widoczne także na blogu moje próby malowania się. To nie jest tak , że wpadam w euforię gdy zakupię kolejny kosmetyk, ale sprawia mi to przyjemność. Taką w granicach rozsądku.





5.Koty 

Moja miłość. Pamiętam , że jeszcze kilka lat temu nie jadłam nawet u osób posiadających chociaż jedno takie stworzenie. Obecnie mogłabym jeść razem z nimi z jednego talerza. Tak bardzo  mną zawładnęły  , że obecnie jestem posiadaczką 6 osobowej (hm...) gromadki. Co prawda czasami ciężko wytrzymać z piątką rozwydrzonych i humorzastych kocic, ale nie ma lepszego lekarstwa niż cieplutki kocurek spędzający zimę na naszych kolanach.


6.Pieczenie 

Całkiem świeży pierwiastek radościotwórczy. Od pewnego czasu pichcę coraz częściej i to przygotowywanie ciast sprawia mi największa przyjemność. Śmiało mogę powiedzieć, że biszkopt rzucany jest niezawodny, a pancake's mają u nas większe wzięcie niż typowe naleśniki. Z przyjemnością podlinkuję Wam tutaj kilka niezawodnych dla mnie przepisów, które pewnego dnia wygrzebałam w sieci i tak trwają sobie ze mną aż do dzisiaj.





7.Czas spędzony z rodziną.

Nie jestem fanką kontaktów z ludźmi, ale bez najbliższych nie jestem w stanie funkcjonować. Nie wyobrażam sobie sytuacji ( w której znajduje się  zresztą sporo osób), że ja zostaję w PL, a mąż pracuje poza krajem - bądź odwrotnie. Przez 9 lat naszego związku  rozłączaliśmy się raz czy dwa na samym początku jego trwania i to głównie ze względów dotyczących szkoły. Obecnie nie rozstajemy się na krok ( pomijając pracę). Nikt nie wmówi mi  , że rozłąki wymusza sytuacja finansowa.U nas też nie było lekko. Mogłam wypchnąć swojego małżonka w świat a samej płaszczyć tyłek w domu, ale nie o to przecież chodzi w związku i w przysiędze, że na dobre i na złe... Sporo znajomych zdecydowało się na taki krok i widać, że ta rozłąka stanowi dla nich po pewnym czasie rodzaj ucieczki.A może to ja zwyczajnie jestem idealistką...Każda spędzona razem minuta daje mi uczucie spełnienia.



8.Dobre wino.

Nie chodzi o samo delektowanie się dobrymi swojskimi trunkami ( o to też, ale nie w takim stopniu), ale o proces ich przygotowania. Nie ma większej frajdy od momentu w którym możemy umówić się z koleżanką na ploty przy winie w które włożyłyśmy całe swoje serce.Ja naprzemiennie mam czas na wina i na nalewki. Obecnie na swoją kolej czeka czarna porzeczka, a na piwnicznych półkach dojrzewa nalewka z kwiatów czarnego bzu, limonek i cytryn,

9.Dobra zabawa/muzyka.

Jestem babą ze wsi.Nad niczym nie ubolewam aż tak jak nad tym, że w zapomnienie odchodzą pewne weselne tradycje. Uwielbiam wesela podczas których rozbrzmiewają przyśpiewki. I chociaż sama nie mam zupełnie głosu do takich atrakcji i tak zawsze mnie słychać. Nie myślę wtedy o tym czy fałszuję czy nie i o tym jak głupio muszę wyglądać z tak rozdziawioną mordką. Liczy się ta chwila! 

10. Ludzie o podobnym poczuciu humoru jak moje...

Cenię sobie ludzi , którzy potrafią wyłapać ironię i których śmieszą niewybredne żarty. Taka jestem i nie od dziś moi znajomi wiedzą o tym,że wszelkie dwuznaczności to moja domena.Od kilku dni chodzi mi natomiast po głowie pewna piosenka, która spokojnie może być podsumowaniem również powyższego punktu...



Dzięki temu wpisowi mogliście mnie lepiej poznać. Dla niektórych pewnie będzie to dobry powód od odsubskrybowania mojego bloga z innymi może uda mi się znaleźć dzięki temu wspólny język. Mam nadzieję, że się nie nudziliście, a sama z chęcią poczytam o tym co Wam przynosi szczęście.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia