piątek, 10 lipca 2015

Co daje mi radość?! [ takie drobiazgi mnie uszczęśliwiają]

Dzisiaj przychodzę do Was z mocno prywatnym wpisem, ponieważ dzielę się tym co mi daje szczęście. Dla każdego pewnie będą to inne czynniki, bo każdy z nas ma swoje priorytety  życiowe. Ja czerpię swoją radość i energię do życia z codziennych , drobnych spraw...


1.Podróże

Te bliższe i te dalsze. Staramy się być cały czas w ruchu więc nic dziwnego, że masę pieniędzy przeznaczamy na paliwo ( I tu sprowadzę na ziemię wszystkich znajomych , którzy myślą że mój TŻ z racji miejsca jego pracy ma je za darmo.Nie nie ma, gdyby miał nie usiedzielibyśmy w domu spokojnie i żylibyśmy  cały czas w trasie). Sporo gotówki upłynniamy w ten sposób, ale dzięki temu mamy co wspominać i będzie o czym opowiadać wnukom na starość. Wybieramy Polskę, ponieważ oboje jesteśmy zdania, że w  naszym kraju jest naprawdę pięknie.  W tym roku czeka nas jeden poważniejszy wyjazd, bo aż na drugi kraniec kraju i kilka mniejszych wypadów celem odwiedzenia okolicznych atrakcji. Być może pierwszy raz w życiu będzie mi dane spać pod namiotami.


2.Rośliny

Całkiem niedawno, bo 2-3 lata temu odkryłam swoją miłość do roślin. Obecnie w samym naszym miniaturowym pokoju mam 24 sztuki. Doszło do tego, że mąż musiał mi na oknach stworzyć półki na którym mogę ustawiać kolejne okazy. Najwięcej radości dają mi rośliny mało powszechne, które udało mi się wyhodować  samodzielnie z zakupionych nasion. I tak dzięki temu jestem posiadaczką m.in kawy, dwóch róży pustyni , drzewka pomidorowego czy drzewa świecy. Moją miłością okazały się także skrętniki o wiele wdzięczniejsze niż storczyki, a wg mnie równie urodziwe kwiaty.


3.Książki


Wychowałam się na książkach, a miłość do nich zrodziła we mnie mama. Przechodziłam okres fascynacji romansami, później przerodziło się to w etap poświęcony kryminałom by teraz odkryć, że interesuje mnie historia. Ta dawna powiązana z losami Europy i ta bliższa czasowo opisująca czasy wojny na zamieszkiwanym przeze mnie terenie. Nie pogardzę także dobrymi biografiami.



4.Kosmetyki

Takie mam uzależnienie... Kupuję nie przesadnie, ale jednak. Mam spory zbiór kolorówki i trochę podstawowej pielęgnacji. Ostatnio moje zainteresowanie skupiło się głównie na makijażu  stąd też taki a nie inny wybór szkoły i liczne widoczne także na blogu moje próby malowania się. To nie jest tak , że wpadam w euforię gdy zakupię kolejny kosmetyk, ale sprawia mi to przyjemność. Taką w granicach rozsądku.





5.Koty 

Moja miłość. Pamiętam , że jeszcze kilka lat temu nie jadłam nawet u osób posiadających chociaż jedno takie stworzenie. Obecnie mogłabym jeść razem z nimi z jednego talerza. Tak bardzo  mną zawładnęły  , że obecnie jestem posiadaczką 6 osobowej (hm...) gromadki. Co prawda czasami ciężko wytrzymać z piątką rozwydrzonych i humorzastych kocic, ale nie ma lepszego lekarstwa niż cieplutki kocurek spędzający zimę na naszych kolanach.


6.Pieczenie 

Całkiem świeży pierwiastek radościotwórczy. Od pewnego czasu pichcę coraz częściej i to przygotowywanie ciast sprawia mi największa przyjemność. Śmiało mogę powiedzieć, że biszkopt rzucany jest niezawodny, a pancake's mają u nas większe wzięcie niż typowe naleśniki. Z przyjemnością podlinkuję Wam tutaj kilka niezawodnych dla mnie przepisów, które pewnego dnia wygrzebałam w sieci i tak trwają sobie ze mną aż do dzisiaj.





7.Czas spędzony z rodziną.

Nie jestem fanką kontaktów z ludźmi, ale bez najbliższych nie jestem w stanie funkcjonować. Nie wyobrażam sobie sytuacji ( w której znajduje się  zresztą sporo osób), że ja zostaję w PL, a mąż pracuje poza krajem - bądź odwrotnie. Przez 9 lat naszego związku  rozłączaliśmy się raz czy dwa na samym początku jego trwania i to głównie ze względów dotyczących szkoły. Obecnie nie rozstajemy się na krok ( pomijając pracę). Nikt nie wmówi mi  , że rozłąki wymusza sytuacja finansowa.U nas też nie było lekko. Mogłam wypchnąć swojego małżonka w świat a samej płaszczyć tyłek w domu, ale nie o to przecież chodzi w związku i w przysiędze, że na dobre i na złe... Sporo znajomych zdecydowało się na taki krok i widać, że ta rozłąka stanowi dla nich po pewnym czasie rodzaj ucieczki.A może to ja zwyczajnie jestem idealistką...Każda spędzona razem minuta daje mi uczucie spełnienia.



8.Dobre wino.

Nie chodzi o samo delektowanie się dobrymi swojskimi trunkami ( o to też, ale nie w takim stopniu), ale o proces ich przygotowania. Nie ma większej frajdy od momentu w którym możemy umówić się z koleżanką na ploty przy winie w które włożyłyśmy całe swoje serce.Ja naprzemiennie mam czas na wina i na nalewki. Obecnie na swoją kolej czeka czarna porzeczka, a na piwnicznych półkach dojrzewa nalewka z kwiatów czarnego bzu, limonek i cytryn,

9.Dobra zabawa/muzyka.

Jestem babą ze wsi.Nad niczym nie ubolewam aż tak jak nad tym, że w zapomnienie odchodzą pewne weselne tradycje. Uwielbiam wesela podczas których rozbrzmiewają przyśpiewki. I chociaż sama nie mam zupełnie głosu do takich atrakcji i tak zawsze mnie słychać. Nie myślę wtedy o tym czy fałszuję czy nie i o tym jak głupio muszę wyglądać z tak rozdziawioną mordką. Liczy się ta chwila! 

10. Ludzie o podobnym poczuciu humoru jak moje...

Cenię sobie ludzi , którzy potrafią wyłapać ironię i których śmieszą niewybredne żarty. Taka jestem i nie od dziś moi znajomi wiedzą o tym,że wszelkie dwuznaczności to moja domena.Od kilku dni chodzi mi natomiast po głowie pewna piosenka, która spokojnie może być podsumowaniem również powyższego punktu...



Dzięki temu wpisowi mogliście mnie lepiej poznać. Dla niektórych pewnie będzie to dobry powód od odsubskrybowania mojego bloga z innymi może uda mi się znaleźć dzięki temu wspólny język. Mam nadzieję, że się nie nudziliście, a sama z chęcią poczytam o tym co Wam przynosi szczęście.

14 komentarzy:

  1. Mamy wiele wspólnego... Kosmetyki, dobra zabawa, czas spędzony z bliskimi... przynoszą mi ogromną radość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Równa z Ciebie babka! :) Wiele z punktów i mnie przynoszą największą radość, bo są to rzeczy życiowe, normalne, na wyciągnięcie ręki a równocześnie ogromnie ważne :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ...SZKATUŁKA...10 lipca 2015 14:15

    Ja również dołączę :) Mnie też cieszą podobne rzeczy i aspekty co Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wdowa Po Stalinie10 lipca 2015 14:32

    9 lat razem, pięknie :) ja mam nie długo 4 rocznicę :) i też staram się cieszyć drobiazgami, a dobra książka to coś, bez czego nie mogę żyć!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to fajnie, trzeba sobie w tym zakręconym świecie znaleźć powody do radości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mnie to oceniać jakim jestem człowiekiem, ale dążę do tego, żeby było dobrze :) To prawda , czasami drobiazgi których nie zauważamy na co dzień przynoszą nam nawięcej radości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nam we wrześniu minie 3 lata po ślubie, ale prawdę powiedziawszy w ogóle nie czuję, że to już tyle lat :) A co do książek przeraża mnie fakt, że sporo rówieśników nie miało ani raz w życiu do czynienia z ambitniejszą literaturą ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądasz cudownie ze swoim małżonkiem :) Poza tym piękny makijaż na foto w bocznym pasku bloga!
    www.turqusowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Podróże zawsze poprawiają mi humor ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najpiękniejsi to może nie jesteśmy, ale szczęśliwi na pewno :) Dziękuję, cieszę się, że się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie to taki powiew wolności! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze zabrakło mi tylko jedzenia. :DD

    OdpowiedzUsuń
  13. Lakieromania Syli13 lipca 2015 00:45

    Widzę, że mamy sporo wspólnych przyjemności :) książki, muzyka i podróże oj co ja bym dała żeby móc podróżować i zwiedzić te najciekawsze zakamarki Polski...

    A co do gotowania, a w zasadzie pieczenia to muszę mieć wenę...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia