poniedziałek, 14 września 2015

żaBELLka

Dzisiaj post z serii "zielono mi" . Przyznam szczerze, że bardzo rzadko sięgam  w życiu po tego typu odcienie, a na paznokciach dopiero przy okazji testów tego lakieru.

Nie będę owijać w bawełnę , że otrzymałam ten odcień na sierpniowym spotkaniu blogerek. Sama chyba nie sięgnęłabym po niego na sklepowej półce. Generalnie zwykle sięgam po czerwienie i róże, ale przecież czasami dobrze mieć jakąś odskocznie.Taką odskocznią była dla mnie właśnie zieleń ta od Bell  o nr 510. Jak widać jest to nietypowy odcień, bo trochę jak groszek, ale znowu delikatnie wpadający w zgniłą zieleń bądź khaki jak kto woli. Mnie kojarzy się z żabkami, taki małymi zielonymi rzekotkami :) 


Nałożyłam dwie warstwy. Aplikacja sama w sobie jest dość przyjemna a pędzelek nie jest ani za duży, ani za mały. Jeśli ktoś jak ja ma naturalnie mocno białe końcówki paznokci, polecam jednak nałożyć min. jeszcze jedna warstwę  bo przy dobrym świetle dziennym jednak coś tam od spodu przebija. Mnie osobiście taki stan nieco drażni.Nie smuży, ładnie rozchodzi się na paznokciu.


Co do trwałości niestety się nie wypowiem  , bo ze względu na swoją przypadłość każdy lakier po dniu "noszenia"  odchodzi mi całym płatem. W przypadku tego też nie było inaczej. Wiem jednak, że u większości osób spisuje się całkiem nieźle, więc jeśli nie macie problematycznych paznokci może warto dać mu szansę?:) Zaletą jest niewątpliwie szybkie wysychanie. Kończyłam nakładać pierwszą warstwę na drugiej ręce i bezpośrednio mogłam zaczynać nakładanie drugiej warstwy na ręce od której zaczynałam. 


Koszt za 10g buteleczkę to ok 11zł, a dostępność sprawdzić możecie  na stronie producenta. 

Całuję ;*

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia