Rozgrzej mnie!

Ironia losu, bo na blogu pojawiają się ostatnio same dwufazowe  kosmetyki , a generalnie za takimi nie przepadam. Nie mogłam się jednak oprzeć w te jesienne wietrzne wieczory połączeniu wanilii z rozgrzewającymi przyprawami.Ot, taka uczta dla ciała.


Gdy wybrałam ten balsam do ciała z katalogu Avon był on zupełną nowością. Sama byłam do niego bardzo sceptycznie nastawiona, bo jednak napis informujący o tym, że produkt jest dwufazowy trochę mnie zdziwił. Jak balsam zamknięty w jednej prostej w budowie tubce ma być dwufazowym kosmetykiem?  Otóż jak się z czasem okazało wielorakość tego produktu miała polegać na jego warstwowym ułożeniu w opakowaniu. W rzeczywistości średnio to wyszło, bo przez kilka pierwszych użyć z tubki udawało mi się wydobyć jedynie wersję waniliową. Ani pod względem działania , ani zapachu szału nie robiła . Po jakimś czasie podczas aplikacji zaczęłam zauważać nieco inny odcień i ku mojemu zaskoczeniu czuć było przyjemne ciepło po rozsmarowaniu . W połowie tubki nadszedł ten moment gdy warstwy jednocześnie zaczęły się wydobywać ze środka. 



Jak możecie się domyślać pierwszym zaskoczeniem w samym opakowaniu okazał się otwór...Megaaaa duży.... Ogromna dziura! Na szczęście kosmetyk nie jest zbyt lejący i nie wypływa więcej niż tego oczekuję. Sama tubka jest wykonana z miękkiego tworzywa i wyciśnięcie ostatku kosmetyku nie powinno stanowić problemu. Ważność to 12 miesięcy od otwarcia, ale nie oszukujmy się 150ml na pewno szybko zniknie , bo balsam nie jest jakoś specjalnie wydajny. Niestety nie ma większego działania nawilżającego.Podobno wzbogacony jest masłem shea, ale niespecjalnie można odczuć jego właściwości na skórze. Zawiera w sobie drobiny dobrze zmielone dzięki czemu uzyskujemy efekt przyjemnego rozświetlenia.  Trochę mnie to dziwi, bo skoro kosmetyk  minimalnie rozgrzewa ( a przynajmniej sprawia takie wrażenie na skórze), to raczej większość sięgnie po niego w zimne dni podczas których ciało jest bardziej zakryte niż odkryte. Efekt rozświetlenia byłby idealny na lato, ale wtedy zapach może się okazać za ciężki i zbyt duszący.Podsumowując było dość przyjemnie, ale nie porwało mnie aż tak by sięgnąć po kolejną tubkę.

Całuję:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger