Sól która koi... [ sandalwood & calm ]

Świat pędzi do przodu , a my nie zawsze za nim nadążamy. Warto znaleźć w tym wszystkim chwilę na złapanie większego oddechu. Moją odskocznią są kosmetyki. Fantastycznie gdy trafiam na takie, które spełniają moje potrzeby. Jeśli lubicie drzewne nuty zapraszam do dalszej lektury posta w którym kilka słów o tym  jak spisało się połączenie soli z sandałowcem?!



Za sprawą łańcuckiego zlotu w moje ręce trafił kosmetyk niebanalny. Przez moje ręce przewinęło się sporo kąpielowych umilaczy, ale w tym przypadku chciałoby się prosić o więcej i więcej...
Niepozorna  butelczyna bez wątpienia zwróciła moją uwagę prostotą. Lubię gdy z daleka widać z czym mamy do czynienia. A gdy dodatkowo nos wiedziony jest zapachem... Po odkręceniu po raz pierwszy przepadłam. Spotkanie trwało jednak w najlepsze a ja z buteleczką soli przy nosie wyglądałabym co najmniej dziwnie. Pierwsza kąpiel z solą... celebrowałam ją... Odmierzałam kolejne dawki zachwycając się roznoszącym zapachem. Było intensywnie! Bardzo intensywnie... 


Sól bocheńska... źródło kompleksu biopierwiastków,  które przyswaja nasze ciało. A gdyby tak dodać do niej tajemniczy składnik? Mnie sandałowiec zawsze kojarzył się z eterycznością i magicznym klimatem. Wykorzystanie olejku z sandałowca w połączeniu z solą ma zapewnić naszemu ciału ucztę. Mnie przekonało jednak wpływem nie na ciało, a na ducha. Od dawna nie sypiam zbyt dobrze. Generalnie wypróbowałam na sobie sporo metod, ale żadna nie okazała się na tyle skuteczna. Po wzięciu kąpieli z dodatkiem tej soli nie marzę o niczym innym jak o ciepłym łóżku. Dobrze jest nie musieć myśleć o problemach dnia doczesnego i móc się skupić na swoich potrzebach. Według producenta opakowanie ma nam wystarczyć na 3 aromatyczne kąpiele. Mnie z dobrym efektem udało się wykorzystać tą ilość soli na 4 aplikacje, a co bardziej wrażliwe nosy na pewno podzielą tą ilość na jeszcze mniejsze porcje. Zawsze byłam zwolennikiem dużej ilości piany, bo to wydawało mi się czynnikiem relaksującym. Sól się nie pieni... Ale perfekcyjnie broni się swoim zapachem i działaniem. Nic dodać nic ująć!  Sprawcą tego iż sól trafiła w nasze ręce jest Ambasada Piękna .Stanowczo jestem jednak zdania, że sól ta nie powinna być wyłącznie wersją limitowaną.

p.s. Niestety mnie po soli pozostała już tylko buteleczka, ale gdy tylko pomyślę o roznoszącym się zapachu... O tym, że olejek z sandałowca jest też uznawany za afrodyzjak chyba nie muszę pisać....  :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger