w sam raz na halloween [mascara Black Jack od Bourjois]

Bez pamięci jestem zakochana w podkładzie 123 Perfect od Bourjois. Ponieważ w UK miałam łatwiejszy dostęp do tej firmy i nie oszukujmy się większe fundusze na kosmetyki skusiłam się kilkukrotnie na zakup innych kosmetyków tej firmy. Znalazł się wśród nich taki, który rozczarował mnie niemal pod każdym względem.Miał być efekt glamour, a co z tego wyszło?!


Zacznę od kosztów, bo mascara nie była tania. Dałam za nią po przeliczeniu blisko 50zł, więc oczekiwania względem niej miałam spore. Volume Clubbing Black Jack Mascara wg producenta ma zapewnić naszym rzęsom niemal 10-krotne pogrubienie rzęs bez grudek.  Nowością jest też zastosowanie w opakowaniu dwóch komór przez które kolejno przechodzi szczoteczka nabierając prócz kosmetyku wiadomego również złote drobinki. Generalnie producent pisze o złotej poświacie, ale są to całkiem spore brokatowe gagatki, które można ujrzeć jedynie przy zmywaniu, bo na rzęsach efekt jest żaden. Zresztą o tym przekonacie się za chwilę. Na zdjęciach poniżej wprawne oko dopatrzy się tych drobin.


Prawdziwą udręką jest dla mnie korzystanie z zastosowanej w kosmetyku szczoteczki. Nierównomiernie nabiera  tusz z opakowania i brudzi. Na zdjęciach z efektami będziecie mieli okazję zobaczyć jak fatalnie wygląda okolica nad rzęsami. A muszę zaznaczyć, że wyjątkowo starałam się uważać podczas aplikacji.  Ponieważ chcę ją zużyć męczę się z patyczkami higienicznymi i staram się oczyścić w ten sposób powiekę. Stosuję go zwykle gdy nie nakładam nic poza mascarą, bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji ze zrobionym w pełni makijażem oka.Zdaję sobie sprawę, że moje rzęsy au naturel również pozostawiają wiele do życzenia, ale po nałożeniu jednej warstwy produktu przypominają bardziej pajęcze odnóża niż zalotne spojrzenie. 



Specjalnie może nie  tworzy grudek, ale bardzo skleja . Na zdjęciach widać zresztą dość dobrze ten  "efekt". I cóż z tego, że rzęsy wydają się dłuższe, jak żyją własnym życiem. Chwilami wydaje mi się wręcz, że każda rozejdzie się w swoją stronę ( chociaż nie wiem czy przy takim sklejeniu to możliwe).Po około 6-8 godzinach całość zaczyna się kruszyć , co nie jest  dla mnie specjalnie zaskakujące.  Sam widok szczoteczki po wyciągnięciu z opakowania również nie zachwyca, wydaje się być zwyczajnie toporna. 


Zdecydowanie wolę produkty, które nie wymagają nakładu pracy przy aplikacji . Zwłaszcza, że na rynku jest na prawdę sporo o niebo lepszych i zdecydowanie tańszych rozwiązań .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger