Rozdanie ! bo jest okazja

Rozdanie ! bo jest okazja

Dzisiaj przychodzę do Was z rozdaniem z konkretnej okazji. Podczas sobotniego spotkania blogerek ( o którym innym razem) zorganizowałyśmy licytację na rzecz chorego dziecka z okolicy.
Udało nam się zebrać...

...a to nie wszystko , bo czekamy jeszcze na kilka wpłat. W związku z tym wydarzeniem udało nam się znaleźć także kilku sponsorów kosmetycznych i mam także coś dla Was. Zestawy do przygarnięcia będą dwa: nagroda główna i nagroda pocieszenia.
Warunki uczestnictwa:
- polubienie fb sponsorów No36 oraz Eveline Cosmetics
- obserwowanie mojego bloga ( lub dla osób nieposiadających bloga polubienie blogowego fb  )
Zadanie:  pozostawienie w komentarzu  tytułu książki , która w Waszym przekonaniu jest warta uwagi. 
Dodatkowo możecie udostępnić informację o rozdaniu na fb lub w formie banerka na blogu.

Zgłoszenia proszę zostawiać pod tym postem :)
Obserwuję jako...
Lubię na fb jako...
Tytuł książki:
Dodatkowo udostępniłam informację o rozdaniu  ( gdzie?link)... 



1. Czas trwania zabawy od dnia 31.08. 2015 r. do dnia 30.09.2015 r. do godz. 23.59.

2. Nagrodą są kosmetyki od sponsorów. Firm No36 oraz Eveline Cosmetics

3. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu max. 7 dni od zakończeniu rozdania, pojawią się  na blogu.

4. Wysyłka odbywa się na terenie Polski.

5. Aby wziąć udział w rozdaniu należy:

- polubić profile sponsorów na fb,

 - być publicznym obserwatorem bloga lub blogowego fb,

 - być osobą pełnoletnią,

 - możesz udostępnić informację o konkursie w dowolny sposób ale nie jest to wymagane.

6. Wygrywa 2 osoby prezentujące najciekawsze odpowiedzi na zadanie.

7. Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).

8. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

 

 

W skład nagrody głównej wchodzą: 
-Serum do stóp i paznokci No36
-Perełki do kąpieli stóp No36
-Jedwab w spray'u No36
-Antyperspirant do stóp No36
- miniaturka odżywki do rzęs Realash,
-Boom eye mascara Douglas
 

W skład nagrody pocieszenia wchodzą:
-Perełki do kąpieli stóp No36
-Skoncentrowane serum do rzęs Eveline Cosmetics,
- Skoncentrowane serum do ust Eveline Cosmetics



Mam nadzieję, że znajdą się chętne do wzięcia udziału osoby:)
Pozdrawiam!


Wakacyjne stylizacje  [ostatni dzień Wakacji z blogerkami]

Wakacyjne stylizacje [ostatni dzień Wakacji z blogerkami]

Nadszedł ostatni dzień mojej pisaniny w ramach akcji i właśnie podczas niego każda z nas miała przedstawić swoje wakacyjne propozycje stylizacji. Przyznam szczerze ,  że w ogóle się do tego posta nie przygotowałam, ale mam kilka fot z wakacji  w różnych zestawieniach, więc zaprezentowanie ich będzie najlepszym wyjściem.

Nie ukrywam , że  lato i urlop to ten czas gdy w 100% stawiam na wygodę. Nie doszukacie się u mnie precyzyjnie dopasowanych do siebie ubrań, stosu biżuterii czy szpilek. Podczas naszego urlopu sporo przeszliśmy pieszo zależało mi przede wszystkim na tym by moje stopy to jakoś przetrwały. Niestety "wygodne " płaskie sandałki nie były tak wygodne na jakie wyglądały i pewnego dnia byłam zmuszona do ubrania tenisówek , do których ja osobiście muszę mieć chociaż stopki... Po prostu patrzcie może na zdjęcie od kostek w górę :D Koszulę w kotwice znacie już z jakiejś blogowej stylizacji. Granatową mini wyszperałam w sh za 1zł i na chwilę obecną jest to najchętniej noszona przeze mnie spódniczka.


Nie ukrywam, że od lat moją wielką miłością są zwykłe koszulki o kroju bokserek. Po takowe sięgam najczęściej łącząc je na różne sposoby. Tutaj akurat w zestawieniu z jeansowymi bermudkami z sh - także za 1zl.

W zimniejsze dni basic'owa bluzeczka z Terranova i jeansy okazały się być najlepszym rozwiązaniem.


W tym roku rozkochałam się w maxi sukienkach , a na zdjęciu widzicie mnie w mojej ulubionej na którą wydałam całe 2 zł.

Czasami zdarza mi się ubrać szorty  i na zdjęciu Małż uchwycił   ten moment. Tutaj w połączeniu z koszulą z pierwszego zdjęcia. Jak możecie zauważyć na zdjęciach makijaż w czasie naszych wakacji także został wyłączonych z mojego rytuału. W końcu odpoczynek to odpoczynek!


Pozdrawiam i zapraszam na jutrzejszego posta , który może Was zainteresować... :)

AAale antyperpsirant [Cashmere od AA]

AAale antyperpsirant [Cashmere od AA]

Jest raptem 21, a mnie się wydaję , że dobrze po północy. Jutro będę chodzić do tyłu, zwłaszcza , że spędzam prawie cały dzień poza domem. A chociaż zdjęcia do tego posta sa już gotowe od dawna ja dopiero teraz zabieram się za pisanie. Trzeci dzień "wakacji z blogerkami" miał być przeznaczony na recenzję produktu idealnego na wakacyjne poczynania. 

Sporo dziewczyn skupiło się na produktach kojarzących się bezpośrednio z latem i słońcem. Ja przychodzę z czymś co każda z nas używa przez cały rok, a co przy wyższych temperaturach powinno spełniać swoje zadanie, a nie zawsze to robi. Przez moje ręce przewinęła się cała masa różnych deo i antyperspirantów. Jedne spełniały swoje funkcje całkiem dobrze , inne w ogóle, a ta rolka o której chciałam Wam napisać mnie osobiście zachwyciła.Często zdarzało mi się, że po użyciu tego typu kosmetyku po chwili na skórze pojawiała się jakby mąka. Po prostu kosmetyk po zastygnięciu tworzył skorupkę która nieestetycznie się z czasem kruszyła i osypywała na ubrania. Ani to w takim przypadku estetyczne, ani skuteczne. Co więcej zmywaniu bardzo często czułam , że skóra pod pachami jest nieprzyjemnie oślizgła. Ciężko było mi zmyć resztki kosmetyku.

W przypadku AA ku mojemu zdumieniu nie pojawiły się znane z używania poprzednich kosmetyków defekty. Używam go co rano i każdego dnia jestem tak samo zadowolona. Co więcej nawet użyty w chwilę po depilacji nie podrażnia. Pachnie dość delikatnie , na mój gust kwiatowo- pudrowo. Nie jest to jednak zapach dominujący i spokojnie można użyć perfum o innej nucie zapachowej bez obaw o zmieszanie się zapachów. Jak większość rolek i w przypadku tej opakowanie mieści 50ml/koszt to ok 9,90zł.Sam producent pisze o tym antyperspirancie, że jest to opcja 8w1 , chociaż patrząc na wymienione na opakowaniu punkty to 8 w 1 jest mocno naciąganym chwytem marketingowym.W Rossmannie widziałam jeszcze jedną wersję tego kosmetyku i zastanawiam się czy jest tak samo dobra.


Wakacje z blogerkami...

Wakacje z blogerkami...

Dzisiaj ( podobno) rozpoczyna się moje 5 dni w akcji "Wakacje z blogerkami" , więc pojawiam się z tagiem przygotowanym przez dziewczyny. Chciałabym Wam podlinkować stronę na fb na której wszystko się rozgrywało, ale nie wiedzieć czemu jakiś czas temu zniknęła. Dziewczyny prezentowały na swoich blogach piękne banerki, ja posłużę się swoim tegorocznym wspomnieniem wakacji nad polskim  morzem...



Nie przedłużając:
1.Co myślisz o akcji "Wakacje z blogerkami"?
Ciekawa inicjatywa. Zapisywałam się jednak z trochę odmiennym jak zweryfikowało życie podejściem. Przeczytałam każdy z postów dziewczyn jednak pod nielicznymi pozostawiłam swój ślad. Poznałam dzięki tej akcji kilka nowych blogów i ich właścicielek.Każda z nas ma swój odmienny styl pisania i prowadzenia bloga, robimy to często także z innych pobudek, więc fajnie było się z tym zapoznać.

2.Jak spędzasz tegoroczne wakacje?
Ponieważ mój tydzień przypadł na ostatnie dni wakacji większości z Was mogę napisać o tym jak udało mi się je spędzić, bo już "po" fakcie. Razem z mężem wybyliśmy na 8 dni nad morze, nasze polskie- ukochane. Czeka nas jeszcze weekendowy wypad do Krk i może gdzieś jeszcze...Wielka niewiadoma:)


3.Najlepsze/najgorsze wspomnienia z wakacji?
Tych dobrych jest sporo...Najgorszych nie zamierzam pamiętać.

4.Wyobraź sobie , że wygrywasz wycieczkę na wakacje- z kim i gdzie jedziesz?
Hel  ze Ślubnym. Ciche marzenie na przyszły rok...

5.Wakacyjne LAST MINUTE -Twój pomysł na wakacje w 10 minut.
Zatankowany samochód i ..."hej Bieszczady, hej Bieszczady..."

6.Wakacyjny hit- podaj link
Ciężki wybór, podejrzewam, że piosenki których słuchałam tego lata raczej nie przypadły by Wam do gustu :D Mam jednak sentyment do...Niestety faktycznie nie ma już dzikich plaż. Zostali tylko na wpółdzicy plażowicze :P
 


7. Pokaż pamiątkę z ostatnich wakacji.
Z ostatnich wakacji jak zwykle przywiozłam jako pamiątkę masę zdjęć. Mogę Wam pokazać tegoroczne łupy, chociaż jakiś czas temu pojawiły się one na blogu.


8.Miejsce, które polecisz innym na wakacje?
Polska jest dla mnie zagadką. Z każdym kolejnym nowo poznanym miejscem mogłabym tu dopisywać także kolejne polecane... Każdy lubi co innego i czego innego szuka w wolnym czasie.

9.Najlepsze danie jakie jadłaś na wakacjach?
Tegorocznych? bez wątpienia  smażona flądra w cytrynowym sosie...i piwo z wiśniowym kompotem.

10.Wakacje w domu , gdy nigdzie nie wyjeżdżam...
Chciałabym napisać, że leżę plackiem, ale akurat w tym roku wyrobiłam nowy rekord w ilości przetworów z wakacyjnych darów lata.

11.Jakie kosmetyki zabierasz na wakacje?
Najpotrzebniejsze. Robię sobie odpoczynek także od tego kosmetycznego szału i staram się w czasie wyjazdów korzystać z tego co jest mi naprawdę potrzebne do utrzymania higieny i podstawowej pielęgnacji.

12.Co myślisz o podróżowaniu autostopem ( za grosze)?
Jestem panikarą więc nie zaryzykowałabym jazdy z kimś obcym w jego samochodzie.Mam swój i chociaż podróż jest kosztowniejsza komfort psychiczny mam zapewniony.

Pozdrawiam;*
Mała dawka nowości [freedom]

Mała dawka nowości [freedom]

Korzystając  z promocji na kosmetyki Freedom makeup London w drogerii eKobieca.pl postanowiłam poczynić małe zakupy. Pisząc małe mam na myśli dokładnie  dwa kosmetyki + mały gratis do przesyłki. Reszta zaprezentowanych kosmetyków to zakupy dwóch moich kuzynek, ale pozwoliłam je sobie zaprezentować, bo zapewne na bieżąco będę wiedziała jakie są ich odczucia.

Przyznam , że ogromnym ( chociaż w tym przypadku to raczej niewłaściwe słowo) zaskoczeniem była dla  mnie wielkość paletki Freedom, która okazała się być miniaturowym okazem. Przyrównując do palet MUR czy MUA ta jest 3-krotnie mniejsza. Taka urocza miniaturka w sam raz do wyjazdowej poręcznej kosmetyczki . Same cienie póki co wypróbowałam jedynie na ręce i pigmentacja jest zadowalająca. Spray utrwalający tej firmy jest dla mnie również nowością. Poręczna buteleczka mieści 50ml czyli w  sam raz.


Jeśli znajdę czas postaram się jutro wypróbować na sobie te cuda. 
Pozdrawiam;*


Delikatnie ujęte oko [makijaż]

Delikatnie ujęte oko [makijaż]

Słońca moje dzisiaj przychodzę do Was z propozycją delikatnego makijażu na co dzień.

 Użyłam do jego wykonania dwóch najnowszych paletek w mojej kolecji : Gosh oraz Catrice ( dodatek do InStyle). Tym razem do twarzy użyłam dwóch tanich kosmetyków firmy Ingrid celem zapoznania się z nowymi nabytkami.



Na blogowym fb czyli o tutaj  możecie zobaczyć makijaż wykonany na blogowej koleżance Aldonie . Propozycja jeszcze delikatniejsza niż ta z którą do Was dzisiaj przychodzę. A na drugim blogu możecie podglądnąć nowy twór, ślubną kartkę .


Całuję ;*

Nasze wakacje nad morzem [relacja]

Nasze wakacje nad morzem [relacja]

Chciałabym Wam napisać kilka słów o naszych tegorocznych wakacjach , którymi żyłam już od kilku miesięcy. Oboje wiedzieliśmy jednak od samego początku, że wyjazd nad morze nie będzie w naszym przypadku równoznaczny z bezczynnym leżeniem na plaży. Owszem zdarzyło nam się raz trochę poobijać, ale poza tym...

Poszukiwania noclegu wstępnie zaczęłam po naszym powrocie do PL  czyli już w marcu. Ostatecznie na pokój w Swarzewie zdecydowaliśmy się w okolicach maja. Przeważył fakt, że znajdowały się one w cichej okolicy, a jednak dość blisko do pobliskich turystycznych miejscowości.Nie będę mówić, że cena nie miała znaczenia, bo była istotna. Pokój miał być dla nas jedynie miejscem do spania , a nie życia więc nie mieliśmy specjalnych wymagań. Udało nam się znaleźć lokum u przemiłej p.Gosi za jedyne 30zł  ( noc/osoba). Pokoje pomimo niskiej ceny były bardzo przyzwoite ( było tv, wifi, wysposażona wspólna kuchnia, łazienka w pokoju). Z kuchni i ogrodu ( dość sporego i z placem zabaw dla dzieci) nie korzystaliśmy , bo tak naprawdę nie było kiedy. Sama miejscowość okazała się być cichą wsią do której można było dostać się autobusem, busami czy pociągiem.


Zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem i w sumie oboje uważamy , że był to dobry wybór, bo na miejscu okazało się, że wszędzie są gigantyczne korki. Do Gdyni dotarliśmy w sobotni poranek, by około  13-tej spokojnie siedzieć już sobie w swoim pokoju. Co prawda pierwszy dzień dawaliśmy sobie na odpoczynek po podróży, ale zwyciężyła ciekawość... i fakt, że we Władysławowie był akurat koncert Luxtorpedy. Popołudniem zwiedziliśmy przystań i zatokę w Swarzewie by wieczorem wsłuchiwać się w brzmienie ulubionej muzyki.


Niedzielę rozpoczęliśmy  od powitania morza we Władysławowie, pogoda wydawała się początkowo dość posępna , ale szybko wyszło słońce , co uprzyjemniło nam zwiedzanie. Zahaczyliśmy o Muzeum Motyli w którym prócz tych tytułowych było też można obejrzeć inne owady. Później zawędrowaliśmy  do Muzeum Iluzji gdzie akurat panował straszny tłok i spędziliśmy tam sporo czasu, żeby "dopchać się " do kolejnych atrakcji. W obu przypadkach było warto.



Popołudnie przeznaczyliśmy na spacer po Ocean Parku. Zapowiadało się całkiem przyjemnie  i generalnie uważam , że tak było , chociaż nie za ta cenę. Zdecydowanie 20zł od osoby to za dużo.No chyba , że ktoś jest posiadaczem gromadki dzieci i w cenie chce je wysłać na ogromny plac zabaw. Sporo rodzin z tego co zauważyliśmy korzystało wyłącznie z tej opcji bez oglądania oceanicznej  ekspozycji. Plusem był fakt, że będąc we Władku otrzymaliśmy dwie ulotki promujące obiekt z którymi przy zakupie biletu można było wybrać sobie mały upominek. Upominkami okazały się tabliczki ze śmiesznymi napisami, więc coś w naszym klimacie. Ja skusiłam się na "babę za kierownicą ".



Poniedziałek miał być dniem przeznaczonym na Gdynię. Niestety nieczynne było wówczas tamtejsze oceanarium więc wybraliśmy Gdańsk. Jarmark Dominikański przeszliśmy kilkukrotnie, a ja przygarnęłam na nim cudowny kubek z Zakład że 3miasto na który miałam ochotę już od dawna. Piękne połączenie w sam raz dla fanki i morza i klimatu rodem z PRLu. Odwiedziliśmy tam tylko jedno muzeum w którym można było obejrzeć zabawki sprzed lat. Niestety robienie zdjęć było zabronione.

Kolejny dzień upłynął nam pod znakiem Gdyni i Sopotu. Na naszej liście było molo z racji tego, że mój Ślubny nigdy tam nie był. Później zachwyt portem , a w końcu czekanie w mega długiej kolejce do Oceanarium. Tu też było fajnie, chociaż następnym razem wybrałabym pewnie to w Jastrzębiej Górze, bo myślę że tam uniknęlibyśmy takich tłumów. W drodze powrotnej trafiliśmy na stoisko autora książek promującego swoje dzieła. Nie mogłam nie podejść. Od słowa do słowa okazało się, że p.Józef Wójcik pochodzi z Podkarpacia,ale los rzucił go w tamte strony. Przygarnęłam jeden egzemplarz jego książki na pamiątkę, a w środku otrzymaliśmy osobistą dedykację. Takich pamiątek życzyłabym sobie na przyszłość!




Hel pojawił się na naszej liście jako ostatnia pozycja czego trochę żałuję, bo nie spodziewałam się, że jest tam tak pięknie i przyjemnie. Pewnie gdybyśmy zaczęli od niego na nic innego nie starczyłoby nam czasu i chęci. I chociaż pierwotnie skupiliśmy się tylko na Fokarium szybko okazało się, że znajdują się tam o wiele ciekawsze obiekty.


 Mnie zaskoczyła liczba schronów i wieżyczek strzeleckich pozostałych jeszcze z czasów wojny. Zdecydowaliśmy się na zwiedzenie kilku obiektów. Największe wrażenie wywarł na mnie jeden ze schronów w którym nie tylko przypominano o tym jaką zagładą jest wojna, ale podkreślano też, że wszelkimi sposobami trzeba jej zapobiegać w przyszłości. Odwiedziliśmy także Muzeum Obrony Wybrzeża, oraz Etnograficzno- Przyrodnicze.Nie mogłam się także oprzeć wystawie minerałów...


 Ostatni dzień poświęciliśmy na odrobinę luzu we Władysławowie.Chwilę na plaży zamieniliśmy jednak na spacer po Alei Gwiazd Sportu i zwiedzanie domu do góry nogami. Na sam koniec zostawiliśmy sobie swarzewskie muzeum Kocham Bałtyk, gdzie można było obejrzeć nietypowe obiekty, bo wykonane z klocków Lego.




Zgodnie twierdzimy że tydzień to stanowczo za mało, żeby zobaczyć to co oferuje nam okolica.
Być może jeszcze kiedyś zdecydujemy się na taki tygodniowy wypad, chociaż w Polsce jest tyle innych miejsc , które nas kuszą...Swój cel osiągnęliśmy , a najlepszą pamiątkę stanowią wspomnienia i masa zdjęć , które zamierzam ulokować w albumie scrapowym.






Kto lubi maślane ciasteczka?!

Kto lubi maślane ciasteczka?!

Wróciłam, ale dzisiaj zamiast postu pachnącego wakacjami będzie post pachnący ciasteczkami.Powinien pojawić się już dawno, bo po wosku nie zostało praktycznie już śladu. Być może większość z Was kojarzy go już z mojego bloga, bo chwaliłam Wam się że otrzymałam go na sanockim spotkaniu blogerek.


Zacznę od tego, że są mi znane tylko dwa inne rodzaje wosków. A właściwie YC i jego mniej lub bardziej udane podróby dostępne na allegro. Z racji tego , że ich koszt nie jest jakiś powalający stosowałam je zwykle jako jednorazówki -jeden kawałek , palenie i do kosza.W przypadku tego wosku pierwsza próba mnie zaskoczyła. Szczęśliwie do kominka zmieścił mi się tylko jeden kawałek, bo zapach jest tak bardzo intensywny, że większa ilość nie była potrzebna. Przy słabych woskach byłam nauczona do tego, że zostawiałam zapalony kominek , a one tliły się "gdzieś w tle". Przy tym wosku , a już na pewno przy moim zapachu nie jest to wskazane. Już w chwilę po zapaleniu kominka po mieszkaniu rozszedł się przesycony przyjemnymi nutami zapach domowych ciastek. Takie jeszcze ciepłe, po wyciągnięciu z piekarnika... Przy użyciu czekałam jednak właściwie tylko do rozpuszczenia wrzuconego do kominka kawałka i natychmiast gasiłam podgrzewającą świeczkę, bo dłuższe palenie mogło spowodować, że zapachu byłoby aż za dużo. Zaskakujące jak w takim kawałku udało się producentowi pomieścić tyle aromatu.


Jak wyczytałam w sieci producent mówi o nim, że jest połączeniem słodkich maślanych ciasteczek z odrobiną toffi i wanilii.To prawda, przy jego wąchaniu nie można się pomylić co do nut zapachowych. Opakowanie mieści 59gram i wystarcza podobno nawet do 80 godzin palenia. Ja nigdy nie wiem jak to jest z tym w moim przypadku , bo w chwili relaksu nie myślę o tym by patrzeć na zegarek.

Dla przyzwyczajonych do twardych wosków Goose Creek może stanowić nie lada gratkę. Osobiście byłam zaskoczona, bo wydawało mi się, że przyjdzie mi dzielić na kawałki coś twardego, jednak konsystencja tego cudaka przypomina w dotyku  plastelinę. Bez problemu poddaje się dłoniom, ale tym samym nie brudząc ich. Nie muszę chyba dodawać, że plastikowe opakowanie jest tylko kolejnym elementem na plus. Po pierwsze wiem jaki wosk posiadam i sprawdzenie nazwy nie stanowi problemu, a po drugie ma on swoje miejsce w którym nie stanie mu się krzywda, a ja nie muszę kombinować gdzie by tu przechować kawałek który jeszcze pozostał do użycia. Cena opakowania to ok 22zł (w zależności od sklepu ) jednak jest wart każdej wydanej złotówki, bo komfort palenia jest nieporównywalny z innymi woskami których używałam. Ze względu na to , że wosk faktycznie wystarcza nam na długo może zaistnieć obawa, że się znudzi( a swoją drogą to tak się da? :) ). Na to też już znaleziono rozwiązanie i  w sieci można znaleźć do kupienia jedynie po kawałku z danych zapachów po ok 3,50 za sztukę. Jest to również dobre rozwiązanie gdy nie chcemy kupować całego opakowania w ciemno. Ja osobiście szykuję się właśnie do zakupu na próbę m.in Bergamot Mist, Cozy Home  oraz Dancing Dandelions.



wyczuwam wakacje  [ makijaż na lato]

wyczuwam wakacje [ makijaż na lato]

 Czuję już nadmorskie powietrze i ciepły piasek pod stopami. Czuję pierwsze wakacje razem na dłużej. Taka oszukana podróż poślubna, tyle że lepsza, bo bardziej świadoma. Trzy lata po ślubie, a wciąż bardziej, mocniej, więcej... :) 

Tak mnie to pochłonęło, że nawet w makijażu widać mój polot tegorocznym  latem. Sporo koloru jak na mnie i dość delikatnie. Po raz pierwszy skorzystałam wyłącznie z paletki Gosh, którą jakiś czas temu otrzymałam od firmy. Zdążyłam się już naczytać na innych blogach o tym jakiej jest podłej jakości.   Na wyrobienie  własnego  zdania na jej temat  dam  sobie czas, bo nauczyłam się już , że czasami zbyt pochopnie można przekreślić całkiem dobre kosmetyki. 





003 to play with in vegas Gosh
02 tea rose dr.Irena Eris
003 peach glow Rimmel
100 Ivory Rimmel
Justify Power Pout MUA
Volume show mascara La Luxe Paris

Jutro pojawię się z krótkim postem dotyczącym tego co zabieram ze sobą na wakacje , a później aż do 16  sierpnia będziecie mogli ode mnie odpocząć :) 

niedzielny delikatny [makijaż]

niedzielny delikatny [makijaż]

Niedzielny delikatny makijaż ma dzisiaj swoją premierę na blogu. W takie upały nie chce mi się zwyczajnie malować i napychać niepotrzebnie na buźkę kolejnych warstw. Widziałam jednak, że czeka mnie wyjście z domu więc delikatnie podkreśliłam oko.Na twarz nałożyłam tani podkład o którym pisałam Wam już ostatnio o tutaj.  Dzisiaj natomiast chodzę jedynie z Biodermą na buźce.


 I tutaj w trochę innym świetle...


Wcale nie jest tak, że siedzę i i nic nie robię. Scrapuję.
Ostatni twór na drugim blogu:) 



Całuję;*
Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger