poniedziałek, 4 stycznia 2016

Billy.Kot , który ocalił moje dziecko... [AKCJA: podaj książkę dalej]

Wbrew pozorom blogerki kosmetyczne  to osoby czytające. Ucieszyło mnie niezmiernie gdy nasze spotkanie listopadowe zachciała zasponsorować jedna z internetowych księgarni Platon24. Podobno czytelnictwo w naszym kraju podupada , więc najwyższa pora poprawić niechlubne statystyki. Takim oto sposobem za pomysłem Kasi  czeka na Was dzisiaj zarówno recenzja jak i możliwość otrzymania i przeczytania tytułowej książki.


Zacznę od mojej opinii na jej temat. Jak wiecie jestem fanką książek , które oparte są na prawdziwych wydarzeniach. W takiej formie lepiej dociera do mnie to co dzieje się na świecie i mam okazję poznać problemy innych ludzi. Dzięki temu uświadamiam sobie również jak błahe są moje zmartwienia w stosunku do problemów z jakimi muszą się zmierzyć rodziny z całego świata. To kolejny tytuł poruszający temat choroby dziecka. Była już schizofrenia, teraz pora na historie z autyzmem ( chciałoby się napisać w tle, ale to główny i wybijający się ponad inne temat poruszony w książce). Za każdym razem rodzą się w mojej głowie obawy.Sama nie jestem jeszcze matką i zastanawiam się jak ja poradziłabym sobie w podobnej sytuacji. Szczerze podziwiam rodziców , którzy nierzadko muszą walczyć o swoje dziecko. Myślę, że pomimo tego że jest to przeszkoda, to choroba dziecka jest jednocześnie dla nich kołem napędowym. Nie mogą się przecież poddać i odnajdują w sobie nadludzie pokłady siły i determinacji. 


Jestem również niepoprawną kociarą i od kilku lat kocham te zwierzęta bezsprzecznie. Wiem ile radości może dać taka kudłata ( czasami dość irytująca) kulka. Jako, że swego czasu miałam do czynienia aż z 7 niepowtarzalnymi kotami (dwaj moi koci pupile trafili mam nadzieję do kociego nieba), wiem jak różne potrafią być ich charaktery. Każdy z nich jest inny i nie z każdym łatwo nawiązać więź. Jedne są ufne i garną do ludzi , innym potrzeba czasu. Zaskakujące jest dla mnie jak zwierzę, które przecież mówić nie potrafi jest w stanie nawiązać tak głęboką więź z chorym dzieckiem do którego ludzka mowa niespecjalnie przemawia. Nie mogę również zrozumieć tego, że są wśród nas ludzie , którzy takich milusińskich są w stanie krzywdzić. Wiem co mówię, bo nie raz i nie dwa szukałam pomocy u weterynarzy po tym jak ktoś mścił się na moich zwierzakach. Mam nadzieję, że po lekturze tej książki chociaż jedna osoba popatrzy na koty inaczej- przychylniejszym okiem. To zawsze będzie jakiś postęp! Nie chcę Wam pisać krok po kroku co działo się w relacji Billego z Fraser'em , bo po pierwsze możecie więcej poczytać o tym w sieci, a po drugie jedna z Was będzie miała okazję otrzymać ten egzemplarz do poczytania.


Książka z mojej strony poleci do pierwszej osoby blogującej, która pod tym postem wyrazi chęć udziału w zabawie i zobowiąże się do spełnienia warunków. 

Kto czyta żyje wielokrotnie, kto zaś z książkami jest na bakier na jeden żywot jest skazany - Czechowicz 

Warunki zabawy:

1. Przeczytać książkę
2. Zrecenzować ją (miło będzie przeczytać recenzje widziane z różnych perspektyw).
3. Recenzję książki okrasić przysłowiem, które będzie dla Ciebie powiązane z książką (o czytaniu, uczuciach, życiu - dowolnie).
4. Wpisać się w książce.
5. Zamieścić link o zabawie u siebie i odsyłacz do posta Kasi, jako postu rozpoczynającego akcję.
6. Polubić przynajmniej jeden blog, którego autorka (lub autor) wziął już udział w zabawie (z listy zamieszczonej w książce).
7. Przesłać książkę dalej (do osoby, która zgłosiła się do udziału w zabawie w komentarzu pod postem u Ciebie, tym o którym mowa w punkcie 5).

Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś chętna duszyczka  do kontynuowania akcji. 
Pozdrawiam!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia