wtorek, 26 stycznia 2016

Pomalowałam się...razy kilka.

Walcząc o długie włosy i poszukując swojego miejsca w świecie zdarza mi się wykonywać tak przyziemne zajęcia jak makijaż :) Od czasu do czasu. Maluję się stosunkowo często, ale nie zawsze jest na tyle jasno  za oknem by mój aparat dał sobie radę ze zrobieniem przyzwoitych zdjęć. Kilka jest w miarę dobrych więc się nimi dzielę.

Niedzielny twór opierał się głównie na cieniu Freedom nr 219 który niestety nie jest specjalnie widoczny. Dla mnie to oliwkowa lecz połyskująca zieleń. Całkiem przyjemna w obyciu. Na buźce Revlon nr 180, co dość mocno mnie dziwi , bo zwykle sięgałam po 150.Puder i bronzer- Kobo. Rozświetlacz- Lovely, a na ustach  pomadka MUA  Matte - Wild Berry.



Makijaż numer 2 - jeśli chodzi o twarz to ta sama bajka co w przypadku pierwszej wersji. Tym razem na oku pojawiły się cienie z palety no name na 120 cieni. A na ustach MUR- Luscious. Taka "mdła" dziś jestem. Może coś w kolorze pojawi się na dniach?!




Za jakiś czas obiecuję post z nowościami, ale czekam jeszcze na kilka przesyłek. Mam teraz trochę załatwień i nie jestem w stanie codziennie tu bywać, ale staram się być obecna na fb czy Instagramie.

Całuję ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)