Trzy ostatnio obejrzane starocie filmowe!

Zima to dla nas ten okres podczas którego nadrabiamy  zaległości filmowe. Oczywiście w ciągu roku też zdarza nam się coś obejrzeć, ale jednak zimowe długie wieczory to najlepszy sprzymierzeniec. 
W ostatnim czasie obejrzeliśmy kilka filmów , które są stosunkowo stare, ale może jakimś cudem ktoś jeszcze ich nie oglądał i być może będzie miał na to ochotę.


Kolejność nie przypadkowa- według roku produkcji.

1. Wino truskawkowe.
Film polsko-słowackiej produkcji oparty na podstawie "Opowieści Galicyjskich" A.Stasiuka. W kinach pojawił się w 2008( świat, Polska 2009) roku i  zaklasyfikowano go jako komediodramat. Określenie samo w sobie nie mówi zupełnie nic. Po obejrzeniu śmiało mogę powiedzieć, że skłania się jednak ku dramatowi z  raptem jedną czy dwiema scenami w których może się pojawić na naszych twarzach lekki uśmieszek. I to jedynie pod warunkiem, że utrafią te sceny w nasze humorystyczne gusta. Cóż jest śmiesznego w nieszczęśliwej miłości, śmierci i obcowaniu ze zmarłymi?! A mimo to film jednak mi się podobał. Pewnie  dlatego, że kojarzę  miejsca w których był nagrywany. Fajnie jest móc popatrzeć na nie okiem kogoś innego- zza kamery. Nie jest to film lekki w odbiorze i trochę trzeba się skupić podczas oglądania, a przede wszystkim wczuć się w jego klimat. Tytułowe wino, chociaż w mniej ekskluzywnym wydaniu przewija się przez cały film gdzieś w tle. W pewien sposób uchwycony został inny problem małych miejscowości bez większych perspektyw. A na ekranie m.in Maciej Stuhr, Marian Dziędziel. Muzyka jest zaś dziełem Michała Lorenca. 

2. Pozostając w temacie :  "2 młode wina" . Czeska produkcja z 2009 roku będąca kontynuacją  udanej zresztą komedii "Młode wino". Przyjemna historia miłości i tej do ludzi  i tej do wina. Nie jest to może film przy którym ze śmiechu będzie bolał nas brzuch, ale na pewno jest w nim mnóstwo " momentów". Coś co zdecydowanie mogę polecić na seans we dwoje o ile tolerujecie dość zwykłe historie. Sporo śmiesznych zbiegów okoliczności. Ogólnie historia mówiąca o tym, że trzeba wiedzieć czego się od życia chce i dążyć do tego ponad wszystko. Akcja rozgrywa się w malowniczej okolicy i całkiem przyjemnym domu ... gdyby go tylko wyremontować :)  Polecam!


3. Ja, zapalona kociara nie mogłam odmówić sobie pooglądanie polskiego dramatu z kotami w tytule. "Matka Teresa od kotów" to historia,która...wydarzyła się naprawdę. Film został jednak tak skonstruowany, że gdyby nie dodatkowa informacja na ten temat można by pomyśleć, że to fikcja. Cóż , życie też jest scenarzystą raz lepszym raz gorszy. Historia przesycona bólem. Opisana od końca, bo poznajemy ją w momencie, gdy tak naprawdę finał jest już przesądzony. Z każdą minutą cofamy się wstecz i w taki sposób poznajemy historię teoretycznie zwykłej rodziny. Dzięki temu procesowi wzrasta napięcie, ale też poziom irytacji, bo gdy zna się już zakończenie... Dwaj młodzi chłopcy postanawiają zabić swoją matkę , po czym chowają jej ciało w szafie, w swoim pokoju. Naprawdę jeszcze teraz chwilami ciężko mi sobie uzmysłowić, że ta historia miała miejsce w realnym świecie.A na ekranie w rolach głównych Ewa Skibińska i Mariusz Bonaszewski.Jeśli ponure polskie kino nie jest Wam obce , zachęcam do obejrzenia.




Ciekawa jestem co z tych propozycji mieliście okazję obejrzeć i jakie są Wasze odczucia?!
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger