poniedziałek, 22 lutego 2016

Maska czy masło?! [Gliss Kur maska przeciw rozdwajaniu się włosów]

Jeśli budzicie się każdego ranka z napuszonymi włosami w zupełnym nieładzie - ten post jest dla Was. Co prawda maska o której chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć ma w teorii nieco inne właściwości , ale nie wiem czy są jakieś włosy, które byłyby w stanie się jej oprzeć. 


Złoto w czystej postaci na opakowaniu, a co w środku?!  Maskę przywiozłam z zeszłorocznego Meet Beauty. Prawdę powiedziawszy dla mnie szczęśliwym trafem, bo podejrzewam  , że na drogeryjnej półce nie zwróciłaby mojej uwagi. Gdy trafiła w moje ręce kondycja mojego upierzenia pozostawiała wiele do życzenia. Końcówki zdecydowanie były już rozdwojone i wypadało je nawet obciąć , ale zwlekałam z tym krokiem najdłużej jak się dało.  Długo nie dałam jej na siebie czekać i dość szybko dobrałam się do zawartości plastikowego słoiczka. Pierwsza aplikacja i zaskoczenie... Zdecydowanie jest to kosmetyk cięższego kalibru. Przyzwyczajona do lżejszych produktów początkowo musiałam się oswoić z kosmetykiem zbliżonym konsystencją  do masła. Co prawda nigdy nie nakładałam naturalnego masła na włosy, ale podejrzewam, że efekt " po " byłby podobny do tego , gdy nałożyłam sobie to cudo na całej długości. Nawet po zmyciu miałam na głowie mało apetyczne kluski. Szczęście, że był czas na ponowne próby jej zmycia :) Większość z Was dojdzie pewnie w tym momencie do wniosku, że trochę sobie dziś ponarzekam. I tu Was zdziwię! Tak naprawdę chciałam opowiedzieć o tym jak bardzo kosmetyk ten przypadł mi do gustu 


To prawda, nasze pierwsze spotkanie z bliska nie wyszło najlepiej. Ale z czasem- gdy emocje  trochę już opadły, a było ich sporo- poczytałam opinie w sieci i zalecenia samego producenta. Zaczęłam tego gagatka nakładać mniej więcej od połowy w stronę końców włosów do których generalnie kosmetyk jest przeznaczony.I wtedy na mojej głowie zaczęły się dziać cuda. Puchate i niesforne pasma z którymi budziłam się co rano stały się nagle ułożone. Co więcej podatniejsze na  stylizację. Układanie ich na szczotce przestało być zmorą. Ostatecznie włosy znacznie skróciłam ( za co pokutuję do tej pory) , ale maskę nadal nakładam na końce. Zapobiegawczo! Póki co nic złego się z nimi nie dzieje. W składzie można się doliczyć kilku olei, więc nie ma się co dziwić, że działanie obciążające jest dość wysokie. Pachnie... dla mnie nieco orientalnie, dość ciężko i jednak trochę chemicznie. Jest jednak bardzo wydajna, bo 200ml zużywam prawie 4 miesiąc, a stosuję ją 2-3 razy w tygodniu. Jak widzicie jeszcze coś tam na dnie jest do wykorzystania. A teraz przyznam się , że uprzedzona byłam do niej bardzo....Zwłaszcza przez to , że jednak szampony tej firmy nie zrobiły na mnie specjalnie dobrego wrażenia. Posiadaczkom włosów ze skłonnością do przetłuszczania lub nadmiernego obciążenia jednak bym jej nie polecała. Chyba , że faktycznie w minimalnej ilości  używanej na same końce. Niedługo będzie mi  dane używać innego kosmetyku do włosów z olejami w składzie. Ciekawa jestem jak wypadnie. 

Całuję ;*

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia