poniedziałek, 14 marca 2016

Maseczka redukująca zaczerwienienia [Veno Care Bandi]

Zmobilizowałam się w końcu i przychodzę do Was z postem na temat maseczki żelowej od Bandi. Co prawda korci mnie, żeby pochwalić się nowościami, ale czekam jeszcze na kilka paczek więc nie będę już tych nowości rozbijać na kilka postów i stworzę na koniec tygodnia jakiś zbiorczy chwalipięcki esej.

Maseczkę wylicytowałam podczas październikowego spotkania blogerek organizowanego w Łańcucie. Jestem z siebie podwójnie dumna, bo cel był szczytny, a poza tym trafił mi się naprawdę ciekawy kosmetyk. Z Bandi miałam kilkukrotnie do czynienia jeszcze w szkole kosmetycznej. Później jakoś tak się złożyło , że zwyczajnie było mi nie po drodze do zakupów ich kosmetyków. Stacjonarnie nigdzie nie mogłam na nie trafić, a zresztą tyle jest teraz tych kosmetycznych cudenek, że ciężko się oprzeć nowościom. Pierwotnie licytację podjęłam z myślą o mamie , która ma spory problem z pękającymi naczynkami. Jak się później okazało moja ciekawość doprowadziła do tego, że i ja sięgam po nią regularnie.  Żelowa formuła jest przyjemna w użyciu i dość wydajna. Kosmetyk dedykowany jest do cery naczyniowej  ze skłonnością do trądziku różowatego czy rumienia. Ma ona jednak także za zadanie przynieść ulgę skórze zaczerwienionej w skutek podrażnień. Po nałożeniu czuć ulgę dzięki zastosowaniu efektu chłodzenia. Mnie on osobiście kojarzy się z zaspokojeniem pragnienia.Po użyciu zdecydowanie czuję się komfortowo. 


Przy produkcji nie użyto składników komedogennych żeby nie pogarszać stanu już i tak trudnej do okiełznania buzi. Zastosowano jednak jak w większości kosmetyków wzmacniających naczynka - arnikę górską oraz kasztanowiec i rutynę. Nie spodziewałam się jednak, że odnajdę w składzie  dodatkowo m.in brzoskwinię. Co prawda sama akurat na swojej buźce nie widzę jeszcze większego problemu ze szczelnością naczyń krwionośnych( trochę na płatkach nosa, ale nie roztrząsam tego tematu ), ale wolę dmuchać na zimne. Zwłaszcza , że maseczka zdecydowanie poprawiła stan mojej twarzy i sprawiła, że wydaje się ona zdrowsza. Działanie wzmacniające jest trudne do zweryfikowania, bo  nigdy 100% nie można powiedzieć, że jest to zasługa kosmetyku. Być może wyeliminowane zostały dodatkowo inne czynniki potęgujące rozwój problemu, a może zwyczajnie u nas on nie wystąpi na tak szeroką skalę. Nie mniej jednak maseczka na pewno przynosi skórze ukojenie.Po jej zastosowaniu skóra zyskuje na miękkości i zdecydowanie jest promienna. Ja mam wrażenie jakby została dogłębnie oczyszczona i zregenerowana.


Producent zdecydował się wykorzystać jedno z lepszych rozwiązań i wyposażył kosmetyk w sprawnie działającą pompkę. Daje sobie radę z żelową formułą.  Buteleczka mieszcząca 75ml produktu to koszt ok 54zł w zależności od sklepu.  Nie jest to najtańszy produkt o takim działaniu, ale biorąc pod uwagę jego wydajność i tak jestem zdania, że warto go wypróbować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)