sobota, 30 kwietnia 2016

Maseczka z fasolą Mung [Bioaqua]

Wiem, że są i zwolennicy i przeciwnicy kupowania kosmetyków na Aliexpress. Ja jak widać kupuję i stosuję. Jest to indywidualna kwestia i myślę, że najlepiej jeśli każdy rozstrzygnie wszelkie za i przeciw w zgodzie ze sobą. Ryzyko uczuleń istnieje zawsze- nawet w przypadku kosmetyków przebadanych na wszelkie sposoby i w zgodzie z obowiązującymi w Europie standardami.

Prawdę mówiąc miałam nie umieszczać na blogu wpisów na temat każdego z zakupionych kosmetyków jednak wiem jak trudno o ich opis czy recenzję w języku polskim czy chociaż angielskim. Stąd też dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić maseczce Bioaqua- mojemu pierwszemu kosmetycznemu nabytkowi z Aliexpress. Nie traktujcie tego jako typowej recenzji.Jest to przede wszystkim wpis traktujący o moich odczuciach dotyczących tego produktu wraz ze zdjęciami celem jego przedstawienia Wam w jak najlepszy sposób.


Niestety na opakowaniu możemy znaleźć tylko kilka słów w języku angielskim i cały opis  po chińsku. Pobawiłam się  tłumaczem ( co trochę mi jednak zajęło) i jestem w stanie przedstawić Wam podstawowe informacje.Maseczka ta ma według informacji z opakowania trzy składniki aktywne, które mają wpływ na jej działanie : ekstrakt z fasoli Mung, olejek z drzewa herbacianego oraz wulkaniczne błoto mineralne( pełnego składu nie odnalazłam). Przeznaczona jest do skór z problemami: trądzikiem, przebarwieniami oraz tych zwyczajnie potrzebujących oczyszczenia. Według opisu dodatkowo ma także właściwości wybielające , nawilża i podobno działa przeciwzmarszczkowo. Ogólnie fasola Mung jest ceniona zarówno w kuchni jak i w kosmetykach i o niej samej jak i o jej właściwościach można znaleźć sporo informacji w internecie.


Maseczka ma gęstą konsystencję, ale większych problemów z nakładaniem jej na twarz nie miałam. Przyjemnie pachnie ( trochę waflami z kukurydzy, a te osobiście uwielbiam), chociaż wiem- nie wygląda :) Początkowo bałam się, że zastygnie na twarzy jak większość maseczek błotnych lub glinek. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca i skóra nie jest nieprzyjemnie ściągnięta.O dziwo faktycznie czuć, że jest nawilżona i przyjemnie miękka.W miejscach w których miałam wypryski po nałożeniu czuć było lekkie pieczenie, a właściwie mrowienie - podejrzewam, że to przez olejek z drzewa herbacianego. Twarz po zmyciu miała normalny odcień, nie była zaczerwieniona.Według mnie to dobra opcja przed manualnym oczyszczaniem twarzy, ponieważ na nosie ( z którym mam problemy) widać było, że zanieczyszczenia zostały praktycznie wyciągnięte na zewnątrz. Prosiło się aż o zastosowanie dobrego plasterka oczyszczającego.  Jedyne zastrzeżenie: do zmywania polecam gąbeczkę , bo dłońmi trochę ciężko pozbyć się jej z twarzy. Polecany czas trzymania jej na twarzy to 15-20 minut i ja oczywiście wybrałam tą drugą opcję. Koszt to około 2,30 zł w zależności od kursu dolara i/lub ewentualnej prowizji w banku. Waga 20g- przy takiej ilości jak ta nałożona na moją buźkę (na zdjęciach) wystarczyła na 2 aplikacje, co daje całkiem dobry wynik.Mnie efekt spodobał się na tyle, że zakupiłam inną fasolową maseczkę w pełnowymiarowym opakowaniu ( na którą czekam).

Jeśli używałyście jakiś kosmetyków z Aliexpress to z chęcią poczytam Wasze recenzje - śmiało możecie zostawić linki w komentarzu.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia