piątek, 8 kwietnia 2016

Pure Illusion [C-Thru]

 Każda z nas zaczynała kiedyś swoją przygodę z kosmetykami. Mnie w pamięci utkwił pierwszy wygrany w czasopiśmie "Dziewczyna" ( swoją drogą ciekawe czy jeszcze istnieje) tzw. zestaw upominkowy od C-Thru. Pamiętam jak dziś , że buteleczka z brzęczącymi drobinkami wywarła na mnie wrażenie. Sam zapach- Black Diamonds również mile wspominam. Na lata jakoś zapomniałam sobie jednak o istnieniu tych produktów. Sięgałam po różne inne zapachy , aż pewnego zimowego jeszcze dnia błądząc po Rossmannie zahaczyłam o półkę z zapachami. Sama mdła nieco pod względem kolorystyki butelczyna niespecjalnie przykuła mój wzrok. Trafiłam  jednak na dobry moment, ponieważ wersja którą przedstawiam Wam obecnie na zdjęciach- Pure Illusion- wchodziła wtedy do drogerii jako nowość. A nowości jak wiadomo są na specjalnych warunkach i wychodzą z każdego zakamarka, czasami nawet zbyt nachalnie. 


Nie mając nic do stracenia sięgnęłam po całkiem świeżutki i pełny po brzegi tester celem zapoznania się z zawartością. Jeden psik...i przepadłam.  Bergamotka, czarna porzeczka, jaśmin, drzewo sandałowe i piżmo - połączenie które zaspokaja moje potrzeby w każdym calu. Całość niby nieco pudrowa, ale jednak przełamana trochę soczystą kwaśnością. Na skórze wyczuwalny do około 5 godzin , ale jak na wodę toaletową dość małych rozmiarów to nie problem by wrzucić ją do torebki i zabierać ze sobą. Oczywiście wróciłam z rzeczoną do domu. Później okazało się, że nieco przepłaciłam bo jej koszt w Rossmannie to ok 27 zł  , a w Biedronce była wówczas dostępna za 19,90. Nie mniej jednak nie jest to jakaś wygórowana cena, a do tej wersji  będę z przyjemnością wracać.


Szata graficzna jak w pozostałych zapachach. Kolorystyka jak już wspomniałam dla mnie zupełnie mdła, ale wg producenta mająca się kojarzyć z  elegancją. W serii ukazały się dwie pojemności wód toaletowych, deo oraz żel pod prysznic. Na ten ostatni nabrałam ochoty , ale nigdzie go jeszcze nie spotkałam. Mam tylko nadzieję, że za jakiś czas nie okaże się, iż tego zapachu już nie ma, bo niestety produkcja kilku wersji zapachowych C -Thru została zatrzymana, a miały całkiem spore grono fanek z tego co widziałam na forach. Od siebie mogę tylko dodać, że warto powąchać każdą z linii, bo kilka zapachowych niewypałów niestety też tam jest  ( ja osobiście nie cierpię Lime Magic. bleee...). Nie ma się co zniechęcać po jednym nietrafionym zapachu, bo inny może się okazać całkiem niezły.

A jaki był Wasz pierwszy "zapach"?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)