piątek, 6 maja 2016

Grejpfrutowa fantazja [Organique]

Osobiście wszystko co kwaśne lub gorzkie darzę sporą dawką sympatii.To zdecydowanie moje smaki i z chęcią sięgam po jedzenie w którym chociaż odrobinę mogę ich posmakować.Grapefruit jest  moją owocową kumulacją szczęścia, stąd też w moim domu gości nader często. Gdy podczas swojej pierwszej wizyty w rzeszowskim Organique dojrzałam wosk o tym egzotycznym zapachu nie mogłam się powstrzymać przed zakupem.

Mało woskowa jestem.Mam kilka od miesięcy męczonych zamiennie zapachów i nie czuję potrzeby nabywania nowych jeszcze za nim wypalę poprzednie okazy. Pomyślałam sobie jednak, że na dobrą sprawę nie wiem kiedy ponownie będzie mi dane zajrzeć do Organique i zapobiegawczo przygarnęłam  to małe urocze opakowanie. No dobra, wcale nie takie mega urocze, bo utrzymane w prostocie. Kartonowe pudełeczko było dla mnie nowością, bo wcześniej miałam do czynienia z woskami w folii lub plastikowych opakowaniach. Takie rozwiązanie osobiście mnie bardzo się spodobało. Na kartoniku widnieje informacja o tym jak wosku używać się powinno ( a jak nie!) i o gramaturze jak i miejscu wyprodukowania.  


Gagatek od Organique to istne maleństwo porównując go gabarytowo do wosków innych firm. Ma zaledwie 14g, dla mnie na tyle by móc się nim nacieszyć i nie znudzić. Do swojego kominka jednorazowo wrzucałam połowę czyli mniej więcej 7 gram ( starałam się dzielić równo ). Być może dałoby radę upchnąć cały, ale wolałam nie ryzykować wylaniem zawartości. Zdecydowanie ma długi czas topnienia w stosunku do tych wosków z którymi miałam do czynienia do tej pory. Mnie osobiście to nie przeszkadza, bo zapach uwalniany jest powoli i nienachalnie. Sam aromat jest świeży i mnie  kojarzy się z czystością. Po wejściu do pokoju czułam świeże pranie... a jednak o owocowym aromacie. Zapach nie jest nachalny. I tak przy użyciu innych wosków często wietrzyłam mieszkanie, bo dla mnie zwyczajnie zapachu w zapachu i intensywności było za dużo i czułam się wręcz zmęczona tym przesytem. W tym wypadku problem nie istniał. Poza nasz pokój zapach praktycznie się nie wydobywał, a w środku dało się normalnie funkcjonować :) Tak więc spokojnie w każdym z pomieszczeń można się pokusić o użycie innej wersji bez obaw , że ulegną one zmieszaniu. Jedną część wypalałam około 6 dni po mniej więcej 2 godziny, co daje w przybliżeniu całkowity wynik 24 godziny = 14g. To tak sam raz żeby mieć poczucie, że ten zapach jest obecny , ale jednak nie przejada się. 



Prawdę mówiąc nie wiem skąd w sieci tyle złych opinii na ich temat. Może przez oczekiwania względem nich po przyzwyczajeniu do innych produktów tego typu?! Mnie zaspokaja. Fajnie, ze firma pomyślała o dopasowaniu go do całej swojej ideologii i zastosowano wosk palmowy szanując jednocześnie środowisko naturalne.  Sama zamówiłam już kolejne wersje zapachowe i liczę na to, że pojawi się ich więcej i więcej... Koszt maluszka to 5,90zł a nabyć je można w sklepach stacjonarnych lub w sklepie online Organique. Polecam wypróbować, patrząc na niego świeżym okiem, bo zdecydowanie odbiega on od tego co oferuje nam rynek. 

A u Was czym obecnie pachnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)