wtorek, 24 maja 2016

Z winogron, a jednak nie wino... a krem! [Organique]

Nie wiem jak Wy, ale ja mam ten problem ze swoim facetem, że naprawdę ciężko go zachęcić do  regularnego używania takich kosmetyków jak krem do rąk czy balsam. Zdecydowanie rzeczone okazy muszą spełniać dwa najważniejsze warunki : szybko i skutecznie działać oraz... intensywnie i przyjemnie pachnieć. A  to nam kobietom zarzuca się, że zapach jest dla nas ważny , choć podobno bez znaczenia...

Mam ten problem, że nie bardzo jestem w stanie zmusić się do pracy w rękawiczkach. Przy wykonywaniu domowych czynności nawet w starciu z mocnymi środkami zwyczajnie ich nie używam .Ten sam problem dotyczy również mojego męża, który w pracy także narażony jest na urazy dłoni i ich kontakt z naprawdę wysuszającymi substancjami. Od dawna szukaliśmy więc wspólnego kremowego ideału, a te schodzą u nas jak woda i naprawdę sporo okazów przez nasze ręce już się przewinęło   więc rozeznanie w temacie mamy spore. Zróżnicowanie cenowe równoznaczne było różnemu działaniu i nie raz i nie dwa potwierdziła się reguła,że tanie nie znaczy złe, a drogie nie zawsze jest  dobre.


I tak pewnego dnia wstępując po raz pierwszy do Organique przygarnęłam pod wpływem zapachu -  (początkowo!) tylko i wyłącznie krem o działaniu przeciwstarzeniowym. Obsługująca mnie osoba wiedziała czym skusić spragnioną orzeźwienia i nawilżenia kobietę bez konkretnych planów zakupowych. Chyba pierwszy raz udało mi się, że polecony produkt tak dobrze wstrzelił się w moje gusta. Niepozorna tubka o pojemności 70ml to koszt około 22zł , co dla mnie stanowi taką średnią półkę cenową jeśli chodzi o budżet przeznaczony na tego typu kosmetyki. Z czasem okazało się jednak, że "kupiony" tak naprawdę nie został krem, a ja i mój mąż. Zupełnie! Pierwsze użycie tuż przed snem  i orzeźwiający owocowy aromat winogron rozszedł się po sypialni. Na tyle skutecznie , że zwabił moją niekosmetyczną połówkę... Po dokładniejszym obwąchaniu usłyszałam- " Daj spróbować!" - a to nie zdarza się zbyt często, żeby nie powiedzieć, że miało miejsce ten jedyny raz.Przyjemna średnio gęsta konsystencja sprawiła, że produkt dość sprawnie można rozetrzeć po dłoniach bez uciążliwego efektu lepkości czy nadmiernej tłustości. W chwilę później można by śmiało powiedzieć, że nic na rękach nie było zaaplikowane, bo wizualnie nic nie widać. Efekt miękkości i nawilżenia jest jednak odczuwalny  przez dotyk.To trochę tak jakby ktoś nałożył nam niewidzialne rękawiczki ochronne. 



Zdecydowanie szybko radzi sobie z chwilowym przesuszeniem skóry jak i niweluje uczucie suchości odczuwane od dawna. Na przykładzie swojego mężczyzny mogłam zauważyć zmiany, bo niestety skóra na jego dłoniach była nieestetycznie popękana i prawie cały czas ulegała złuszczeniu.Było to odczuwalne i dla mnie i mogłabym to porównać do przejechania zadartym paznokciem po rajstopach - każda z nas chyba zna ten  " ból"... Obecnie problem chociaż nie zanikł (bo jednak dłonie cały czas są narażone na szkodliwe czynniki) to jednak widać znaczą poprawę. Pęknięcia uległy zmniejszeniu, a skóra stała się jakby jędrniejsza i odporniejsza nawet na działanie mechaniczne. Sam krem ma właśnie za zadanie regenerację, odżywienie i nawilżenie skóry, a także zapobieganie procesom starzenia.Efekty w działaniu spełnione zostają przez ciekawie skomponowane składniki, bo można wyróżnić w nim:  ekstrakty z limonki, ogórka i oliwek, olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, masło Shea, gliceryna, pantenol, alantoina, witamina E.. Przyznajcie, całkiem sporo jak na takiego maluszka! Wbrew pozorom jednak krem wystarczył nam obojgu na równy miesiąc użytkowania przy stosowaniu około 2 razy dziennie przez każde z nas . Początkowo nakładane porcje były spore, ale już po kilku dniach dojrzeliśmy do tego, by aplikować go zdecydowanie mniej,a efekty jego działania i tak były odczuwalne. I pozostaje napisać, że jednak dobrze od czasu do czasu "mieć nosa" i kierować się nim  przy wyborze kosmetyków.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia