czwartek, 9 czerwca 2016

Bio- regeneracja z trawą w tle [ Eveline Cosmetics]

W tym roku, podczas kolejnej już edycji Meet Beauty firma Eveline Cosmetics postawiła na nasz głos. Każda z uczestniczek mogła sama wybrać produkty ,którymi była zainteresowana i które chciałaby przetestować. I ja oczywiście jako fanka peelingów wszelkich wybrałam sobie ich ówczesną nowość... Bio- regenerujący peeling do ciała.

Na peeling zdecydowana byłam od początku. Gdy okazało się, że do wyboru została tylko wersja z Trawą Cytrynową miałam jednak chwilę zwątpienia. Moje obawy dotyczące zapachu były  na szczęście bezpodstawne ( tak , tak myślałam, że będzie "dawać "jakimś zielskiem). A tu po otwarciu wybija się mocno cytrusowy zapach według mnie limonkowy. Chociaż równie dobrze, można podciągnąć go pod lemoniadę :) Opakowanie to znana już wszystkim tubka. Firma bardzo często korzysta z takiego rozwiązania i osobiście uważam, że jest ono wygodne, bo tworzywo poddaje się pod wpływem ucisku i łatwo wydobyć nawet resztki. Dodatkowo zawsze można gdzieś taki kosmetyk usadowić na skraju wanny. 



Peeling jak zapewnia producent , dzięki zawartości wyciągów roślinnych jest w stanie zapewnić naszemu ciału bio- regenerację. A wykorzystano tym razem m.in guaranę i kofeinę oraz brzmiącą tajemniczo Centellę Asiaticę znaną jako Wąkrota Azjatyca. Siostrę naszej rodzimej Wąkrotki Pospolitej, którą każdy pewnie choć raz w życiu widział. Ta niepozorna roślinka ma jednak szerokie spektrum  zastosowań w kosmetyce i tak na przykład  wykorzystywana jest w leczeniu chorób skórnych.Działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie oraz pobudza produkcję kolagenu. Użyte w kosmetyku drobiny są małe i stosunkowo delikatne stąd też ja stosowałam ten kosmetyk jak zwykły żel pod prysznic, a nie typowy peeling zdzierak. Nie nastawiałam się i słusznie , że zapewnią one mocne oczyszczenie.  A że dodatkowo w  połączeniu z wodą całkiem dobrze się pieni... 




Trochę niepotrzebnie w moim odczuciu dorzucono do całości złote drobiny.  Na opakowaniu znajdziemy informację o rozświetlających mikroperełkach, ale wprawne oko zauważy na zdjęciach, że perełki sobie, a drobiny sobie. Wygląda to na najzwyklejszy drobno zmielony brokat. Efekt na ciele nie jest jednak spektakularny i na całe szczęście nie grozi nam tandetne świecenie . Ogólnie pomimo, że peeling okazał się być w moim odczuciu żelem peelingującym to jednak jestem zadowolona z faktu, że jest w moim posiadaniu. Ze względu na zapach to idealna dawka energii na cały dzień!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)