środa, 29 czerwca 2016

Total Effect na rzęsach ! [Celia]

Kilka tygodni temu dostałam się do testów kosmetyków Celia o czym pisałam Wam zresztą na fb. Przez jakiś czas mascara przewijała się przez moje instagramowe zdjęcia, by ostatecznie zagościć na blogu.  Co niesie za sobą stwierdzenie "Total effect 3w1"?  

Moje opakowanie nie prezentuje się już może najlepiej , co  pewnie widać , ale początkowo złotko zdecydowanie przyciągało wzrok. Prosta szata graficzna bardzo mi odpowiada, ale niestety swoim zwyczajem nakładam tusz na końcu nie zawsze myjąc uprzednio dłonie z innych kosmetyków kolorowych przez co opakowanie nie wyglądało najlepiej po kontakcie z nimi. W każdym takim przypadku sięgałam po wacik nasączony płynem micelarnym i czyściłam skrzętnie i to właśnie na zdjęciach widać...Chociaż przyznam i tak dobrze się trzyma.  Za tajemniczym 3w1 kryją się : wydłużenie, pogrubienie i wzmocnienie. Za to ostatnie ma odpowiadać zastosowanie w składzie m.in  odżywczego wosku z otrąb ryżowych. O ile dwa pierwsze efekty można zauważyć "gołym okiem", o tyle w przypadku wzmocnienia ciężko faktycznie zweryfikować działanie. Rzęsy w moim przypadku nie uległy żadnej zmianie : ani na dobre , ani na złe. 


Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć efekt po nałożeniu jednej warstwy. Niestety w czasie  ich robienia  delikatnie zmieniło się światło stąd też nieco różny odcień. Mascara zdecydowanie należy do grona tych kruczoczarnych. Najbardziej odpowiadała mi na samym początku stosowania, gdy   konsystencja była najrzadsza . Mniej więcej po miesiącu używania dało się zauważyć stopniowe gęstnienie, a teraz zdecydowanie jest już  dość mocno gęsta i jej  idealna aplikacja nie przychodzi zbyt łatwo, natomiast zadowala mnie nadal... I idąc za ciosem. Gdy tusz był świeży mogłam sobie pozwolić spokojnie na trzy warstwy bez tworzenia się na rzęsach grudek czy sklejania ich. Obecnie poprzestaję na jednej warstwie i wygląda to tak  jak widać. Nie osypuje się , ale bardzo wysokie temperatury zdecydowanie jej nie służą. Podczas ostatnich kilku dni było to widoczne ( a temperatura oscylowała u nas ok 36st.). Nawet po kilku godzinach od aplikacji potrafiła delikatnie "odbić się" na skórze.  Przyjmując jednak za wyznacznik normalne warunki . nie mam jej nic do zarzucenia. Najbardziej widoczny jest dla mnie efekt  wydłużenia i pod tym względem to mój faworyt. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę cenę tego produktu, która jest niska - ok 14zł. 




Gdybym faktycznie miała się czego czepiać, to bez wątpienia byłaby to szczoteczka. Nie raz i nie dwa miałam mascarę z silikonowymi wypustkami, ale prawdę mówiąc tylko tym okazem "udało mi się" dźgnąć się w oko, co nie należało do najprzyjemniejszych odczuć.Jest to jednak dość mocno sporna kwestia czy wina leży bardziej po stronie samej szczoteczki czy mojego obejścia się z nią. Nieuchronnie zbliża się  okres 3 miesięcznej przydatności do użycia i biorąc pod uwagę to co się z tym kosmetykiem dzieje wraz z upływem tego czasu dochodzę do wniosku, że jest to idealna synchronizacja czasowa. Najlepsze co można z niej wyciągnąć mieści się w tych granicach.Nie wiem czy kolejnym razem sięgnę po tą wersję czy skuszę się na inną . Zwyczajnie nie spodziewałam się, że w tej cenie można utrafić dobry tusz. I jeśli Celia ma więcej takich niespodzianek to chętnie będę je widziała u siebie w kosmetyczce.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia