A kiedy dziecko?! Myślicie już? [ porozmawiajmy]

W życiu każdego bezdzietnego małżeństwa nadchodzi w końcu ten etap , gdy rodzina zaczyna wiercić  dziurę w brzuchu swoimi natrętnymi pytaniami o potomka. U nas z racji tego, że decyzję o ślubie podjęliśmy stosunkowo wcześnie ten temat pojawił się jeszcze przed uroczystością. Trafili się nawet tacy goście weselni , którzy w czasie  szaleństw na parkiecie podpytywali jaki był faktyczny powód. Prawdę mówiąc do tej pory zdarza się, że w rozmowie z kimś nowo poznanym w momencie zejścia na tematy około rodzinne większość na informację o ślubie reaguje podobnie :"Dziecko?". Z reguły odpowiadam wtedy, że gorzej... miłość.

Nie mam nic przeciwko dzieciom i potencjalnemu byciu rodzicem, ale chciałabym by ta sytuacja miała miejsce wtedy, gdy faktycznie poczujemy się gotowi na ten bez wątpienia ważny krok.Nie będę dążyła do wizerunku matki idealnej na siłę. Wszystko w życiu człowieka ma swój czas i swoje miejsce. Pewnie wiele z Was spotkało się z "fantastyczną" argumentacją bliskich , którzy delikatnie starają się wpłynąć na taką decyzję.

1. Ja w Twoim wieku...
... miałam już dzieci. Stwierdzenie ,które swego  czasu działało na mnie jak płachta na przysłowiowego byka. Teraz takie "cenne" stwierdzenia puszczam mimo uszu. Nie od dziś wiadomo, że nie ma idealnego wieku na bycie rodzicem, bo każdy z nas jest inny. Jedni mając lat 20 będą gotowi na taki krok, innym 40-ka na karku nie pomoże w podjęciu decyzji.Poza tym realia się zmieniają. Kiedyś było trudniej o rzeczy materialne, ale państwo wspierało młodych często umożliwiając nabycie godziwego lokum za bezcen. Obecnie sama myśl o tym ile kosztowałby nas zakup mieszkania czy budowa domu przyprawia mnie o ból głowy. Jak ognia boje się zobowiązań finansowych i tłumaczenia znajomych , którzy z takim kredytem żyją zupełnie do mnie nie trafiają. Zwłaszcza , że człowiek nie jest w stanie przewidzieć, co spotka go jutro,a co dopiero za 30 lat... Boli mnie fakt, że teraz ta sfera pomocy młodym małżeństwom jest trochę zaniedbana. Osobiście wolałabym żeby państwo umożliwiało znalezienie zatrudnienia niż oferowało bezmyślnie każdemu jak leci świadczeń za sam fakt posiadania dzieci.

2. Magiczne 500+...
czyli zupełnie w moim odczuciu nieprzemyślane zagranie naszego obecnego rządu. Nie mam nic przeciwko pomocy rodzinom potrzebującym czy wielodzietnym o ile nie jest to rozdawanie pieniędzy w ciemno. Ciekawa jestem jak faktycznie rozkładają się te środki , gdy trafiają w ręce rodziców? Ile z nich faktycznie poprawi jakość życia i możliwości samym dzieciom? Na pewno jest sporo rodzin , które świadomie je wydadzą i maleństwa na tym faktycznie zyskają. Nie ma się jednak co oszukiwać. Zawsze trafi się ktoś dla kogo te pieniądze będą gotówką extra na papierosy czy alkohol.I tak wiem... mają być ostatecznie rozliczane wydatki. Tylko jaki to problem poprosić o fakturę na coś  innego niż to co się faktycznie kupiło? Takie przypadki są nagminne i wystarczy przejść się po sklepach i przysłuchać dyskusjom  , żeby dowiedzieć się gdzie istnieje taka możliwość. Ludzie nie mieli tych dodatkowych pieniędzy i dawali radę, a teraz gdy już mają je w kieszeni słyszę od znajomych " a co to jest to 500zł?! dziecko przecież więcej kosztuje".  Nie ukrywam , że ręce opadły mi podczas pewnego spotkania z dawno niewidzianą znajomą. Miała ona swego czasu kłopoty finansowe i korzystała z  wszelkich dostępnych świadczeń. Po wprowadzeniu tego dodatkowego trafiłam na nią kiedyś " na mieście". Trochę sobie porozmawiałyśmy i w pewnym momencie ona zwracając się do swojego dziecka mówi " a pokaż kochanie cioci co mogłaby sobie kupić , gdyby miała dziecko". Po czym młode nieśmiało sięga do torby i wyjmuje kolejną - tym razem torebeczkę z Douglasa a z niej... podkład Estee Lauder. To chyba tyle w temacie. 

3.Jesteście już x lat po ślubie...
I możemy obyć się drugie tyle bez dziecka. Dopiero po ślubie odkryłam, że dla niektórych obrączka na palcu jest jedyną i słuszną pobudką do posiadania dzieci. Czasami jednak występują sytuacje życiowe , które wypadałoby uporządkować zanim zrobi się kolejny krok. Ja nieśmiało myślę o powiększeniu lub zmianie naszej przestrzeni życiowej. Mieszkanie blisko jednych lub drugich rodziców jest na pewno wygodnym rozwiązaniem, ale przychodzi przecież ten moment gdy pępowinę wypada , a wręcz należy odciąć. Poza tym szanuję rady obu mam, ale nie oszukujmy się, nie wyobrażam sobie żeby to dziadkowie decydowali o wychowaniu naszego dziecka, a podejrzewam że byłoby to nieuniknione w przypadku mieszkania z nimi pod jednym dachem. Każda z babć miała kiedyś swój czas na wychowanie dzieci. Niektórym wręcz dobrze zrobiłoby uświadomienie sobie, że młody rodzic SAM chce być rodzicem i nacieszyć się tym stanem rzeczy.

4.No przecież nie pracujesz...
to możesz rodzić i wychowywać dzieci. No tak, sporo osób wychodzi z takiego założenia. Tylko  że fakt że nie pracuję na etat nie oznacza po pierwsze że to mój wybór, a po drugie nie wyklucza pracy w ogóle. Czasami siedząc w domu mam ręce pełne roboty, tylko rodzina tego nie widzi, no bo skoro nie dojeżdżam do pracy... Dziecko nie ma być wypełnieniem czasu wolnego. Z takiego założenia wychodzę. 


Przeraża mnie to co widzę dookoła. Młodzi ludzie mniej lub bardziej świadomie decydują się na bycie rodzicami. Niestety funkcja ta sprowadza się u nich do "chwalenia się" dzieckiem na portalach społecznościowych, gdy faktycznie...dziecko wychowuje się samo. Sporo teraz osób, którym dziecko "zabrało " młodość  i nie ukrywają wręcz swojego rozżalenia z tego powodu. A później gdy jest już starsze pozostaje skazane na samotne wieczory, bo przecież rodzice muszę sobie odbić stracone lata. A później mówi się o tym jakie te dzieci teraz niewychowane. Wbrew pozorom  one nie są niczemu winne.Zwyczajnie to ich rodzice nie dorośli do swojej roli.

Prezentowane poglądy są wyłącznie opisem moich odczuć związanych z tematem. Jest wiele młodych małżeństw z dziećmi , które funkcjonują idealnie. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka i nie chcę nikogo swoim wpisem urazić. Ciekawa jestem jednak Waszego zdania w tym temacie. 
Pozdrawiam 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger