środa, 20 lipca 2016

Kto wygrał bój?! Garnier kontra trądzik [ korygujący krem matujący]

Walka z wypryskami jest nierówna, głównie z tego względu , że przyczyn takiego stanu buźki może być wiele. W przypadku trądziku nie bez znaczenia są inne czynniki jak dieta czy obecny w życiu stres, a o ile dietę możemy sami modyfikować, o tyle na sytuacje stresogenne nie mamy już większego wpływu. Zły stan cery ma wpływ na moje samopoczucie więc szukam różnych rozwiązań i sięgam po kosmetyki z różnych półek, bo być może u mnie któryś z nich się sprawdzi. Jak myślicie jak to było z Garnierem i jego korygującym kremem matującym? Odpowiedź w dalszej części posta.


Po otrzymaniu propozycji testowania produktu poprosiłam o wydłużenie proponowanego czasu, bo uważam jednak, że krem do twarzy musi mieć kiedy zadziałać i niektóre efekty bądź niepożądane skutki pojawiają się później. I tu dziękuję za zrozumienie mojego punktu widzenia. Miałam więc do dyspozycji i czas i 40ml tubkę. Średnio taka pojemność w przypadku lekkich konsystencji wystarcza mi na około miesiąc użytkowania. Tutaj ta sytuacja ma się nieco inaczej , ale o tym później. Krem ma zdecydowanie lekką i szybko wchłaniającą się konsystencję. Pachnie trochę jak produkt leczniczy. Szata graficzna jest przejrzysta i na kartonowym opakowaniu kremu możemy znaleźć wszelkie interesujące informacje , bo na samej tubce jest już ujęte minimum. Całość wygląda schludnie i kojarzy mi się osobiście ze sterylną czystością, ale czy normalnie zwróciłaby moją uwagę na sklepowej półce? Co do tego nie jestem przekonana. Sama aplikacja jest bezproblemowa. Tubka jest zakręcana , wykonana z miękkiego tworzywa więc nie trudno wydobyć z niej produkt. Plusem jest też wg mnie precyzyjna i wąska końcówka aplikatora. 


Do testów zabrałam się wieczorem po otrzymaniu paczki, bo jednak ludzka ciekawość nie dała mi tego odłożyć na później. Już po pierwszej aplikacji zauważalne było dla mnie zmniejszenie widoczności porów na nosie. Efekt ten utrzymuje się co prawda do mycia buźki, ale jest w moim przypadku przydatny, bo nie sposób czasami poradzić sobie z tym problemem. Obawiałam się ściągnięcia skóry, ale do pewnego czasu bardzo dobrze dawał sobie radę i nie odczuwałam dyskomfortu związanego z używaniem tego kosmetyku. Z czasem jednak wraz ze zmniejszającą się liczbą niechcianych niespodzianek zaczął się u mnie pojawiać problem przesuszonej skóry chociaż stosowałam dodatkowo swoje sprawdzone już kosmetyki o działaniu nawilżającym a i sam krem miał takie zapewnić. Najbardziej widoczne było to na czole które oczyszczało się z podskórnych grudek. Wiem, że w kremie użyto m.in mikrozłuszczającego kwasu LHA,ale ciężko całkowitą wręcz wylinkę zakwalifikować jako mikro.  Od skrajności w skrajność. Chociaż na mojej twarzy nie było już tylu zaczerwienionych miejsc to nie wyglądała dobrze ze względu na przesuszenie z którym nie mogłam sobie poradzić. Zaczęłam więc sięgać po Garniera rzadziej, bo o aplikacji dwa razy dziennie ( rano i wieczorem) nie mogło być już mowy. Mój problem stał jednak w miejscu, a ja byłam wewnętrznie rozdarta.Kolejnym krokiem było aplikowanie go co 2 dni, ale przy takim stanie rzeczy ciężko było mówić o efektach w walce z niedoskonałościami. Obecnie jestem na etapie stosowania punktowego i w takiej wersji nie mogę mu nic zarzucić. Dzięki tej precyzyjnej końcówce zadanie mam ułatwione. 
I nic u mnie z jego matu ( swoją drogą radził sobie w tej kwestii nieźle) i ze zwężonych porów... Pozostaje mi tylko walczyć z jego pomocą z powstałymi już niedoskonałościami. Zdecydowanie szybciej się teraz goją i krócej "zdobią" moją twarz. Cena jest przystępna , z dostępnością też nie ma problemów. Ja mogę polecić go jako produkt do stosowania punktowo. Nie wiem jak sprawdziłby się u osób z cerami tłustymi , bo ja sama mam mieszaną, ale na pewno znajdziecie w sieci informacje na ten temat. Z rzeczy ciekawszych... Moją uwagę zwrócił napis na kartoniku iż opakowanie to zostało wykonane z kartonu z certyfikatem FSC i dzięki temu wspierana jest gospodarka leśna respektująca człowieka i przyrodę. Nigdy wcześniej nie zauważyłam takiej wzmianki.

Wiem , że sporo z Was miało okazję go używać. Jakie są Wasze odczucia?!
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)