niedziela, 7 sierpnia 2016

Aktualna pielęgnacja twarzy [ opróżniamy kosmetyczki]

Tydzień zleciał w mgnieniu oka. Nie zdążyłam jeszcze dobrze przejrzeć postów dziewczyn biorących udział w pierwszym tygodniu zabawy z Trusted Cosmetics, a tu już kolejna niedziela i kolejny temat do podjęcia. Pielęgnacja twarzy -dla mnie najistotniejszym etapem, głównie przez to, że moja twarz bywa kapryśna i mam z nią od czasu problemy. Muszę więc uważać na to czego używam  i obserwować w jaki sposób moja skóra na to reaguje. 

W dzisiejszym poście prezentuję Wam 10 najważniejszych kosmetyków w mojej obecnej pielęgnacji twarzy. Mam oczywiście ( stety albo niestety) o wiele większe zasoby, ale myśląc o dobrym i skutecznym rozwiązaniu te produkty jako pierwsze przyszły mi na myśl. Sięgam po nie z przyjemnością. Być może dzięki mojemu wpisowi rozkocham w nich kogoś jeszcze. 


Złuszczanie i porządne oczyszczanie twarzy jest dla mnie bardzo istotne. Jestem posiadaczką cery mieszanej ze skłonnością do miejscowych przesuszeń, a co za tym idzie nieestetycznego łuszczenia się. Drugim problemem są bez wątpienia mocno widoczne rozszerzone pory na nosie i policzkach . Staram się regularnie złuszczać twarz ,ale w taki sposób by sobie nie zaszkodzić. Pomagają mi w tym dwa produkty przedstawione poniżej. Peeling enzymatyczny Lirene to moje odkrycie sprzed roku. Obecnie kończę już kolejną z kolei tubkę i pomimo skoków w bok z innymi firmami, żaden inny produkt nie jest mu w stanie dorównać działaniem. Świetnie radzi sobie ze swoim zadaniem, nie przesusza, a wręcz pozostawia skórę miękką, gładką i widocznie odświeżoną. Jest moim lekiem na całe zło.  Od czasu do czasu zdarza mi się też sięgać po tradycyjne peelingi z drobinami. Głównie celem wykonania delikatnego masażu twarzy. Dzięki spotkaniu w Krakowie w moje ręce trafił produkt od Bjobj, o którym już Wam zresztą pisałam. Nie dość, że pięknie marcepanowo pachnie, to pozostawia na skórze delikatny natłuszczający filtr m.in dzięki zawartości masła Shea.  


Celowo nie zaprezentowałam w tym wpisie tradycyjnego kremu do twarzy, bo... chwilowo takiego nie używam.Na noc najchętniej sięgam po mocno regenerujące i łagodzące serum do twarzy od Sesderma. Szybko się wchłania i u mnie zdecydowanie robi robotę. Ubolewam jedynie nad  jego wysoką ceną. Drugi produkt, krem z filtrem od Obagi używam na dzień. Miałam do czynienia z różnymi kremami i filtrami, ale ten bez wątpienia się wyróżnia. Nie bieli twarzy, szybko się wchłania.Dobrze współgra z makijażem, a dodatkowo nie przesusza skóry. Nie wiedziałam, że skuteczna wysoka ochrona przed promieniowaniem może być jednoczenie przyjemna w obyciu.


Moim odkryciem w pielęgnacji skóry w okolicach oczu okazał się być niepozorny kremik w słoiczku od Tołpy. Lekka i szybko wchłaniająca się konsystencja sprawia, że sięgam po niego z przyjemnością. Łagodzi podrażnienia i przynosi ulgę.Ostatnio przez długie godziny spędzone przed monitorem autentycznie odczuwam dyskomfort. Na szczęście krem radzi sobie z tym doskonale. Jedyna ważna uwaga co do tego produktu- nadaje się do użycia  tylko przez 3 miesiące od otwarcia.Kolejny kosmetyk może wywołać trochę kontrowersji. Jest to maseczka rodem z Chin. Tak jak w pozostałych wpisach z kosmetykami stamtąd tak i tu wspomnę, że znam ryzyko i jeśli po coś sięgam to z pełną świadomością ewentualnych skutków. Tak więc maseczka Caicui z fasolą Mung trafiła do mnie celem  poprawy stanu mojej skóry. Przeznaczona jest do skór tłustych i mieszanych i ma na celu oczyszczanie porów i zminimalizowanie wydzielania sebum.  Może nie pachnie najlepiej i zbyt dobrze wizualnie się nie prezentuje, ale działa. Pory są po jej użyciu zdecydowanie mniej widoczne, a skóra sprawia wrażenie skrzypiąco czystej. W moim odczuciu przy regularnym stosowaniu produkcja sebum faktycznie w strefie T została zmniejszona. Na plus zdecydowanie też fakt, że do opakowania dołączona jest szpatułka do aplikowania kosmetyku, więc nie ma potrzeby grzebania paluchami w słoiczku. 


Moim lekarstwem na upały i nie tylko są wody termalne. Wcześniej sięgałam po takie wymagające odciśnięcia. Teraz postawiłam na kosmetyk od Uriage, który może pozostać na twarzy do wchłonięcia. Mgiełki przynoszą ochłodę nie tylko w czasie upałów. Sięgam po nią czasami kilkukrotnie w ciągu dnia i staram się by cały czas była pod ręką. Czasami aplikuje ją także na noc, bo dobrze działa na moją twarz i zdecydowanie łagodzi podrażnienia. Obawiałam się zawsze cen takich kosmetyków, ale bez obaw- mała wersja która wystarcza spokojnie na 3 tygodnie naprawdę częstego używania to koszt w granicach 10-13zł w zależności od apteki/sklepu. Kolejnym produktem jest tonik - serum od Tołpy. Świetnie tonizuje skórę , ale co ważne radzi sobie z usunięciem resztek kosmetyków ,które w trakcie demakijażu zostały pominięte lub zwyczajnie niedokładnie usunięte. Dla mnie jest to kosmetyk mocno porównywalny z płynem micelarnym zamkniętym w bardzo podobnej butelczynie zresztą. Pozostając w temacie Tołpy chciałam tutaj dodać jeszcze piankę oczyszczającą, ale chwilowo zostałam na lodzie, bo zamówienie nie doszło, a poprzednie opakowanie wyrzuciłam. Chodzi mi jednak o kosmetyk  o którym pisałam tutaj .


Ostatnie dwa kosmetyki  to skarby przywiezione z Beauty By Bloggers . Gdyby nie to, pewnie nie miałabym w ogóle pojęcia o ich istnieniu , bo nie kojarzyłam tych produktów wcześniej. Pierwszy z nich to maseczka przeznaczona do cer mieszanych i tłustych mająca na celu zaabsorbowanie nadmiaru sebum ze skóry. Pod względem działania bardzo podobna do maseczki Caicui o której wspominałam wcześniej.Ta jednak ma w swoim składzie m.in glinki.Zdecydowanie lepiej pachnie od tamtej. Jednak tutaj muszę pilnować czasu trzymania jej na skórze lub wręcz go skracać, bo można nią przedobrzyć i doprowadzić do delikatnego przesuszenia.Na cerach tłustych na pewno spisała by się o niebo lepiej niż u mnie. Na koniec zostawiłam maseczkę o działaniu nawilżającym i regenerującym. Naprawdę zwracam uwagę na to, że nawet problematyczne buźki muszą być prawidłowo nawilżane i warto o tym pamiętać. Maseczka sprawia , że twarz wygląda na promienną i wypoczętą, jest miękka w dotyku. Delikatnie , przyjemnie pachnie , a jej nadmiaru nie zmywamy, a delikatnie ściągamy wacikami z twarzy. 


Dobrnęliście do końca?! Które z zaprezentowanych przeze mnie kosmetyków znacie , używacie?
Pozdrawiam!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia