"Krwawy medalion" - tak, że aż boli...

Czasami palę, klnę jak szewc i lubię gadać o seksie, ale są teksty które nawet mnie wytrawną wyjadaczkę erotyków, romansów i kryminałów rozkładają na łopatki. I na taki fragment trafiłam w książce o której dzisiaj chce Wam napisać. Więc co takiego napisała p.Braun co mnie starą wygę poruszyło?! O tym już za chwilę...

Z jednej strony narzekam na politykę i to co się dzieje w naszym kraju i szczerze mam ochotę stąd uciec, a z drugiej strony przejawia się u mnie pewien rodzaj patriotyzmu. Cenię sobie wszystko co polskie i chce móc powiedzieć, że jest to dobre. Co ja mówię?- Najlepsze! Ale niestety chociaż staram się doszukiwać ideału na siłę czasami zwyczajnie się nie da... 



"Krwawy medalion" to przyzwoita historia. Przemieszanie obyczajówki z kryminałem, ale niezbyt krwawym i szczegółowym. Akcja toczy się równolegle w Polsce i za granicą. Postacie są ciekawe i co fajne w moim odczuciu, reprezentują one różne grupy społeczne i ideologiczne. Jest miłość do grobowej deski , jest tajemnica z przeszłości i nawet związek partnerski jest. I cała masa innych rzeczy. Wszystko to świetnie się ze sobą przeplata a całość dla urozmaicenia upstrzona jest powrotami do historii z przeszłości W moim odczuciu pod względem zapisu i ogólnego pomysłu  ( rozwiązanie zagadki sprzed lat, opis powiązań historycznych między postaciami ) bardzo przypomina mi "Cukiernię pod Amorem". Sporo jest podobieństw , trochę różnic.  To co mnie jednak najbardziej ubodło podczas lektury to język. Powiem Wam szczerze, że jestem przyzwyczajona do wulgaryzmów. Nasi znajomi to w większości męskie towarzystwo i naprawdę różne określenia już słyszałam, zwłaszcza jeśli dyskusje schodzą na tematy dotyczące seksu. Nie czarujmy się każdy z nas pewnie słyszał dość chamskie epitety odnoszące się do miłości fizycznej- ja także. Ale wiecie co... 


Nie jestem pewna czy w tej  książce naprawdę było potrzebne takie stwierdzenie. Niechęć między kochankami można było moim zdaniem  wyrazić w inny równie przejrzysty , ale mniej wulgarny sposób. I wtedy całość nie byłaby tak odstręczająca. Czytam książki bo lubię, bo dzięki nim wzbogacam swoje słownictwo, ale to chyba nie był najlepszy przykład... Zaszaleję i w miarę możliwości przeczytam pozostałe powieści p.Braun.Sprawdzając informacje o niej samej doszłam do wniosku, że  wydaje się być całkiem miłą babeczką i może tylko tu użyła takiego niezbyt zachęcającego sformułowania ?!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger