Cane Sugar & Sea Salt [Organic Shop]

Może mi brakować wielu rzeczy , ale w moich zasobach kosmetycznych zawsze , ale to zawsze znajdzie się peeling do ciała.Prawdę mówiąc zwykle mam otwartych po kilka sztuk jednocześnie, bo co kosmetyk to inne drobiny inne składniki aktywne, a co za tym idzie i właściwości. Były wersje z drobinami syntetycznymi, zmielonymi pestkami , solą czy cukrem. Jednak cukrowo - solnego duetu  do tej pory jeszcze nie miałam... 


Organic Shop widywałam już wcześniej na innych blogach , ale były to w większości kosmetyki do pielęgnacji włosów i jakoś nie widziałam specjalnie potrzeby ich zakupu. Jednak podczas jednej z wizyt w Tesco wpadłam na szafę dedykowaną wyłącznie tej firmie z której to wołały etykiety informujące o obniżonych  cenach. Serducho zabiło mi szybciej , a że miałam niestety tylko chwilę szybko przejrzałam co dobrego się tam znajduję i zgarnęłam coś, co na opakowaniu uznane zostało pianką do mycia ciała, a co wyglądem przypominało... dżem :)  Pianki są kolejną ulubioną przeze mnie formą. Chwyciłam szybko wersję z brązowym cukrem i solą morską i udałam się do kasy.Będąc już w domu doszkoliłam się w internecie doczytując informację na temat samej firmy i jej oferty. Coś co na opakowaniu nazwane było pianką większość z użytkowniczek  określała jako pieniący się peeling. 


Opakowanie o prostej formie umożliwia łatwą aplikację dłońmi , ale nieprawidłowo dociśnięte może też sprawić, że zawartość z niego ucieknie.Warto to mieć na uwadze zwłaszcza jeśli zamierzacie z takim kosmetykiem podróżować. Sama pianka w rzeczywistości ma gęstą i zbitą konsystencję, która jednak łatwo poddaje się w dłoniach , a rozprowadzana na ciele przejawia właściwości żelu do golenia zamieniając się w delikatną pianę z drobinami. Pierwszy raz mam do czynienia z taką wersją peelingu i przyznaję, że bardzo mi ona odpowiada. Drobin nie ma może specjalnie dużo, ale spokojnie da się nimi wymasować ciało (producent zaleca robić to 2-3 razy w tygodniu). Gdyby nie wgląd w skład i sama nazwa , nie odczułabym zupełnie zawartości soli ( której zresztą staram się w kosmetykach unikać) . Kosmetyk nie tłuści, ale również nie wysusza skóry.Pozostawia ją autentycznie miękką w dotyku i prawdę mówiąc nie odczuwam przymusu dodatkowego nawilżania jej zaraz po wykonanym zabiegu.  Karmelowo -kadzidlany zapach stał się kolejnym argumentem przemawiającym za dokonaniem ponownego zakupu tej wersji. Co prawda ciekawi mnie czy pozostałe spisują się równie dobrze, ale... Przystępna okazuje się również cena ( nawet bez obniżek, można go  już kupić za około 9zł/250ml). Podejrzewam, że sporo z Was pewnie go już zna, ale gdyby ktoś jeszcze nie miał okazji polecam przyjrzeć się z bliska. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger