wtorek, 29 marca 2016

Boxy kosmetyczne i inne nowości [Face&look, beauty BOX]

Każda z nas lubi się od czasu do czasu porządnie dopieścić. Ja nie jestem wyjątkiem i często spełniam swoje zachcianki, również te kosmetyczne. Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować kilka boxów kosmetycznych , które do mnie ostatnio trafiły, a także inne przyjemne zakupy.

Mój mąż mówi, że jestem skąpa. Coś w tym jest , bo staram się wyszukiwać wszelkich promocji  (ale  z wielu z nich korzystam właśnie tylko dlatego że są one promocjami, a czasami nie mam w ogóle zapotrzebowania na daną rzecz ). No i w takich momentach moje skąpstwo i rozsądne gospodarowanie wydatkami biorą w łeb. Ale jak to mówią pieniądze szczęścia nie dają, a dopiero zakupy :) Wypatrzyłam na jednej z facebookowych grup linki do promocji na zakup boxów kosmetycznych i takim oto sposobem trafiłam na Burdamedia . Dostępne tam w regularnej cenie pudełka za 39,90zł były i nadal zresztą są dostępne w ofercie 2 za 50zł . Ja chwilowo nie byłam  w momencie pojawienia się promocji przy kasie, ale moja kuzynka zrobiła mi prezent i zamówiła zestawy dla nas obu. Chyba nie muszę pisać jak się cieszyłam i cieszę. Minusem zamówienia był zdecydowanie czas oczekiwania, bo same pudełka zostały wysłane około dwóch tygodni od dokonania wpłaty + czas doręczenia.Słowem dotarły dzisiaj z samego rana. Same w sobie bardzo uroczo opakowane. Każde z różanym wieczkiem i malinowym spodem. Ja na pewno je wykorzystam do przechowywania drobiazgów. Tak jak w Glossybox lub Shiny w środku znajdujemy karteczkę z informacja co w danym  pudełku się znajduje. Niestety nie ma możliwości wyboru produktów przeznaczonych do konkretnych cer, wieku itp. Tak więc u mnie zarówno krem do twarzy jak i olejek powędrują w ręce mamy.


box nr 2

box nr1
Sama skusiłam się po raz pierwszy zresztą na zakup pudełek Face&Look , gdzie 3 dowolnie wybrane boxy były w cenie 2 + darmowa wysyłka. Zdecydowałam się więc na zakup dwóch pudełek z zapachami i w jednym i w drugim znalazłam po 2 zapachy.Wybrałam wersję damską i męską. Jako trzecie pudełko dobrałam sobie to z kosmetykami Biały Jeleń. Tu realizacja przesyłki była zaskakująco szybka. Kupując jednego dnia w godzinach popołudniowych, następnego dnia rano były już u mnie.W każdym z boxów znalazłam także dodatkowo gazetkę do poczytania. W dwóch w gratisie dostałam próbki olejków do kąpieli, a w jednym pełnowymiarowy balsam brązujący. 





Jak przystało na herbaciarę skusiła mnie przed świętami wyprzedaż herbat w sklepiezherbatami . Najbardziej przypadły mi do gustu te bazujące na herbacie zielonej. 


W Biedronce skusiło mnie kolejnych kilka drobiazgów. Co do herbaty, dla mnie to ewidentnie napój o posmaku ketchupu i wiśni za cholerę doszukać się w nim nie mogę. Ale mam co chciałam :P 



A na koniec książka od Książki Kobiecym Okiem . Wieczorem poświęcę więc chwilę czasu na czytanie i nie dam tej pozycji bezczynnie czekać na półce.


I to by było ( chyba) na tyle :) 
A u Was co nowego?!

czwartek, 24 marca 2016

Chciejlista aliexpress part.1

Słoneczka mało mnie tu ostatnio , ale tyle się dzieje, że prawdę mówiąc nie wiem w co włożyć ręce. Wkręcam się powoli w zakupy na aliexpress i chciałabym Wam pokazać kilka moich chciejstw , które zamierzam powoli realizować.


Od razu zaznaczam, że w moich zachciankach jest sporo kosmetyków. Są i przeciwnicy i zwolennicy używania produktów z Chin. Ja jestem zdania, że jak coś ma uczulić i zrobić nam krzywdę to równie dobrze może to być renomowany kosmetyk z każdej ze stron świata i  również ze sprawdzonych firm. Po swojej próbkowej azjatyckiej przygodzie nabrałam ochoty zwłaszcza na ich produkty ze śluzem ślimaka. Ciekawią mnie również inne nowinki.

Pielęgnacja twarzy


Maseczki Tony Moly ( szukam wspólnika do  zakupów) . Obecnie ich koszt to 6$ za 10 sztuk bananowej  oraz 4,76$ za 10szt. Tomatox. Jeśli chodzi o wspólne zakupy, to chciałabym również przygarnąć maseczki w tabletkach do robienia maseczek w płatach hand made.Szkoda mi jednak zamawiać 10szt za 2$ więc jestem skłonna kupić 100szt za  niecałe 7$ i dobić z kimś targu , bo taka ilość to na mnie zdecydowanie za dużo.


Moją uwagę przykuł peeling/scrub z rumiankiem o działaniu rozjaśniającym ( koszt 3.50$). Kolejno chciałabym zakupić następne ustrojstwa peelingujące i oczyszczające pory. ( ślimak& aloes za 5,75$ ,osławiona już czarna maseczka AFY  ok 2,50$ ). Tą ostatnio albo chwalą albo nienawidzą. Podobno ściąganie , a właściwie zrywanie jej z twarzy jest bolesne. Ja przygarnę ją z myślą o nosie, gdzie mam największy problem.



Z kolorówki na dobrą sprawę zaciekawiły mnie póki co dwie rzeczy. Błyszczyki,  których recenzję widziałam na grupie na fb i efekt bardzo przypadł mi do gustu. Moją uwagę przyciągnął także krem BB o którym czytałam, że jest mocno nawilżający i niektórzy stosują go jako bazę przed właściwym produktem . ( Błyszczyki obecnie 2.50$ /szt., ale wiem że były przez jakiś czas tańsze więc może warto poczekać. Krem BB  3,18$.)



Akcesoria kosmetyczne

Tutaj dość mocno się ograniczyłam , bo bądź co bądź pole do popisu jest spore.Strona oferuje mnóstwo gadżetów mniej lub bardziej przydatnych w życiu codziennym.Jestem skłonna przytulić gąbkę Konjac za 0.75$ . Szczoteczki do nakładania podkładu i pędzle są już wszechobecne na blogach. Akurat te które znalazłam kosztują kolejno  1,64$ oraz 5,65$.

Zegarki 

Tu zupełnie przepadłam bo podoba mi się kilka egzemplarzy. Nie będę pisać poszczególnych cen każdego z nich , ale cena nie przekracza 2$/sztuka. 



Po przejrzeniu recenzji na grupach i blogach zapragnęłam również esencji do włosów Andrea.Obecnie idą już do mnie dwie sztuki , które będziemy testować z kuzynką. Okaże się czy i u nas przyrost włosów będzie aż tak spektakularny.Z chęcią poczytam o Waszych zakupach więc śmiało jeśli ktoś pisał o Aliexpress to proszę o zostawienie linka w komentarzu :) 

Pozdrawiam:)

czwartek, 17 marca 2016

Rozdanie książkowe + wyniki poprzedniego.

Ostatnio miałam szczęście w konkursach dzięki czemu przywędrował do mnie m.in pokaźny stos książek. Moje warunki mieszkaniowe są jakie są, sama bardzo dużo czytam i aż mnie boli gdy muszę kolejne pozycje pakować w pudła i wynosić. Wybrałam więc kilka tytułów , które być może zainteresują kogoś z Was.

Książki nie są nowe ,  ale każda z nich została przeczytana jednokrotnie i leżakowała po tym czasie na półce więc ich stan jest bardzo dobry. Podzieliłam je na 2 zestawy:
1) poradniki : "Paznokcie na poziomie" oraz "Jak dobrze wyglądać nago "
2) Poradnik + czytadło dla bab :  "Makijaż w mgnieniu oka" i "Kalendarze"

Warunki takie jak ostatnio , czyli nie wymagam generalnie niczego, ale jeśli polubicie na fb moją stronę blogową lub scrapową dodaję po 1 losie przy wyborze zwycięzców. Komentarz z wyrażeniem chęci udziału i numerem zestawy jaki Was interesuje zostawiacie wyłącznie pod tym postem. 
Czas trwania: 17.03.-20.04.2016r.



No i pora na wyniki małego rozdania kosmetycznego:
Zestaw nr 1 wędruje w ręce Świat Urody
Zestaw nr 2, dla siostry trafia w ręce Panny Mysi.

Dziękuję wszystkim za udział.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 14 marca 2016

Maseczka redukująca zaczerwienienia [Veno Care Bandi]

Zmobilizowałam się w końcu i przychodzę do Was z postem na temat maseczki żelowej od Bandi. Co prawda korci mnie, żeby pochwalić się nowościami, ale czekam jeszcze na kilka paczek więc nie będę już tych nowości rozbijać na kilka postów i stworzę na koniec tygodnia jakiś zbiorczy chwalipięcki esej.

Maseczkę wylicytowałam podczas październikowego spotkania blogerek organizowanego w Łańcucie. Jestem z siebie podwójnie dumna, bo cel był szczytny, a poza tym trafił mi się naprawdę ciekawy kosmetyk. Z Bandi miałam kilkukrotnie do czynienia jeszcze w szkole kosmetycznej. Później jakoś tak się złożyło , że zwyczajnie było mi nie po drodze do zakupów ich kosmetyków. Stacjonarnie nigdzie nie mogłam na nie trafić, a zresztą tyle jest teraz tych kosmetycznych cudenek, że ciężko się oprzeć nowościom. Pierwotnie licytację podjęłam z myślą o mamie , która ma spory problem z pękającymi naczynkami. Jak się później okazało moja ciekawość doprowadziła do tego, że i ja sięgam po nią regularnie.  Żelowa formuła jest przyjemna w użyciu i dość wydajna. Kosmetyk dedykowany jest do cery naczyniowej  ze skłonnością do trądziku różowatego czy rumienia. Ma ona jednak także za zadanie przynieść ulgę skórze zaczerwienionej w skutek podrażnień. Po nałożeniu czuć ulgę dzięki zastosowaniu efektu chłodzenia. Mnie on osobiście kojarzy się z zaspokojeniem pragnienia.Po użyciu zdecydowanie czuję się komfortowo. 


Przy produkcji nie użyto składników komedogennych żeby nie pogarszać stanu już i tak trudnej do okiełznania buzi. Zastosowano jednak jak w większości kosmetyków wzmacniających naczynka - arnikę górską oraz kasztanowiec i rutynę. Nie spodziewałam się jednak, że odnajdę w składzie  dodatkowo m.in brzoskwinię. Co prawda sama akurat na swojej buźce nie widzę jeszcze większego problemu ze szczelnością naczyń krwionośnych( trochę na płatkach nosa, ale nie roztrząsam tego tematu ), ale wolę dmuchać na zimne. Zwłaszcza , że maseczka zdecydowanie poprawiła stan mojej twarzy i sprawiła, że wydaje się ona zdrowsza. Działanie wzmacniające jest trudne do zweryfikowania, bo  nigdy 100% nie można powiedzieć, że jest to zasługa kosmetyku. Być może wyeliminowane zostały dodatkowo inne czynniki potęgujące rozwój problemu, a może zwyczajnie u nas on nie wystąpi na tak szeroką skalę. Nie mniej jednak maseczka na pewno przynosi skórze ukojenie.Po jej zastosowaniu skóra zyskuje na miękkości i zdecydowanie jest promienna. Ja mam wrażenie jakby została dogłębnie oczyszczona i zregenerowana.


Producent zdecydował się wykorzystać jedno z lepszych rozwiązań i wyposażył kosmetyk w sprawnie działającą pompkę. Daje sobie radę z żelową formułą.  Buteleczka mieszcząca 75ml produktu to koszt ok 54zł w zależności od sklepu.  Nie jest to najtańszy produkt o takim działaniu, ale biorąc pod uwagę jego wydajność i tak jestem zdania, że warto go wypróbować.

czwartek, 3 marca 2016

Aqua Seal Liquid eye primer [MUR]

Baza pod cienie to nie tylko must have posiadaczek tłustych powiek. Prawda jest taka, że obecnie sięga po nią  wiele  z kobiet , dzięki czemu ich makijaż zachowuje nienaganny wygląd przez dłuższy czas. Wiadomo jednak, że baza bazie nie równa. Czy aby na pewno Makeup Revolution i jego osławiona już Aqua Seal może znaleźć się w gronie kosmetyków wartych polecenia?


Aqua Seal pojawiła się na rynku w momencie, gdy miałam jeszcze stacjonarny dostęp do tych kosmetyków. Nie ukrywam, że moja ciekawość była spora, bo pierwsze testujące polskie blogerki porównywały ją do inglotowskiego produktu Duraline, (którego ja jeszcze nie miałam okazji wypróbować ), a który stał się już wizażową legendą. Widziałam efekty "przed" i "po" użyciu polskiego tworu i postanowiłam dać szansę temu gagatkowi, zwłaszcza że cena jest przystępna.A obecnie w PL można tą bazę wyhaczyć już za niecałą dyszkę , więc już w ogóle żal nie przetestować. Ale wracając do tematu. Baza zaskoczyła mnie konsystencją. Wiedziałam co prawda , że jest płynna , ale "wody" się nie spodziewałam. Do pokrycia powiek wystarczy naprawdę odrobina. Trochę więcej zużywa się jej do bezpośredniego mieszania z cieniami celem stworzenia eyelinera, bo takie właściwości też wykazuje. Jak obiecuje producent baza ta utrwala i podbija kolor cieni i zwyczajnie zwiększa ich przyczepność. Ma również niwelować niewielkie przebarwienia w obrębie powieki.Ja niestety nic takiego nie zauważyłam u siebie.Po nałożeniu zostawia lekki film nadając skórze delikatności. Albo mój nos zawodzi albo zwyczajnie jest to produkt bezzapachowy. 


Przygotowałam dla Was mały test podczas którego połączyłam bazę z cieniami tej samej firmy ( MUR od lewej, Freedom w środku) oraz zwykłymi tanimi z My Secret ( prawa strona) . Najpierw możecie zobaczyć kolor bez jakiejkolwiek bazy, a kolejno z bazą. Różnicę w intensywności widać gołym okiem.Specjalnie zdecydowałam się na użycie jednego cienia o wykończeniu matowym.Jak widać z nim również dość dobrze sobie poradziła. Środkowe zdjęcie prezentuje moje próby usunięcia cieni za pomocą 3 krotnego potarcia gąbką namoczoną w wodzie ( na połowie , dla jasności). Zdecydowanie cienie na bazie trudnej "ruszyć" z miejsca,chociaż tracą na intensywności.Trzecie zdjęcie przedstawia efekt "po" przetarciu całości chusteczką dedykowaną do demakijażu. Cienie bez bazy praktycznie zupełnie jej się poddały.Te nałożone na Aqua Seal musiałam kilkukrotnie przetrzeć, by pozbyć się ich resztek z ręki. Zwróciłam uwagę na to,  że na bazie tej trochę więcej pracy trzeba włożyć przy rozcieraniu cieni by uzyskać zadowalający i przyjemny dla oka efekt.Nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe, ale jednak.Pomimo małych rozmiarów ( buteleczka 6g) jest dość wydajna, zwłaszcza gdy korzysta się z niej od wielkiego wyjścia.  Nie jest to dla mnie produkt WOW i spokojnie mogłabym się bez niej obejść na co dzień,ale uważam że wypróbować można, bo zła też nie jest. Chociaż sklepy kosmetyczne są teraz zasypane produktami o zbliżonym działaniu i cenie i naprawdę jest w czym wybierać... :)