poniedziałek, 30 stycznia 2017

Co przyniósł styczeń? nowości miesiąca

Nawet nie wiem kiedy uciekł grudzień , a jego podsumowanie pojawiło się tutaj. Za nami już kolejny miesiąc i pora na kolejny wpis z tej serii. Miało być mniej i w porównaniu do grudnia chyba faktycznie tak wyszło, chociaż o minimalizmie o którym marzę nie ma co wspominać. 

Początek stycznia jak i jego koniec okazały się dla mnie łaskawe biorąc pod uwagę szczęście w konkursach. O tej dzisiejszej wygranej napiszę Wam już jednak w przyszłym miesiącu , gdy do mnie dotrze, a teraz chwalę się paczką , która dotarła do mnie w pierwszym tygodniu miesiąca. Miałam to szczęście, że w konkursie organizowanym u  Karoliny  wraz z firmą Miravena zgarnęłam nagrodę numer 1 na którą tą składały się trzy żelowe preparaty do higieny intymnej o fantastycznych zapachach i przyjemnym działaniu. 


Z polecenia koleżanki trafiłam do sklepu Terranova , gdzie skorzystałam z wyprzedaży. Jak już wspominałam na fb udało mi się zakupić dwa sweterki i spodnie za 11,99zł/szt .


Jeden z weekendów spędziłam w stolicy. Przydał mi się taki reset od codzienności.Wyjazd uprzyjemniała mi obecność Justyny i razem z nią wybrałam się na zakupy do Złotych Tarasów. Ostatecznie wyszłam stamtąd z dwoma żelami TBS ( o jak cudnie pachną) oraz oczyszczającą kuracją do twarzy.Gdyby tylko w Rzeszowie otworzyli ten sklep... Poniżej widzicie natomiast masę książek , które dobra duszyczka J. wiozła specjalnie dla mnie.




Ponieważ zapasy kosmetyków mam spore, staram się kupować tylko to czego aktualnie faktycznie potrzebuję. Takim oto sposobem trafiła do mnie paletka do konturowania od Lovely zakupiona w Rossmannie za około 20zł. Całkiem przyjemny w użytkowaniu kosmetyk, chociaż obaw miałam względem niej sporo. Kolejno matowy puder brązujący Live& Love Makeup Obsessiom zakupiony na wyprzedaży ich szafy za około 10zł.. Również na promocji udało mi się zakupić olejek od LPM za jedyne 4,99zł.  U mojej fryzjerki zakupiłam natomiast pomadę do układania włosów. Ciekawy kosmetyków głównie ze względu na sposób aplikacji , delikatne klaskanie nad czuprynką sprawia, że osadza się na niej pajęczynka z kosmetyku. 



Online zrobiłam małe zamówienie w Drogerii Natura. Pokazywałam Wam na instastory  w jak dużym  pudle mi je dostarczono.Byłam w szoku gdy odebrałam je od listonosza. Różowy glitter od Wet n Wild okazał się mieć przyjemnie maślaną konsystencję, ale na tłustej powiece chyba niekoniecznie się przez to  sprawdzi.


W ramach współpracy otrzymałam jakiś czas temu odżywkę  poprawiającą kondycję i pobudzającą wzrost brwi. O moich odczuciach w związku z nią poczytacie na blogu dopiero za jakiś czas, ponieważ jest cały czas w fazie testów.


W związku z  obowiązkiem rejestracji numeru , zdecydowaliśmy się w końcu na przejście na abonament ( ach ta dorosłość) .  Takim sposobem trafił do mnie  nowy telefon, głównie po to by móc na bieżąco robić zdjęcia w lepszej niż dotychczas jakości.



Moje umiłowanie do książek nie pozwoliło mi przejść obojętnie wobec promocji atakujących biedny portfel z każdej możliwej strony.  Pierwsze trzy to zakup w oczytani.pl  . W moje ręce trafiły dwie historie na faktach i pierwsza książka Karoliny Korwin Piotrowskiej, podobno ta najgorsza... W chwile po tym zamówieniu trafiłam na Składnicę Księgarską  , a tam czekała na mnie cała masa książek powystawowych w niskich cenach. Komicznie niskich. Bo wiecie, że twór byłej pani prezydentowej dorwałam za całą złotówkę ? Najdroższa  pozycja kosztowała  około 4 złotych. Myślałam, że będą mocno zużyte, ale tylko jedna z nich miała poniszczoną okładkę, reszta była jak nowa.



I prawdę mówiąc to by było na tyle. Więcej grzechów nie pamiętam :)  A jak tam Wasze styczniowe łupy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)