Moja włosowa historia!

Zakładam, że to będzie jeden z najdłuższych wpisów na tym blogu jakie znalazły tu swoje miejsce. I chociaż nie jestem włosomaniaczką, a może właśnie dlatego, że nią nie jestem , na moich włosach w pewnym momencie życia działo się sporo. Zmieniały się kolory, zmieniały długości, ale nigdy nie było tak, żebym tych zmian żałowała. 

Przez kilkanaście lat swojego życia żyłam z blond czupryną. A ona żyła swoim życiem. Fryzjerzy narzekali, że  nie ma u mnie co czesać , bo podobno włosów było mało i były dość wątłe. Najdłuższe jakie udało mi się wyhodować, a właściwie wówczas jeszcze mojej mamie , miałam w drugiej klasie szkoły podstawowej. Powód większości pewnie znany. Niestety zdjęcia z tego okresu zechciały się gdzieś zapodziać. Musicie mi uwierzyć na słowo, że sięgały wtedy do połowy pleców i były moim zdecydowanym maximum przez (już) 25 lat życia. 


Nie byłam z  faktu bycia blondi specjalnie zadowolona i stosunkowo szybko za przyzwoleniem mamy zaczęłam swoje małe eksperymenty. O ile jako dziecko jakoś w tym kolorze  wyglądałam, o tyle późna podstawówka i gimnazjum utwierdziły mnie w przekonaniu, że mysi blond podkreśla nijakość. Z włosami szybko rozprawił się fryzjer, ale wiecie jak to jest... Jakość specjalnie lepiej się nie czułam. Stopniowo więc włosów ubywało, pojawiła się  także grzywka.


Później przyszedł czas na oberżynę, a następnie brązy. W liceum zaszalałam i dodałam pasemka od czubka głowy , z którymi wyglądałam co najmniej dziwnie. Następnie pojawiła się granatowa czerń i tak trwała sobie u mnie przez kilka lat. Był to okres w którym zmianie uległa kilkukrotnie długość, a także swoje miejsce zmieniała z lekka grzywka. Raz była na wprost innym razem na boku. Nie ominął mnie także etap fryzury w stylu emo.  W tym czasie udało mi się także wziąć udział w metamorfozie w jednej z gazet.



Następnie wpadłam na pomysł samodzielnej dekoloryzacji...która nawet mi się udała i zeszłam z czerni - na chwilę. Przygarnęłam w tamtym czasie pierwszą tubkę czerwieni. I popełniłam zdecydowanie niewybaczalny błąd. Nie sprawdziłam czy w opakowaniu znajduje się faktycznie kolor na którym mi zależy. Już z farbą na głowie zauważyłam, że coś idzie nie tak. Szybkie zmycie nie pomogło, bo na włosach na nowo zagościł ciemny brąz . Od tamtej pory dokładnie sprawdzam co znajduje się w pudełku , bo nigdy nie wiadomo czy komuś nie przyszła do głowy jakaś zamiana. Kolejne próby zejścia z ciemnego koloru podjęłam już rozjaśniaczem fundując swoim włosom  mocne przesuszenie. Aż dziwne, że nie spaliłam ich zupełnie i przyjęły jeszcze w miarę dobrze dawkę rudej farby...


Następnych kilka lat było balansowaniem pomiędzy różnymi odcieniami czerwieni.



Raz było soczyście, innym razem trochę ciemniej i ciemniej... Po drodze wypadł wyjazd do UK, gdzie zaczęłam swoją przygodę z olejowaniem włosów. Rosły tam jak szalone , brakowało mi jednak zmian i zdecydowałam kolejny raz na ich przyciemnienie.


Po powrocie do Polski przez długi czas nic z włosami nie robiłam, prócz odświeżania koloru raz na jakiś czas. Większość znajomych i rodziny mówi mi otwarcie, że w tamtym okresie i z taką fryzurą wyglądałam  najlepiej. Patrząc z perspektywy czasu na zdjęcia, mnie również się podobają.Pamiętam jednak , że nie były wtedy w najlepszej kondycji, bo namiętnie je prostowałam.Odwijające się końce doprowadzały mnie do szału...


Spontanicznie podjęłam decyzję o ścięciu, której nie żałuję. Może obecna długość nie daje  aż takich możliwości pod względem fryzur, ale jest przede wszystkim wygodna. Po raz pierwszy w życiu miałam wykonaną trwałą ondulację, przez co zamieniłam się w baranka. Obecnie dość dobrze widać jeszcze jej pozostałości, ale kolejna wizyta u fryzjera już umówiona, więc nigdy nic nie wiadomo...


Chciałabym teraz jeszcze krócej... Wiecie, to uzależnia. A później może z czystą kartą zacznę je na nowo zapuszczać?! A jak to jest u Was?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger