Ile może zmieścić format A4? moja torebka.

Bez względu na format nazywane są dodatkiem do kobiecego stroju. Ale czy na pewno taka jest ich rola? Nie od dziś wiadomo przecież, że w kobiecej torebce znaleźć można wszystko.Ania, znana szerszemu gronu jako Balbina Ogryzek postanowiła odkryć tajemnice ich zawartości. A ja z chęcią pomogę swoim przykładem w prowadzonych badaniach ;) 

Coraz mniej angażuję się w blogowe akcje, ale gdy wpadłam na wspomniany wcześniej wpis nie mogłam przejść obojętnie na wołanie o blogową mobilizację. Oto jestem z zawartością swojej torebki, a właściwie torebek , bo te zmieniam w zależności od potrzeb i nastroju. Niestety nie dorobiłam się jeszcze praktycznego organizera, więc rzeczy które widzicie na poniższym zdjęciu w każdej kolejnej torbie lądują luzem i poniewierają się biedne w czeluściach... 



Śledząc już wcześniej niektóre wpisy dziewczyn w tym temacie doszłam do wniosku, że chociaż w tej kwestii przejawiam odrobinę minimalizmu. Nie noszę już od dawna sporej ilości kosmetyków, głównie przez to, że z wiekiem wyzbyłam się niepotrzebnych nikomu kompleksów. Z przyczyn praktycznych najczęściej z tej dziedziny produktów mam przy sobie albo chusteczki nawilżane albo deo w takim wydaniu. Oprócz tego zawsze wrzucam  matową pomadkę w płynie od Bell, z którymi bardzo się polubiłam i zamiennie używam kilku kolorów. Do kompletu kilka dni temu dołączył (genialny !) peeling do ust w pomadce  , na który wpadłam przypadkiem w  biedronkowej szafietejże firmy.Bardzo często zabieram ze sobą ulubione perfumy w wersji max 30ml. Większej ze względów praktycznych nie chciałoby mi się nosić. Jak widzicie obecnie jest to YR  Vanille Noire. Jako, że w transporcie publicznym są czasem "zapaszki" nie do zniesienia na pokładzie obecny jest zawsze  mały kremik do rąk od Indigo. Jak wiecie są to produkty mocno perfumowane i chociaż  jakoś specjalnie nie wyróżniają się działaniem , pięknego zapachu nie można im odmówić. W razie potrzeby miziam nim dłonie ratując nos z opresji.  Nieodłącznym elementem jest dla mnie od pewnego czasu niezastąpiony kalendarz w sam raz dla rasowych czarownic (prezent od Elfie's Planet ) . Zapisuję w nim wszystkie ważne daty, a także pomysły na kolejne wpisy. Jako, że lubię czytać noszę ze sobą tytuł po który mam ochotę sięgnąć w danym czasie. Z reguły są to historie pisane życiem. 


Pora na rzeczy przyziemne. Nieodłącznym elementem jest dla mnie niestety już od dawna telefon. Stare solidne okazy nie wymagały dodatkowego ekwipunku, ale teraz dla swojego świętego spokoju mam przy sobie ładowarkę w razie gdyby bateria jednak nie podołała... Przydałby się jednak zdecydowanie power bank. Z wiekiem coraz częściej zahaczam o urzędy przez co obowiązkowo musi się znaleźć długopis, a nawet dwa. Drugi egzemplarz mam zawsze wsunięty do portfela. O nim  samym nie wspominam, bo to dość oczywisty element. Mój już jest wystarczająco wysłużony i zasługuje na emeryturę. Pęk kluczy które giną w niewyjaśnionych okolicznościach również jest. Co więcej mam nawet kupiony puchaty brelok który również noszę w torebce, ale jakoś nie było jeszcze okazji przypiąć. Często gęsto amortyzację na spodzie torebki tworzą paragony i potwierdzenia wpłat. Jako, że maniakalnie kupuje zdrapki przy każdej możliwej okazji  zawsze jakaś znajdzie się w środku. Pomiędzy to wizytówka fryzjerki, bo nigdy nie wiadomo kiedy najdzie ochota na zmianę image'u. Tyle. W dłuższe trasy zabieram czasami coś do przegryzienia. Niestety o tak oczywistych rzeczach jak chusteczki higieniczne pamiętam rzadko kiedy... 

A jak to wygląda u Was?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są Waszą odpowiedzią na moje posty.
Dziękuję za cenne uwagi w nich zawarte, opinie, miłe słowa...
Autoreklama nie jest tu mile widziana.Zawsze odwiedzam blogi osób , które zostawiają coś od siebie;)

Copyright © 2014 Praktycznie kosmetycznie. , Blogger